sobota, 4 maja 2019

Rozdział 26

       Obudził ją dzwonek telefonu. Zdezorientowana zerwała się i szybko sięgnęła po urządzenie. Kto może wydzwaniać do niej po 8 rano? Numer nieznany. Odchrząknęła i przeciągnęła zieloną słuchawkę.
- Hallo? - próbowała mówić w miarę normalnie i nie dać po sobie poznać, że dopiero wstała
- Dzień dobry. Z tej strony Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej. Czy mam przyjemność z panią Emilią? - usłyszała przyjazny, kobiecy głos
- Tak. - odpowiedziała niepewnie
- Pragniemy zaprosić panią na rozmowę kwalifikacyjną. Czy byłaby możliwość, żeby pojawiła się pani jeszcze dzisiaj?
- Oczywiście. - czuła jak radość w niej narasta - O której godzinie?
- Najlepiej tak między 13 a 15. Pasuje pani?
- Tak. - powiedziała stanowczo
- Dobrze. W takim razie do zobaczenia. - czuła w jej głosie prawdziwe zadowolenie
- Do zobaczenia.
Odłożyła telefon i wpatrywała się w ścianę.Właśnie się dowiedziała, że jest jedną z dwóch wybranych osób na to stanowisko. Jej marzenie jest tak blisko! Zaczęła wymachiwać rękami i piszczeć. W końcu coś jej się udało. Musi dobrze wypaść na rozmowie. Pokazać, że jest kompetentną osobą. Dzień zaczął się tak pięknie. Położyła się i przymknęła oczy. Wyobrażała sobie jak siedzi tam w biurze i ocenia różne ryzyka. Zgłaszają się do niej ludzie po porady i pomoc. Będzie też blisko strażaków, bo to przecież to samo miejsce. Widzi jak z Michałem siedzą razem przytuleni, oboje w pracy. Ale najpierw trzeba dostać tą pracę. Wiedziała, że z tych emocji już nie zaśnie. Weszła na internet i przeglądała różne media społecznościowe. Nic ciekawego się nie działo. Hej ślicznotko <3 wyskoczył jej dymek wiadomości. Uśmiechnęła się do siebie i nacisnęła na niego.
- Cześć przystojniaku! :* - wysłała
Przeczytał od razu i wyskoczyły jej kropeczki, że coś pisze.
- Czemu już nie śpisz?
- Bo jakoś nie mogę. Chyba za dużo o kimś myślę...
Nie podoba jej się to, że nie mówi mu prawdy, ale nie może się zdradzić na samej końcówce.
- Biedna :(
- A pan co? Wybiera się gdzieś?
- Na trening!
- Myślałam, że do mnie... :/
- Po ciebie mogę przyjechać po <3
- A dlaczego nie przed?
- A chcesz?
- Chciałabym, ale mam kilka spraw do załatwienia!
- To przyjedziesz do mnie?
- A mam?
- Byłoby wspaniale <3
- To wpadnę ;)
- Super! Ja będę w domu dopiero gdzieś koło 14, bo zamierzam dłużej potrenować z Pimpkiem, a potem muszę pojechać do Wrocławia kupić trochę rzeczy dla niego. Potrzebujesz coś?
- Nie dziękuję :D To przyjadę gdzieś tak po 15, ok?
- Ok. Zostaniesz na noc ?
- Misiek...
- Proszę
- Zobaczymy. Co robisz?
- Leżę, a ty?
- No to leżymy razem :3
          Szła w swojej czarnej, ołówkowej spódnicy i białej koszuli przez plac przed komendą. Cała zestresowana, bo teraz wszystko zależy od niej. Cieszyła się, że żadnego strażaka nie ma na zewnątrz. Weszła do komendy i schodami szybko wdrapała się na pierwsze piętro. Przeszła kawałek i niepewnie zapukała w drzwi po prawej. Po usłyszeniu proszę wzięła głęboki oddech i weszła. Zastała tam kobietę, która odbierała od niej papiery kilka tygodni temu. Koło niej stał mężczyzna i czytał jakieś papiery.
- Dzień dobry. Ja na rozmowę kwalifikacyjną. - udało jej się wydusić
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się tamta
- A, dzień dobry. Pani Emilia, tak? - odłożył papiery i podszedł do niej
- Tak.
- Ja jestem komendantem, miło mi. - podał jej rękę, a ona ją uścisnęła - Proszę usiąść.- wskazał na krzesło
Posłusznie zajęła miejsce i czekała na to co nastąpi.
- Widzę, że jest pani świeżo upieczonym magistrem i to na 5. Do tego ma pani uprawnienia do kontroli systemów przeciwpożarowych. Jest pani w OSP. Ma pani wysokie kompetencje. Dlaczego pani chce tu pracować.
Starała się ciągle uśmiechać, mimo ogromnego stresu.
- Zawsze zazdrościłam osobom, które spełniają swoje marzenia i robią to, co kochają. Nigdy nie sądziłam, że ja mogę mieć taką okazję. Przytrafiła się, więc próbuję. Lubię zajmować się wszystkim, co jest związane z pożarnictwem. Jest to taką moją odskocznią od rzeczywistości. Szybko się uczę i chętnie podejmuję nowe wyzwania. Sama lubię podnosić swoją wiedzę, żeby być lepszą, a także sprawność fizyczną, bo sprawny strażak, to dobry strażak. Ale chyba nie mówię na temat. - zarumieniła się
- Pani Emilio. Nie będę owijał w bawełnę. - popatrzył na nią ostro
Czyli zawaliła. Po co gadała takie bzdury  zamiast zmyślić, że to ciekawa praca, bla, bla, bla.
- Była pani jedyną odpowiednią kandydatką i to pani była faworytką od początku. Teraz po tej rozmowie... Od kiedy może pani zacząć?
Siedziała osłupiała i wpatrywała się w uśmiechniętego mężczyznę. Czy dobrze usłyszała? Dostała pracę? Popatrzyła na kobietę, a ona wystawiła zęby i pokazała kciuki.
- Od zaraz! - uśmiechnęła się szeroko - Nie wierzę! Bardzo dziękuję!
- Takich osób nam tu trzeba, młode, ambitne, pełne energii, takie wesołe. To zacznie pani od poniedziałku. Potrzebujemy trochę czasu, żeby załatwić wszystkie formalności. Będzie pani. - tu się zatrzymał - Czy mógłbym zwracać się po imieniu?
- Oczywiście!
- Emilko, będziesz pracowała z Karoliną. - pokazał na dziewczynę - Świetnie się dogadacie. Będziesz musiała podać twoje wymiary, żebyśmy mogli zamówić ci mundur, itd. W pracy możesz być ubrana w galówkę czy ubranie kds. Bo oczywiście będziesz tu na zasadach psp, czyli dostaniesz normalnie stopień, będziesz strażakiem.
- Słucham? - patrzyła dużymi oczami
- No tak.
- Chyba jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!
- Już cię lubię. - puścił jej oczko - To na dzisiaj chyba tyle. Ja muszę iść, Karolina jeszcze ci trochę poopowiada i widzimy się w poniedziałek. - wstał i uścisnął jej rękę - Witamy w szeregach.
Zostały same.
- To tak oficjalnie, Karolina. - podała jej rękę
- Emilka. - uścisnęła ją
- Pracę teoretycznie zaczynamy od 7.30, ale i tak wszyscy przychodzą 7.45. - zaśmiała się - Nic się nie przejmuj, pomogę ci się tu odnaleźć, nikt nie będzie na ciebie naciskał. Wszyscy są tu bardzo mili dla siebie, chłopcy również. Możesz korzystać ze wszystkiego co należy do jednostki. Ja tu chodzę na siłownię, chętnie cię zabiorę ze sobą, nie będę sama. Kuchnia jest też w tamtym budynku.-pokazała za oknem- Chłopcy zazwyczaj się dzielą. Twoje biurko jest tutaj. - podeszła do wielkiego blatu - Podeślę Ci zaraz tabelki z rozmiarami i napiszesz mi które. Najlepiej jakbyś odpisała jeszcze dzisiaj, to zamówię je w domu.
- Chyba że mogę teraz ci podać.
- Super!
       Podekscytowana zmierzała do kawiarni, gdzie miała spotkać się z Anią. Nadal nie wierzy w to, co się stało. Będzie strażakiem psp! Zobaczyła swoją przyjaciółkę przy stoliku w kącie. Uśmiechnięta do niej podeszła.
- Hej. - przywitała się radośnie
- Hej! - tamta wstała i przytuliła ją - Jak dawno cię nie widziałam! Aleś ty opalona i mizerna. A coś taka odwalona? - zmierzyła ją od góry do dołu
- A, byłam na rozmowie o pracę. - usiadła podekscytowana
- Nic nie mówiłaś, że jakiejś szukasz. I jak?
- Dostałam ją!
- No to super! Musimy to oblać. A mogę wiedzieć jaka praca?
- W psp, w sekcji kontrolno-rozpoznawczej. - była z siebie mega dumna
Tamta siedziała z otwartymi ustami i wpatrywała się w nią dużymi oczami.
- Jaja sobie robisz? - wydusiła po chwili
- Nie.
- Jak się cieszę! Dlaczego nic mi  nie powiedziałaś?
- Nikt o tym nie wiedział. Jesteś pierwszą osobą.
- Jaki zaszczyt. Będziesz miała Michała na oku. - poruszała brwiami
Jak zwykle bawiły się dobrze. Kocha spędzać czas z Anią. Zawsze znajdą wspólny temat i gadają jak najęte. Zazwyczaj też in odwala i mają szalone pomysły. Opowiadała też jak było we Włoszech. Zobaczyła na zegarku, że dochodzi 16 i sms'a od chłopaka. Zmiana planów? Szybko wzięła się za odpisywanie. Przepraszam Misiek, zagadałam się z Anią. Zaraz u Ciebie będę :* Jeśli oczywiście propozycja nadal aktualna :P Pędziła do swojego samochodu, żeby przedostać się do ukochanego. Niestety o tej godzinie miasto jest zakorkowane,bo wszyscy wracają z pracy i droga do niego trochę zajęła. Zadowolona podeszła pod bramę jego bloku i nacisnęła guzik na domofonie z numerem 4. Po chwili usłyszała zwolnienie blokady z drzwi i pociągnęła je. Szybko wbiegła po schodach, chociaż spódnica krępowała jej ruchy. Nie mogła się doczekać, aż zmieni ją na swoje kochane dresiki, które leżą spokojnie w reklamówce zawieszonej na jej ręce. Zadzwoniła dzwonkiem do jego drzwi i nie czekając na odpowiedź weszła do mieszkania.
- Hej Misiek. - krzyknęła ściągając buty
- Hej. - usłyszała z salonu, gdzie od razu się udała
Chłopak siedział przed telewizorem i grał na konsoli. Podeszła do niego i wgramoliła się na jego kolana. Objął ją, ale nadal trzymał w obu dłoniach pada i obserwował co się dzieje na boisku fify. Objęła jego szyję i namiętnie pocałowała. Szybko odwzajemnił pocałunek i oderwał się od niej, żeby dalej kontynuować grę.
- Czekaj kochanie. - mruknął i napierdzielał w guziczki pada
Westchnęła głośno i zeszła z niego.
- A coś ty taka odwalona? - przeniósł na nią wzrok
- Nie ważne. - mruknęła i zabrała swoje rzeczy na przebranie.
Poszła do łazienki, żeby nie czuć się skrępowana przy nim. Poczuła taką ulgę ściągając ten "elegancki" strój. Dobrze, że w pracy będzie mogła chodzić w kds. Przebrana poszła do salonu i położyła się na kanapie. Ten dalej gra.
- Mogę przesłać sobie z twojego telefonu zdjęcia? - zapytała
- Możesz.
Wzięła jego telefon i przeglądała zdjęcia. Nie było ich wiele, ale zawsze coś. Zaznaczyła je i przesyłała do siebie. Nie mogło się obyć bez pozostawienia bez śladów jego telefonu. Włączyła aparat i walnęła kilka selfiaków. Kiedy przeglądała jakieś jego stare zdjęcia przyszła mu wiadomość na whatsupie. Cała zawartość wyświetliła jej się w okienku. Hej! Co tam u Ciebie? :D od Wiktoria
- Kim jest Wiktoria? - zapytała lekko wkurzona
- Co? - zapytał zdezorientowany
- Kim jest Wiktoria, która pisze do ciebie? - usiadła i wpatrywała się w niego
- Aaaa. Jeździ konno tam gdzie ja. Czasami pomagam jej w treningach.
- Aha, fajnie. I czasami sobie popiszecie. - skrzyżowała ręce na piersi
- Tak.
- No to gratuluję.
- Młoda, ona ma 19 lat. - zaśmiał się
- Co nie zmienia faktu, że jestem o Ciebie zazdrosna. - powiedziała ostro - Fajna taka młoda.
Wstała i zdenerwowana poszła do kuchni. Nie chce powiedzieć za dużo, nie chce się kłócić. Chyba zazdrość to normalna rzecz.
- Maruda. - przyszedł do niej i przytulił od tyłu, kiedy nalewała wody do garnka - Co tam u ciebie?
- Dobrze. - mruknęła i zakręciła wodę
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie. A Wiktoria jest tylko koleżanką. Jest bardzo miła i jak napisze, no to odpiszę. Ona traktuje mnie jak starszego brata.
Postawiła garnek na płycie, włączyła i odwróciła się od niego. Objęła go w pasie i wtuliła się w niego.
- Kocham cię. - szepnęła
- Ja ciebie też. - przytulił ją mocno - Przepraszam, że nie zrobiłem nic do jedzenia, ale myślałem, że będziesz szybciej i zrobimy coś razem.
- Nic się nie stało. Masz piersi?
- Ja raczej nie. Ale ty za to... - uśmiechnął się szeroko i wsunął rękę pod jej koszulkę.
- Michał! - zaśmiała się i zatrzymała go - Ale ty głupi jesteś. Masz tego kurczaka, czy nie?
- No coś tam chyba mam. - podszedł do zamrażarki i wyciągnął mięso
- Super. Ryż z kurczakiem może być?
- Jasne.
- Robimy sobie maratonik filmowy?
- Czemu nie.
       Obejrzeli dwa filmy Marvela, a jak wiadomo filmy te trwają co najmniej 2 godziny. Jak skończyli było trochę po 22.
- Idziemy spać, rano do pracy. - klepnął ją w nogę
- Yhym.  - mruknęła zaspana
Była kompletnie wyczerpana. Szybko się umyła i położyła się w łóżku. Było jej cieplutko i wygodnie. Przymknęła oczy i czuła jak jej umysł odpływa. Poczuła jak chłopak kładzie się koło niej i przytula do niej.
- Dobranoc. - szepnął
- Branoc. - mruknęła na granicy świadomości.
       Przebudziła się w nocy. Była okropnie napalona na chłopaka. Nie wie dlaczego, ale aż ją paliła skóra, tam gdzie się stykali.
- Michał. - szturchnęła go, ale bez żadnej reakcji - Michał.
- Co? - burknął
- Mam na ciebie ochotę. - przejechała dłonią po jego brzuchu
- Co?
- Misiu, no.
Westchnął głośno i odwrócił się do niej plecami. Po chwili zobaczyła podświetlony ekran jego telefonu.
- Emilka, jest 3 w nocy. Mam rano do pracy.
- Dobrze. - szepnęła i dalej jeździła dłonią po jego brzuchu zbliżając się do bokserek - Miałam nadzieję na jakiś szybki numerek.
Wstał gwałtownie i zsunął się z łóżka. Minęła chwila zanim przystosowała wzrok do ciemności i zobaczyła jego sylwetkę przy szafce. Usłyszała jakiś szelest i po chwili był nad nią. Wtopił swoje wargi w jej i delikatnie zsunął jej majtki do kolan. Poczuła jego chłodne palce, co wywołało ciarki. Delikatnie się spięła i wygięła w jego stronę. Czuła go na wnętrzu uda. Nie mogła się doczekać, aż go poczuje. Ale ciągle nie trafiał.
- Kurwa. - warknął
Ona zaczęła chichotać. Nagle z jej gardła wydobył się jęk, bo poczuła w sobie jego palce. Ścisnęła z całej siły kołdrę i oddała się rozkoszy. Jeszcze nigdy tak się nie czuła. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
- Michał. - jęknęła i mocno objęła jego szyję
Poczuła, że wszedł w nią. Wbiła palce w jego plecy. Słyszała jego delikatne jęki. Nigdy nie miała jeszcze takiego doznania.
Po wszystkim szybko wyślizgnęła się do łazienki. Stała nad umywalką i oddychała ciężko, dochodząc do siebie. Przyłożyła dłoń do swojego rozpalonego policzka. Przemyła twarz wodą i wróciła do łóżka.
- Coś ty ze mną zrobił. - zapytała przytulając go
- Chciałaś, masz. - szepnął i przytulił ją - A teraz pozwól, że pójdę spać.
- Kochanie dziękuję ci. I przepraszam.
- Też ci dziękuję. Jeszcze nigdy tak się nie czułem. - pocałował ją w czoło

środa, 1 maja 2019

Rozdział 25

       Dobrze, że kanapa jest w miarę duża i wygodna. Wyspała się , wstała dopiero po 10. Chwilę poleżała i wygrzebała się z pod koca. Zdziwiło ją, że tak szybko zasnęła. Nie myślała o Michale, nie zadręczała się tym. Po cichu podeszła do drzwi sypialni. Chłopak spał w najlepsze. Uśmiechnęła się na jego widok i udała się do łazienki. Tam szybko załatwiła poranne sprawy i udała się do kuchni. Zobaczyła co ma w lodówce i na co może sobie pozwolić. Trochę tego jest, ale jak zwykle nie wie na co ma ochotę. W takiej sytuacji zawsze robi to samo czyli jajecznicę. Wyciągnęła jaja, mleko i położyła wszystko na blacie. Poszperała w szafce za jakimś garnuszkiem. Robiła to najciszej jak tylko może. Nie chce obudzić ukochanego. Przy okazji znalazła patelnię i postawiła ją na płytę. Do garnuszka wbiła jajka i dodała wszystkie dodatki. Rozbiła to energicznie widelcem i wylała na rozgrzaną patelnię. Chwilę oczekiwania i śniadanie gotowe.
Po śniadaniu rozłożyła się na kanapie i zastanawiała się co może robić. Chłopak śpi, a dopiero jest 11. Poszukała na internecie, o której jest msza w kościele obok. Na 12. No to ma godzinę na ubranie się i pomalowanie. Po cichu wślizgnęła się do sypialni i grzebała w szafie za jakimiś swoimi ubraniami. Wie, że kiedyś zostawiła tu jakieś spodnie i koszulkę na czarną godzinę. Po ciężkich poszukiwaniach wygrzebała swoje ciuchy. Zdecydowanie musi trafić pod żelazko. Tylko gdzie ono może być. Przeszukała cały salon i nic. Powędrowała do opuszczonego pokoju i dostrzegła je na parapecie. Dlaczego od razu nie pomyślała? Wzięła deskę i po chwili stanowisko było gotowe. Kilka przeprasowań i koszulka nadawała się do założenia. Zmieniła "piżamę" czyli jego koszulkę na swoją, a na tyłek wciągnęła jeansy. Wzięła swoje kosmetyki i poszła do łazienki, bo jedynie tam jest lustro, gdzie spokojnie może się pomalować. Jak zwykle nałożyła trochę podkładu i pomalowała rzęsy. Bardziej ambitny makijaż robi bardzo rzadko, tylko na jakieś specjalne okazje, patrz ślub. Miała jeszcze pół godziny, to postanowiła zrobić śniadanie chłopakowi. Na szczęście przy kacu nie ma się ochoty na wytworne dania, więc kanapki w zupełności mu wystarczą. Wzięła kilka produktów z lodówki i skomponowała kilka kanapek. Położyła je na talerz i przykryła serwetką. Koło tego postawiła butelkę wody i szklankę. Znalazła jakąś karteczkę i napisała wiadomość Smacznego <3 Zostawiła wszystko w kuchni i wyszła z mieszkania. Pogoda była wspaniała, więc spacerek był czystą przyjemnością. Lubiła jak słońce delikatnie muskało jej twarz.
Świątynia była piękna. Duża i pięknie urządzona. Nie była pełna przepychu, co jej się bardzo podobało.
Jak to w mieście bywa msza trwała znacznie dużej niż u niej na wiosce. Ale jakoś specjalnie jej to nie przeszkadzało.

     Obudził się z bólem głowy. Kac, dawno już go nie miał. Zasłonił oczy ręką i próbował zebrać myśli. Co właściwie się wydarzyło. Powoli wszystko układało się w całość. Ślub, piękna Emilka, wesele, tańce, radosna dziewczyna, tańce, wkurzona dziewczyna i jej łzy. Dlaczego płakała?
- Jestem kretynem. - mruknął do siebie
Mówiła mu, że nienawidzi dużej ilości alkoholu, bo jej dziadek go nadużywał. A on się upił. Przekręcił się na bok i chciał ją przytulić, ale jej nie wyczuwał. Otworzył oczy i potwierdził jej nieobecność. I wygląda tak jakby jej tu w ogóle nie było. Dopiero teraz poczuł jak strasznie chce mu się pić. Ociężale usiadł i spuścił nogi na podłogę. Stopy wylądowały w czymś miękkim. Jego ubrania. Przeciągnął się i powoli wstał. Był tak zamulony jak nigdy. Poszedł jak zombie do salonu. Tam też jej nie było. Ale za to na krześle leżała jej sukienka, dobry znak. Łazienka też była pusta, to została kuchnia. Jedynie co tam zastał, to talerz a obok woda. Szybko po nią sięgnął i przytknął butelkę do ust. Jaką ulgę poczuł kiedy woda wlewała się do jego ciała. Zobaczył liścik. Wziął go i przeczytał. Od razu poczuł się lepiej. Zsunął serwetkę i ujrzał pełno kanapek. Kochana. Czyli gdzieś poszła i nie wie kiedy wróci. Nie chce, żeby dalej sprawiać jej przykrość, to chociaż pójdzie się umyć, żeby nie cuchnąć.
Kąpiel trochę mu pomogła, ale nadal jego umysł był ociężały. Ubrał jakieś bokserki i koszulkę. Teraz może coś zjeść. Ale nadal chce mu się pić. Nie pamięta kiedy ostatnio wlewał w siebie tyle wody. Do tego wcisnął sobie cytrynę, bo jest udowodnione, że pomaga. A kanapki jakie dobre. Usłyszał otwierające się drzwi.

Wykorzystała sytuację, że sąsiedzi Michała też wracali i wślizgnęła się za nimi na klatkę i nie musiała dzwonić domofonem. Nie wiadomo czy chłopak jeszcze śpi.Tak by musiała dzwonić do kogoś innego. Weszła do mieszkania i ściągnęła buty. Drzwi do sypialni były otwarte, a łóżko puste. Łazienka pusta, w kuchni cisza, więc pewnie w salonie. Poszła tam i zobaczyła zmarnowanego chłopaka jedzącego kanapki.
- Hej.- uśmiechnęła się
- Hej. - przeniósł na nią wzrok przeżuwając kanapkę
Podeszła do niego, usiadła na jego kolanie i objęła jego szyję. Zanurzyła palce w jego rozczochranych, wilgotnych włosach i pocałowała namiętnie.
- Kochanie, to ja powinienem ci robić kanapki na przeprosiny, a nie ty mi. - gładził jej plecy - Przepraszam cię bardzo. Zachowałem się jak debil, zraniłem cię.
- Jak się czujesz? - szybko zmieniła temat
Popatrzył na nią i zaczął się śmiać.
- Już lepiej, dzięki tobie. Nie spałaś ze mną, prawda?
- Nie.
- Przepraszam cię, bardzo cię przepraszam.
Złapał ją w pasie i położył ją na łóżku. Zaraz znalazł się nad nią i wpatrywał w nią.
- Mogę cię pocałować? - zapyta
- Ty nie musisz pytać. - szepnęła
Uśmiechnięty powoli zbliżał się do niej, co wkurzało ją, ale z drugiej strony bardziej go pożądała. W końcu poczuła jego wargi na swoich. Muskał je delikatnie nie wpijając się. Następnym jego celem była jej szyja. Pieścił ją delikatnie, a dłoń wysunął pod jej koszulkę. Tak bardzo by go chciała.
- E e e. - załapała ją, a drugą ręką pociągnęła jego włosy - Nie zapędzaj się, kara musi być.
- Dobrze.- westchnął i położył się koło niej
- Jest już 13.40, zaraz zaczynają się poprawiny. - oznajmiła
- Jeszcze chwilkę. Muszę się poprzytulać. - przytulił ją i dał buziaka w czoło
Leżeli tak wtuleni w siebie. Nie musieli nic mówić, każde czerpało bliskość drugiego. Musi nauczyć się większość rzeczy przyjmować na luzie, jak on. Żeby od razu nie strzelać focha. Wydaje jej się, że właśnie w tej sytuacji tak się zachowała. Nie robiła awantury, za to jeszcze przygotowała mu kanapki i powitała z uśmiechem.
- Kocham cię kurczaczku, wiesz? - mruknął w jej włosy
- Mhm. - nie odrywała twarzy od jego torsu
- Ślicznie pachniesz.
- To twój żel pod prysznic. - zaśmiała się
- No wiem. Ale na tobie pachnie lepiej.
- Dobra Misiu, już się nie podlizuj. I ruszaj tą szanowną. - klepnęła go w tyłek - Już 14, a my jeszcze leżymy.
- Ale ty marudzisz. - pocałował ją i podniósł
- Ja tam iść nie muszę. - puściła mu oczko - Ale bratu przydałoby się pojawić.
- Emilko, miłości ty moja. Ja nawet nie wiem w co mam się ubrać.
Patrzyła na niego stojącego z rozbawieniem. Włosy rozczochrane, koszulka podwinięta i zaspany wzrok. Kocha go takiego. Nie wstydzi się pokazać jego autentyczności, nie boi się pokazać swoich wad i prawdziwego oblicza. Pociąga ją. Jego ciało. Nogi jak patyki, ale silne.
- Koszulę weź tą, co razem kupiliśmy. - wstała i podeszła do niego - Wyglądasz w niej tak przystojnie. - pogładziła jego ramię
- Mówisz i masz.- puścił oczko i delikatnie wsunął kosmyk jej włosów za ucho, który swawolnie opadał na jej twarz - Idę po nią i biorę się za prasowanie.
- Okej, a ja przeprostuję sobie włosy.
Poszła do łazienki i podłączyła prostownicę. Rozpuściła włosy z końskiego ogona i rozczesywała je. Czeka ją długa zabawa. Ma grube, kręcące się włosy, więc wyprostowanie ich trochę zajmuje.
Końcówki podkręciła trochę i zrobiły jej się grube, ładne loki. Zadowolona z efektu wyszła do salonu. Stał tam Michał w granatowych spodniach od garnituru i zapinał ostatni guzik swojej musztardowo-granatowej koszuli. Na ten widok szeroko się uśmiechnęła. Podoba jej się w tej koszuli i do tego te spodnie. Wygląda świetnie.
- I jak? - przeniósł na nią wzrok
- Cudownie. - podeszła do niego i dała buziaka
- Gotowa?
- Jeszcze tylko się przebiorę i możemy jechać. - puściła mu oczko
Wyciągnęła z torby ubrania i poszła szybko je przeprasować. Musztardowa koszulka oraz granatowa, rozkloszowana spódnica były świetnym wyborem. Szybko wsunęła wyprasowane ciuchy na siebie i wcisnęła koszulkę pod spódnicę. Chłopak nie wie, że ma strój w takich samych kolorach jak jego. Wzięła głęboki oddech i poszła do niego. Na jej widok oczy mu się zaświeciły i uśmiechnął się.
- Zaplanowałaś sobie to wszystko. - wyciągnął ręce, żeby objąć ją w pasie, a ona wpasowała się w nie - Wyglądasz ślicznie.
- Dziękuję. Musimy sobie zrobić zdjęcie.
- Koniecznie. - mruknął
- Ej. - zgromiła go wzrokiem - Idziemy.
Założyła granatowe Conversy i czekała na chłopaka. Gotowy chciał wychodzić, ale złapała go i pociągnęła do wielskiego lustra na drzwiach szafy.
- Zdjęcie. - powiedziała i wyciągnęła przed nich telefon.
Stanęła bokiem i objęła jego plecy, a on ją w pasie. Uśmiechnęła się szeroko i zrobiła zdjęcie. Michał był nadąsany.
- No Michał, no! - jęknęła
Ten dalej nic, a ona tylko się wkurzała.
- Nienawidzę cię. - powiedziała, a on zaczął się śmiać
Wykorzystała to i zrobiła zdjęcie, ale nie wie czy coś z tego będzie. Wkurzona wrzuciła telefon do torebki i wyszła. Zaraz ją dogonił i objął ramieniem.
- Jesteś okropny. - dalej mu nie popuszczała
- Wiem.
Wiedziała, że nie lubi jak trzaska się drzwiami od samochodu, dlatego jak wsiadła złapała za rączkę i z całej siły pociągnęła za sobą. Trzasnęły mocno.
- Emilka, coś ci mówiłem.- powiedział ostro
- Ja tobie też. - rzuciła obojętnie i odwróciła się do bocznej szyby
Łzy zaczęły napływać jej do oczu, co wywołało szybkie mruganie. Tyle razy mu mówiła, że zdjęcia są dla niej ważne, to nie. Wpatrywała się intensywnie w to co jest za oknem, żeby nie myśleć o tym i uspokoić się. A dopiero co mówiła sobie, że nie chce od razu strzelać fochów... Jak zwykle nie udało jej się wytrwać w postanowieniu. Jest beznadziejna. Poczuła jak jego dłoń ląduje na jej udzie i trochę wsuwa pod spódnicę. Mocno zacisnęła szczęki i starała się o tym nie myśleć. Ale trudno nie skupiać się na tej ciepłej dłoni, która gości na jej udzie. Dlaczego od razu nie zabrała nogi? Tak by się nie męczyła. Z drugiej strony, znowu gwałtownie by zareagowała. On też ma swoją cierpliwość i ile można takie zachowanie znosić? Nie chce go stracić i skrzywdzić. A teraz właśnie to robi. Zobaczyła znajomy wjazd i salę. Byli na miejscu. Zaparkował sprawnie i wyłączył samochód. Natychmiast się odpiął.
- Nie udawaj, że jesteś taka twarda. - mruknął i błyskawicznie się do niej odwrócił, żeby zatopić swoje wargi w jej.
Całował ją namiętnie, do tego ta ręka na udzie. Znalazła siłę w sobie i odsunęła go od siebie.
- Michał, nie. - wyszeptała i patrzyła na niego ze strachem - Jestem zbyt napalona na ciebie.
Przypatrywał jej się jeszcze chwile po czym oparł się o siedzenie i zaczął śmiać.
- No dobrze. - chrząknął - To chodźmy, bo już jesteśmy bardzo spóźnieni. Faktycznie, dobija 15. Oddychając szybko opuściła pojazd i złapała go za rękę.
- Jak bardzo chcesz, to mogę wynająć nam pokój. - ledwo hamował się ze śmiechem
- Nabijaj się dalej. - spuściła głowę, ale też z trudem się powstrzymywała
Z jej torebki zaczął wydobywać się dzwonek telefonu. Przystanęła i wyciągnęła go.
- To idź najwyżej, ja zaraz przyjdę. - oznajmiła i nacisnęła zieloną słuchawkę


         Dochodziła 15, a Michała nadal nie było. Bała się, że stało się najgorsze. Emilka była wściekła na niego. Wyglądała na taką, co jest w stanie zerwać z chłopakiem. Tylko dlaczego tak zareagowała na to, że brat trochę więcej wypił? Przecież to normalne. Chciał się bawić na jej weselu i tak było. A ta jakieś szopki odwala, bo chciał się napić. Nerwowo wpatrywała się w drzwi. Kręciła się na krześle. Nie mogła znieść tej myśli, że jej brat siedzi teraz w mieszkaniu sam, załamany. Nie chce, żeby znowu tak cierpiał. Jak tylko sobie przypomni go zaraz po rozstaniu z Dominiką, to przechodzą jej ciarki. Jej kochany, starszy braciszek. Przecież on ją tak kocha. I wydawało się, że ona go też. A tu proszę jak można pomylić się w ocenie człowieka.
- Co taka spięta jesteś? - zapytał Wiktor obejmując ją ramieniem
- Nie ma go jeszcze. - mruknęła
- Spokojnie, zaraz przyjdą. - był pełen spokoju
- No nie wiem. Widziałeś jaka Emilka wczoraj była. Nie zdziwię się, jak z nim zerwała. A jak on siedzi teraz załamany? Może zadzwonię do niego.
- Daj spokój. - pogładził jej ramię - A może są razem w sypialni i robią, to co my powinniśmy. - przybliżył twarz do jej szyi i delikatnie musnął ją wargami
- Wiktor. - powiedziała twardo - Widziałeś ją wczoraj.
- Widziałem. Daj jej spokój. Postawiła się twojej mamie! Szanuję ją bardzo. I nie zwalaj całej winy na nią.
- A ty co ją tak bronisz? - podniosła brew i wpatrywała ostro w niego
- Bo ją lubię. A po za tym jest z tym wszystkim sama. Twoja mama jej nie lubi, a to strasznie ją boli. I nikt nic z tym nie robi i nie próbuje poczuć się jej lubianą. Nawet nie wiesz ile pewnie ją wczoraj to kosztowało. Jest bardzo wrażliwą osobą i wszystko bierze do siebie.
- Ale żeby tak się zachowywać, bo Michał chciał się bawić na moim weselu i pił alkohol? - pisnęła
- Może miała powody? Nie wiesz dokładnie o co chodzi. - westchnął - Zejdź z niej.
Nagle w drzwiach pojawił się Michał. Był sam, a wyraz jego twarzy nie był najradośniejszy. Gwałtownie wstała i szybko szła w jego stronę. Wiktor odruchowo poszedł w jej ślady. Wiedziała, że stało się najgorsze. Ciągle go obserwowała. W pewnym momencie odwrócił się i zniknął. Ale chwile potem wrócił roześmiany trzymając za rękę swoją wesołą dziewczynę.


Skończyła rozmawiać przez telefon i weszła do środka. Chłopak stał przy wejściu na salę. Kiedy go zobaczyła strasznie chciało jej się śmiać. Zobaczył ją i uśmiechnięty podszedł do niej.
- Dobrze, że jesteś strażakiem. Zagasisz mnie zanim zacznę całkowicie płonąć.
Zaczął się śmiać i złapał ją za rękę. Takiego go kocha. Weszli na salę i od razu wpadli na młodych. Dorota była przerażona.
- O hej. - przywitał się radośnie Michał - Jak tam noc poślubna? - poruszał brwiami i przytulił siostrę
- Hej. - przywitała się z nimi, ale widziała że coś było nie tak
- Dobrze. - odpowiedziała szybko - Już myślałam, że nie przyjdziecie.
- Przepraszam, moja wina.- uśmiechnął się chłopak - Coś taka zmartwiona?
- Nie, nic. - uśmiechnęła się
- Wyglądacie szałowo!- klasnął w dłonie Wiktor - Ja już wiem co się działo, że się spóźniliście. - pokiwał palcem z szatańskim uśmiechem
- Jeśli myślisz, że Michał wstał po 13 i potem szykował ubranie, to masz rację. - uśmiechnęła się
- Tak, tak, tak. - pokiwał z rozbawieniem głową - Zapraszamy do stołu.
       Znowu bawiła się cudownie. Michał zabierał ją do tańca. Musiała uważać, bo podczas obrotów spódnica jej się podnosiła. Musiała przytrzymywać ją ręką, żeby nie pokazywać wszystkim swoich majtek. Tańczyli do wolnej piosenki. Miała zarzucone ręce na jego szyi, a on obejmował ją w pasie. Wpatrywali się sobie w oczy. Ale ona czuła spojrzenie jego matki nas sobie. Popatrzyła szybko w jej stronę. Nie myliła się.
- Pocałuj mnie. - szepnęła
Uśmiechnięty powoli zbliżył się do niej i złączył ich wargi w długim buziaku
Uśmiechnęła się szeroko i nadal w niego wpatrywała.
- If we only die once, I wanna die with you. - zaśpiewała cicho tekst lecącej piosenki
- Me too. - szepnął i zaczął się śmiać
- Kocham tą piosenkę. - przytuliła się do niego
- A ja ciebie.
- Lizus.
       Odwiózł ją do domu. Siedzieli w samochodzie i patrzyli na siebie.
- Przyjedziesz jutro do mnie? - zapytał
- Zobaczę Misiu. - mruknęła - A dlaczego nie ty do mnie?
- Bo jadę na trening i we wtorek idę do pracy.
- Ale mi wymówka. - zaczęła się śmiać - Nie wiem, zobaczymy. Dziękuję ci, pa. - pocałowała go
- To ja dziękuję, że towarzyszyłaś mi. - uśmiechnął się - Pa.
Pomachała mu i zamknęła drzwi.

sobota, 27 kwietnia 2019

Rozdział 24

      Cały piątek odpoczywała. Wstała z łóżka dopiero jakoś po 13, chociaż i tak jeszcze nie czuła się w pełni wyspana. Później posiedziała przed laptopem i zgrywała zdjęcia. Szkoda by było utracić takie wspomnienia. Było ich bardzo dużo, bo ona jak już robi zdjęcia, to kilka dla jednego ujęcia, żeby było można wybierać, a nie że będzie jedno i może się okazać, że jest beznadziejne. Nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. Wybrała sobie dwa, które doda na facebook'a. Jedno jej z szerokim uśmiechem. Strasznie jej się podobało. A drugie to z Didkiem. Postanowiła też zmienić zdjęcie w tle, na to z zachodu słońca, co obejmują się, a Michał na nią patrzy. Nigdy nie wie jakie dodać podpisy do zdjęć. Zastanawiała się nad jakimś tekstem piosenki, ale żadnej fajnej nie mogła wymyślić. Poszukała jakiś cytatów, ale żaden nie trafił do jej serca. Jako pierwsze dodała to z Didkiem, bo tam wiedziała co napisać. Z Mistrzunieeeeem ! <3 i oznaczyła go, bo kilka dni po ich spotkaniu zaprosił ją do znajomych. Potem jej zdjęcie bez żadnego opisu i na końcu zdjęcie w tle, a podpis <3. Nie oznaczyła chłopaka, bo nie chce na razie, żeby ludzie wiedzieli kim jest jej wybranek, a z resztą on pewnie też. A jakby go oznaczyła, to jego znajomi z pracy by mogli zobaczyć, a wtedy od razu by wiedzieli, że są razem i jej praca nie byłaby spokojna. Już po chwili przychodziły do niej powiadomienia o "lajkach" i nawet jakiś komentarz. Wyświetliła go. Oooo widzę, że macie wspólne zdjęcie! :O I to takie śliczne *.* Jak go przekonałaś?! Dominik wkroczył do akcji. hahaha xD widzisz, ma się ten urok :* Tyłek już ją bolał od siedzenia na krześle przed laptopem. Dochodziła godzina, kiedy jej rodzice mają wrócić do domu, a ona jeszcze w piżamie. Wyciągnęła z szafy dresy i koszulkę i się przebrała.
Resztę dnia leniuchowała z rodziną. Brachol wypytywał ją o wszystko i dorwał się do zdjęć. Brakowało jej jego towarzystwa. Dogadują się tak wspaniale.

           Była w drodze do kościoła. Odwoził ją kochany starszy braciszek. Umówili się, że tam się spotkają, bo on jechał jeszcze na błogosławieństwo, a ona nie chciała robić tłumu. Tak przynajmniej powiedziała. Woli ograniczać spotkania z jego matką do minimum. Była cała zestresowana, bo będzie jego cała rodzina, nikogo nie zna. Pewnie będzie tematem do rozmów, no bo Michał w końcu ma jakąś dziewczynę. Pewnie będą komentarze, że młoda i w ogóle. Spojrzała w lusterko. Miała luźnego koka z wypuszczonymi kilkoma kosmykami włosów na twarz. Oczy pomalowane lekko w odcieniu brązu, a usta muśnięte matową szminką w cielistym kolorze. Podobało jej się jak wyglądała. Wyglądała dziewczęco, delikatnie. Robert, który nigdy się nie kryje z opinią, przyznał, że wygląda ślicznie. Do tego ma rozkloszowaną sukienkę do kolan w odcieniach jasnego, pudrowego różu i beżu. Dół sukienki jest w delikatne kwiaty. Buty na obcasie wysmukliły jej nogi i dodały uroku. Im bliżej celu, tym jej żołądek zaciskał się bardziej.
- Żebyś tam nie wyrwała jakiegoś jego kuzyna, siostra. - zaśmiał się Andrzej - Wyglądasz ślicznie.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się spięta - Trzymaj kciuki.
- Dasz radę.
Zobaczyła jego radosne oczy i kiwnęła głową.
- Idę. - wzięła głęboki oddech i opuściła samochód
Pomachała na pożegnanie bratu kierowała się do świątyni. Do rozpoczęcia ślubu jest jeszcze 10 minut, większość gości już jest. Przy wejściu stała kobieta w pięknej, białej sukni. Obok niej mężczyzna w mundurze, ze złotymi dodatkami. W taki, wydaniu jeszcze go nie widziała. Nieśmiało podeszła do nich. Przeniósł na nią wzrok i zamurowało go. Wpatrywał się w nią uważnie.
- Hej. - przywitała się
- Hej. - odpowiedziała z uśmiechem panna młoda, ale pełna napięcia
- Wyglądasz ślicznie. - stwierdziła Emilka po szybkim obejrzeniu Doroty
- Dziękuję. Ty również.
Chłopak dalej się w nią wpatrywał, nic nie mówił. Wyglądał przystojnie w mundurze strażackim. Zawsze marzyła o takim mężczyźnie.
- Cześć. - złapał jej dłoń i przyciągnął do siebie
Położyła dłoń na jego piersi i wpatrywali się sobie w oczy. Po chwili szeroko się uśmiechnął i pocałował ją.
- Wyglądasz bardzo ślicznie kochanie. - szepnął pogładził kciukiem jej policzek
- A ty bardzo przystojnie mój strażaku. - przejechała dłonią po jego mundurze
- Naprawdę bardzo ślicznie. - w jego oczach widziała błysk - Zajmiesz miejsce gdzieś z przodu? Będę wprowadzał Dorotę i usiądę koło ciebie.
- Dobrze. - dała mu buziaka - Wszystko będzie dobrze. - poklepała jego siostrę po ramieniu i weszła do kościoła
Patrzyła czy siedzą rodzinami, ale żadna twarz nic jej nie mówiła. Po lewej stronie zobaczyła Mariusza - męża Moniki z dziećmi. Oprócz nich nikogo w ławce nie było, a matka chłopaka siedzi przed nimi. Kościół był pięknie przystrojony. Na środku przed ołtarzem stały dwa krzesła, oparć których opadał długi, biały tiul. Na jednym siedział już mężczyzna - Wiktor, pan młody. Za nimi siedzieli świadkowie, Doroty oczywiście Monika. Niepewnie podeszła do właściwej ławki, przyklęknęła i wsunęła się do niej. Na jej widok Mariusz uśmiechnął się i przesunął w głąb robiąc więcej miejsca. Dzieciaczki radośnie jej pomachały, a ona odpowiedziała tym samym. Z przedniej ławki odwróciła się do niej kobieta. Poważna zatrzymała na niej wzrok. Dziewczyna uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Wie, że tylko dorzuca węgla do ognia, ale przynajmniej udaje, że chce być miła i że się stara, a nie że ma ją za wroga. Tamta kiwnęła głową i odwróciła się. Serce waliło jej, jakby zaraz miało przebić klatkę piersiową. Nie lubi takich starć i to jeszcze bez Michała, który mógłby ją ochronić. Niech to się już zacznie i przyjdzie do niej, bo czuje się strasznie obco i nieswojo. Zobaczyła, że ksiądz wychodzi z zakrystii i podchodzi do pana młodego. Chwilę porozmawiali i rozbrzmiał się dźwięk organów w jakiejś ślicznej melodii. Wszyscy wstali i ich wzroki powędrowały ku głównemu wyjściu, w którym ukazała się panna młoda prowadzona pod rękę przez brata. Wszyscy zachwycali się jej suknią i wyglądem. Wyglądała jak księżniczka. Ale ona głównie skupiła się na bracie. Przystojny, w mundurze. Widać, że dumny z siostry. Jest jej autorytetem. Przejmował się tym strasznie, że poprosiła go o prowadzenie. Jest to dla niego ogromny zaszczyt i nie spodziewał się tego, bo zazwyczaj do ołtarza prowadzą ojcowie córki. A tu brat. Podeszli przed ołtarz, pocałował ją w czoło i oddał dłoń Wiktorowi. Odwrócił się i szybko wszedł do ich ławki. Popatrzył się na nią, a w jego oczach dostrzegła łzy. Posłała mu ciepły uśmiech i złapała jego dłoń. Świetnie się spisał.
To była piękna uroczystość, pełna wzruszeń. Kiedy widziała zestresowaną Dorotę, ale w jej oczach ogrom miłości dla Wiktora coś w niej drgnęło. Organistka swoim głosem jak anioł śpiewała przepiękną piosenkę. Przez jej wrażliwość o wzruszenie dużo nie trzeba. Poczuła jak do oczu zbierają się łzy. Zaczęła szybko mrugać, żeby przeszkodzić im dalszą podróż. Jedna jakoś się wyślizgnęła i czuła jak na jej policzku toruje się mokry ślad. Poczuła na sobie spojrzenie ukochanego.
- Wszystko dobrze? - zapytał z troską
- Tak kochanie. - odparła i poczuła jak kolejna łza spływa po jej policzku
Szybko otarła ją, a chłopak mocniej ścisnął jej dłoń i zaczął ją gładzić. Ciekawe czy ona będzie miała takie szczęście, że znajdzie się taki ktoś, kto będzie chciał z nią być przez całe życie i przysięgnie to przed Bogiem.
       Ceremonia dobiegła końca i można było wychodzić. Wygramoliła się z ławki i czekała na chłopaka. Stanął koło niej i wyciągnął w jej stronę rękę zgiętą w łokciu. Uśmiechnęła się szeroko, wsunęła rękę pod jego ramię i delikatne ją objęła. Nigdy nie marzyła o tym, że będzie szła pod rękę z ukochanym strażakiem.
- Kocham cię. - oznajmiła, kiedy podeszli do wyjścia
Popatrzył się na nią i szeroko uśmiechnął.
- Moja księżniczko piękna, ja ciebie też. - dał jej szybkiego buziaka i opuścili świątynię
Wszyscy goście byli tam zgromadzeni i czekali na parę młodą, żeby móc ich obsypać ryżem na szczęście. Widziała jak wielu z nich przygląda jej się.
- Chyba jesteśmy tematem numer jeden wśród rozmów. - zaśmiała się
- Wszyscy mówią: a co to za przepiękna księżniczka? Z jakiej bajki się urwała? Nigdy tak pięknej kobiety nie widziałem. - szeptał to jej do ucha delikatnym głosem, że miała ciarki na całym ciele.
- Nie poznaję cię.- podniosła brwi i przejechała dłonią po jego mundurze - Chciałabym z tobą zdjęcie, jak jesteś w mundurze.
- Nie wyczaruję ci fotografa. - zaśmiał się
- Słucham? - zwrócił się do nich mężczyzna stojący koło nich
Dopiero po chwili spostrzegli się, że trzyma w dłoniach aparat
- Bo. - zaczął - Czy można by... Znaczy. Bo dziewczyna chciała zdjęcie. - mówił zmieszany
- Okej. - uśmiechnął się
Chłopak złapał ją w pasie, a ona położyła dłoń na jego brzuchu. Uśmiechnęła się szeroko i usłyszała pstryk.
- Super. - oznajmił i odszedł
Popatrzyła na Michała, który stał poważny.
- Serio? - jęknęła ze śmiechem - A idź ty. Na co mi taki chłop?
- W życiu nie może być lekko. - mruknął
       Na salę dojechali autobusem z innymi. Monika miała w samochodzie garnitur Michała do przebrania, który założył zaraz po przyjeździe. Udało im się szybko wbić w kolejkę do życzeń i po chwili byli wolni. Weszli na salę, gdzie wszyscy ustawiali się w koło na parkiecie i czekali na młodych. Była przerażona, same obce twarze. Co ona będzie tu robiła? Związek do czegoś zobowiązuje.
- Cześć kuzyn. - podszedł radosny mężczyzna - Dawno się nie widzieliśmy. Co tam u Ciebie? Widzę, że w końcu miłość zapukała do twoich drzwi. - przeniósł wzrok na nią
- Ta, zapukała. - prychnął - Wlazła z buciorami brudnymi.
- Dzięki. - mruknęła
- Oj młoda. - pocałował ją w głowę - To jest mój kuzyn Jarek. Jarek to moja dziewczyna Emilka.
- Chyba warto było czekać, co? Taka ładna.
- Oj warto, warto. - przytulił ją
Witamy młodą parę! Zabrzmiał głos dj'a w głośnikach. Popatrzyli w stronę wyjścia. Weszła roześmiana para i stanęła na środku.
Ludzie bawili się w najlepsze. Nie było prawie osób, które by siedziały przy stole. Prawie. Siedziała tam już którąś godzinę i się zanudzała. Tyłek też ją bolał, bała się że dostanie żylaków. Źle trafiła pod względem tanecznym. Zazdrościła tym ludziom, którzy świetnie się bawią.
- Dlaczego nie polubiłeś zdjęć, które dodałam? - zapytała, kiedy znów zostali sami przy stole
- Jakich zdjęć? - ściągnął brwi
- Serio? To już nawet nie zwróciłeś uwagi, że twoja dziewczyna coś dodała? - pisnęła
- Emilia. - westchnął i położył dłoń na jej nodze
Po raz pierwszy zwrócił się do niej Emilia. Brzmi to bardzo poważnie.
- Przecież wiesz, że nie jestem surferem po internecie. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem na Facebooku. - mówił spokojnie - Także przepraszam. Jutro to nadrobię. Serio zwracasz uwagę na lajki?
- Nie. - odparła szybko - Ale zrobiło mi się smutno, że nie polubiłeś, bo myślałam że ci się nie podobają.
- Na pewno są piękne. - pocałował ją
W tym czasie na parkiecie były podziękowania dla rodziców. Zaczęli słuchać dopiero końcówkę i jak zwykle pełne wzruszeń słowa. Jednak na nią jakoś to nie działało. Może dlatego że chodzi o matkę chłopaka.
- To jeszcze nie koniec podziękowań. - mówiła Dorota - Może nie jest to powszechne, ale są osoby które również zasługują na podziękowania. To nasze rodzeństwo. Chodźcie tutaj.
- Matko. - jęknął i podniósł się ciężko
Nie lubi kiedy wszyscy na niego się patrzą. Skromny jest i tyle. Ale z uśmiechem podszedł do siostry. Ładne słowa skierowała do nich i wręczyła prezenty. Wiktor również podziękował młodszemu bratu. Tak słodko wyglądali jak cała trójka tuliła się do siebie. Kolejny raz w jego oczach widziała łzy. Naprawdę przeżywa ślub swojej siostry. Widać, że bardzo się o nią troszczy i chce jak najlepiej. Cud mieć takiego anioła stróża. Zadowolony szedł w jej stronę. Podszedł do ich miejsca, odłożył prezent i wyciągnął do niej rękę.
- Zatańczysz? - zapytał
Nie wiedziała czy dobrze usłyszała. On chce tańczyć? Wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami.
- Czy ja dobrze usłyszałam?
- Tak, proszę cię do tańca.
Uśmiechnęła się szeroko i położyła dłoń na jego. Cuda się zdarzają pomyślała. Szła zaraz za nim trzymając jego dłoń i zastanawiała się czy to nie żart. Jednak wszystko wskazywało na to że nie. Przystanęli na parkiecie i akurat skończyła się piosenka. Zaraz po tym rozbrzmiały się pierwsze dźwięki kolejnej piosenki.
- Uwielbiam tą piosenkę! - pisnęła radosna
Zadowolony złapał jej dłonie i zaczął delikatnie prowadzić w rytm ,, Marry you" Bruno Marsa. Z każdą kolejną sekundą rozkręcał się coraz bardziej. Był naprawdę świetny. Śpiewała wesoło i ciągle nie dowierzała, że to jej chłopak. Nachylił się i szepnął jej do ucha kwestię: hey baby, I think wanna marry you. W jej brzuchu pojawiły się motyle. Nie dość  że jedna z jej ulubionych piosenek, to jeszcze ich pierwszy taniec. Ma nadzieję, że kamerzysta to uchwyci i będzie miała pamiątkę. Choć tylko troszkę. Ciągle się w niego wpatrywała. Chciała, żeby tak chwila wiecznie trwała. Tylko on i ona. Zakochała się w nim na nowo. Kocha go bardzo.
- Kolejna piosenka dla zakochanych. - głos dj'a rozniósł się po sali
Oni nadal stali na parkiecie. You tell all the boys no. Usłyszała z głośników.
- To jest takie śliczne. - mruknęła i zarzuciła ręce na jego szyję.
Złapał ją w pasie i zaczęli się kołysać. Jego ciało tak blisko jej. Ten znajomy zapach, znajome ciepło. Uśmiechnięci nie odrywali od siebie wzroku. Od czasu do czasu wyśpiewała kwestię Beneath your beautiful. Zaczął zbliżać swoją twarz do jej i złączył ich wargi w buziaku. Cała była w skowronkach. Tak bardzo go pragnęła. Miał wspaniałe wyczucie tempa, idealnie dobierał kroki do muzyki. Nigdy się po nim nie spodziewała tak dobrego tańczenia. Czuła się jak księżniczka.
- Lepszego chłopaka nie mogłam sobie wymarzyć. - szepnęła mu do ucha, kiedy piosenka dobiegała końca, a ona zbliżyła się do niego na maksa.
Uśmiechnął się i przez chwilę wpatrywał w jej oczy. Kocha go szczęśliwego. I nagle zaczął nią szybko obracać, bo leciała już jakaś typowo weselna piosenka. Przez ułamek sekundy widziała jego matkę. Wpatrywała się w nich jakby miała ją rozszarpać.
- Michał. Chcę usiąść. - oznajmiła
- Coś się stało? - tak ją obrócił, że stała tyłem do niego, ale tak blisko, że czuła go całego
- Chcę usiąść. - powtórzyła
Przed jej oczami pojawił się uśmiechnięty pan młody.
- Odbijamy!- krzyknął radośnie i wyrwał ją do tańca
Zdezorientowana popatrzyła na chłopaka, który radośnie już obkręcał swoją młodszą siostrę. Uśmiechnęła się do swojego aktualnego partnera.
- Nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać. - zaczął
- Faktycznie.- przyznała
- Jak się bawisz?
- Jest wspaniale.
- Ale coś cię trapi.
Spuściła wzrok i przełknęła ślinę.
- Jego matka mnie nienawidzi. - powiedziała to ze łzami w oczach
Wpatrywał się w nią z troską. Nie wiedziała o co teraz mu chodzi.
- Wiesz, Dominikę bardzo lubiła, traktowała jak córkę. Ale po tym co mu zrobiła, straciła zaufanie do wszystkich dziewczyn.
- Wszystkich?- zdziwiła się - To przede mną były inne?
- Nie, nie. - mówił spokojnie - Od tamtego czasu Michał w ogóle nie myślał o dziewczynie, nie szukał, nawet jej nie chciał. A Baśka z automatu skreśliła wszystkie. Boi się, że znowu któraś skrzywdzi jej synka, ale chyba bardziej się boi tego, że znowu zaufa niewłaściwej osobie.
- Ale ciebie uwielbia.
- Ja nie jestem dziewczyną jej synusia. - puścił oczko - Daj jej czas. W końcu zrozumie, że ty go naprawdę kochasz.
- A skąd ty niby wiesz, że go naprawdę kocham? - podniosła brew
- Żartujesz sobie?! - roześmiał się - Dziewczyno, widać to po was na kilometr! On chyba nigdy nie był taki szczęśliwy. Zrobiłby dla ciebie wszystko. Poszedł w ogień, oddał za ciebie życie. - mówił to poważnie - A ty zrobiłabyś to samo. Dobrze, że trafił na ciebie.
Czuła jak rumieńce wychodzą na jej polika. Usłyszeć coś takiego od obcego faceta.
- Fajnie się na was patrzy w tańcu, takie zakochańce.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się nieśmiało
- Ty nie masz 19 lat, prawda?
- Nie, znacznie więcej, a co?
- No bo wyglądasz na 19. - zaśmiał się - Wyglądasz ślicznie.
- Dziękuję ci Wiktor.
Piosenka dobiegła końca. Drugie połówki podeszły do nich. On ją przytulił.i szepnął:
- Wszystko będzie dobrze. Nie zwracaj na nią uwagi, tylko skup się na Michale. Zawsze możesz na mnie liczyć. Dzwoń.
Uśmiechnięty popatrzył na nią i porwał do tańca swoją już żonę. Przeniosła wzrok na chłopaka i uśmiechnęła się. Patrzył na nią jakby czekał na wyjaśnienie.
- Pić mi się chce. - złapał go za rękę i ruszyli do stolika
Nalał jej soku, a ona wypiła go w ekspresowym tempie. Już dawno tak nie tańczyła. Była cała zmachana.
- Przejdziemy się? - zapytała
Widziała po nim, że chce wyjaśnień. Kiwnął głową i podnieśli się. Powie mu prosto z mostu, po co owijać w bawełnę. Na zewnątrz objęła jego ramię i szli spokojnie w stronę wyjazdu. Nie chciała, żeby ktoś ich zobaczył. Chce być z nim sam na sam. Przyłożyła głowę do jego ramienia i tak szli w ciszy. W końcu znaleźli się w ciemnym zaułku, gdzie nikt  ich nie zobaczy.
- Jak tańczyliśmy, zobaczyłam twoją mamę. - zaczęła - Patrzyła się na mnie jakby chciała mnie zabić. Nawet nie wiesz jak mnie to rani.
- Przepraszam za nią. - westchnął
- Nie przepraszaj. Nie twoja wina. Ale wiesz co? - popatrzyła na niego ze łzami w oczach - Już w cale mnie to nie obchodzi. Może mnie nienawidzić, proszę bardzo. Mam to w dupie. Możesz się na mnie wkurzyć za te słowa, proszę bardzo. Nadal ją szanuję, ale mam w dupie to co o mnie myśli. Bo ja kocham tylko ciebie.
Sama się zdziwiła, że to powiedziała. Ale słowa Wiktora dodały jej pewności siebie. Na reakcję nie czekała długo. Położył dłoń na jej policzku i wpił się w jej wargi. Trwali w namiętnym ale delikatnym pocałunku. Czuła jak prąd przepływa przez jej ciało. Z każdą kolejną sekundą pragnęła go bardziej. Kocha takie długie pocałunki. Oddaje się wtedy cała.
         Zbliżała się 2 w nocy. Ludzie nadal dobrze się bawili, ale nie ona. Michał przesadził z alkoholem. Doskonale wiedział, że jest przeczulona na tym punkcie. Wiedział, że jej dziadek był alkoholikiem i co robił z babcią. Widok pijanego wzbudza w niej odrazę, ale i strach. Do tego ten okropny zapach...
- Michał, jedziemy do domu. - powiedziała twardo
- Ale dlaczego? Ja się dobrze bawię. - objął ją ramieniem, a ona tylko się skrzywiła
Nienawidzi tego.
- Wstawaj, jedziemy. - podniosła się gwałtownie i czekała na niego
- Ale Emilka...
- Wstawaj. - powiedziała ostro
Łzy jej podeszły do oczu. Było jej okropnie wstyd za niego. Chciała jak najszybciej stamtąd wyjść i to najlepiej, żeby nikt ich nie widział. Podniósł się powoli i ruszył za nią. Chce już do domu, spać. Żeby nie mieć z nim doczynienia. Auto, które jest specjalnie do rozwożenia gości stało zaraz przy wyjściu. Już miała złapać za klamkę kiedy usłyszała głos Doroty:
- Już jedziecie?
No super, pomyślała. Odwróciła się do niej i zobaczyła jeszcze jej męża i mamę.
- Tak, jedziemy. Jesteśmy już zmęczeni. - oznajmiła
- Ja nie jestem. - burknął chłopak, który stał kilka metrów za nią
- Zostańcie jeszcze chwilę. - Dorota patrzyła to na nią, to na brata
- Jestem za. - uśmiechnął się Michał
Spotkała się z gardzącym spojrzeniem Barbary.
- Jak chcesz. Ja jadę. - powiedziała ostro, ale czuła jak gula podchodzi jej do gardała. - Doskonale wiedziałeś. Ale jesteś dorosły. Rób jak chcesz.
- Dobra, już dobra. - westchnął - Czekaj, tylko się pożegnam. Podszedł do tamtych i każdego przytulił. Popatrzyła na Wiktora, on lekko się uśmiechnął i pokazał kciuka do góry, żeby nikt tego nie widział, poza nią. Kiwnęła głową i wsiadła do samochodu.
      Weszli do jego mieszkania i od razu poprowadziła go do sypialni.
- Kochanie, jesteś taka seksowna. - złapał ją w pasie, kiedy siedział na łóżku
- Fajnie. - mruknęła - Rozbieraj się i do spania.
- Mam na ciebie ochotę. - uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie.
- Jesteś pijany. - odsunęła się od niego - Nienawidzę pijanych ludzi.
Puścił ją zaczął się rozbierać. Rzucił wszystko na podłogę i położył się.
- A ty co? - zapytał
- Idę się jeszcze szybko umyć. - oznajmiła - Rozepniesz mi sukienkę?
Kiwnął głową i dźwignął się. Chwilę się szarpał, ale w końcu mu się udało.
- Dobranoc. - szepnęła
- Dobranoc. - burknął i zmknął oczy
Przemogła się i nachyliła nad nim. Zamknęła oczy i przyłożyła wargi do jego skroni. Gdy tylko poczuła ten okropny smród wyprostowała się i poszła do łazienki. Dlaczego on jej to zrobił? Okropnie się wstydziła. Łzy leciały jej po policzku, ale woda zaraz je zmywała. Jest na niego wściekła.
W salonie przeszukała szafki za jakimś kocem. Nigdzie nie znalazła. Poszła do pokoju, który robi za składzik, ale jest tam bardzo czysto i dużo miejsca. Tak jakiś znalazła. Poszła do salonu na kanapę i tam się położyła. Nie ma odwagi spać z piajnym. Za dużo widziała.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Rozdział 23

       Tyle co oni mieli kilometrów w nogach, to w głowie się nie mieści. Zwiedzali, próbowali nowych rzeczy, korzystali z życia. Najbardziej podobało jej się w Watykanie. Te wszystkie wspaniałe dzieła słynnych artystów. No i ta cała atmosfera. Z zachwytem oglądała rzeźby i jak twórca potrafił pokazać uczucia w zwykłym kamieniu czy innym materiale. Nie wie, jak można stworzyć coś tak realistycznego, że ma się wrażenie że stoi przy tobie człowiek. Także Rzym ją urzekł. Nigdy nie myślała, że tak będzie zachwycała się sztuką. Mogła ją oglądać i oglądać. Co chwilę gdzieś ciągnęła chłopaka, bo chciała zobaczyć coś godnego podziwu. Widziała po nim, że jest zniechęcony tym jej wydziwianiem z duszą artystyczną. Z wielkim żalem porzuciła jedyną swoją możliwość zobaczenia większości wspaniałych dzieł. Nie chciała, żeby robił coś na siłę i nie czerpał z tego korzyści.
Wielkie piętno zostawiła na niej audiencja papieża. Tak mówił i mówił, a ona czuła jakby to było o niej. Trafiło w serce. Poczuła się tak głupio i obnażona. Natychmiast chciała się zmienić.
Między nimi też się zmieniło od tego dnia, kiedy obgadali sprawę z Dominiką. Byli nierozłączni, wiecznie uśmiechnięci i pełni życia. Była naprawdę szczęśliwa.
Ich wakacje dobiegały końca. Udało im się dotrzeć do miasta, z którego wylatują, w wieczór dnia poprzedzającego ich odlot. Niestety był już późny wieczór. Pałętali się po mieście w poszukiwaniu jakiegoś noclegu, albo miejsca do rozbicia namiotu.
- Michał, ja już nie mam siły. - jęknęła i przystanęła
Cały dzień słońce grzało niemiłosiernie, a oni ciągle na nogach. Była okropnie zmęczona, ledwo już stała na nogach. Byli w jakiejś dzielnicy domków jednorodzinnych. Widział na jej twarzy wycieńczenie. Sam był cholernie zmęczony. Ale o nią bał się bardziej, nie chciał, żeby coś jej się stało. Nie wiedział co robić. Chyba po raz pierwszy widziała u niego zrezygnowanie.
- Kochanie.- podeszła do niego i ociężale zarzuciła ręce na jego szyi - Nie lubię jak jesteś smutny.
Objął ją w pasie i położył głowę na ramieniu. Nic nie powiedział. Dała mu buziaka w policzek i uśmiechnęła się. Znowu stawał się taki nieśmiały i skryty w sobie.
- Czekaj. - westchnął i zrobił krok w stronę ogrodzenia koło nich. - Przepraszam. - zwrócił się po angielsku do jakiejś kobiety, która chodziła po posesji - Mam pytanie.
Podeszła do ogrodzenia. Młoda kobieta, wydawała się zwyczajna. Przypatrywała im się uważnie.
- Mamy jutro wylot i potrzebujemy gdzieś przenocować, a tutaj nigdzie niczego nie ma. Czy moglibyśmy rozłożyć namiot w pani ogródku? - mówił spokojnie
Analizowała jego słowa i próbowała coś powiedzieć.
- Powiedz jej, że zapłacimy, tylko niech się zgodzi. - zrezygnowana zwróciła się do chłopaka po polsku
- Zaraz, jesteście z Polski? - zapytała tamta po angielsku
- Tak. - ściągnął brwi chłopak
- W takim razie nie mogę na to pozwolić. - oznajmiła
Zszokowały ją te słowa. Jak tak można postąpić z dwójką wymęczonych turystów, którzy proszą tylko o pozwolenie na rozłożenie namiotu.
- Mam wolny pokój gościnny. - zwróciła do nich płynną polszczyzną - Z chęcią was przyjmę pod dach. - uśmiechnęła się
Zrobiła wielkie oczy i zaczęła skakać z radości.
- Dziękuję. - minęła bramkę i rzucił jej się na szyję - Nawet nie wiesz jak ratujesz nam życie, a w szczególności mi.
- Cieszę się. - śmiała się tamta
- Ale szczęście, że wpadliśmy na ciebie!
Chłopak tylko stał i przypatrywał im się.
- Emilka. - podała dłoń dziewczynie
- Marta. - uścisnęła ją
- Michał. - w końcu odezwał się chłopak
- Chodźcie do środka.
Weszli do przytulnego domku. Dziewczyna jedyne o czym marzyła, to położyć się i spać. Te wszystkie kilometry skumulowały się i odcinały jej siły.
- Pewnie jesteście padnięci, to od razu pokażę wam pokój. - uśmiechnięta kierowała się w głąb domku
Przystanęła przy brązowych drzwiach i otworzyła je.
- To nie problem, że jest jedno łóżko? - popatrzyła przestraszona
- Nie, nie! - zapewniła szybko
- Zaraz przyniosę pościel. - oznajmiła - Rozgośćcie się.
Zrzuciła plecak i dała go pod ścianę. Poczuła taką ulgę od tych kilogramów. Złapała się za szyję i powolnymi ruchami wykręcała ją. Taka ulga. Chłopak był jakiś wycofany, milczący. Nigdy nie przepadał za tym, żeby się komuś narzucać, a w szczególności obcym osobom. Nie może sobie wybaczyć, że nie potrafił zadbać o dziewczynę. Nie popisał się z noclegiem, musiał żebra u jakiejś kobiety. Widział, jak ukochana jest wyczerpana, chociaż ukrywa to pod swoją radosną twarzyczką. Czuł się niegodny, żeby mógł ją przytulić.
- Mogę? - w progu pojawiła się Marta
- Tak. - powiedziała wesoło Emilka
- Tutaj pościel. - położyła na łóżku poduszki i kołdrę - Zaraz zrobię jakieś kanapki, to przyjdźcie do kuchni.
- Nie trzeba, naprawdę - zapewniała
- Widzę was za 10 minut. - pogroziła im palcem i zostawiła ich samych
- Idę jej pomóc. - puściła mu oczko i poszła za właścicielką
Widziała po nim, że jest coś nie tak.On woli sam mierzyć się z problemami, ona to szanuje, chociaż nie rozumie i trochę ją boli. Jak będzie chciał, to porozmawia z nią, nie jest dzieckiem i wie, że zawsze może do niej przyjść.

- Męża nie ma, bo w pracy jest. - oznajmiła przy kolacji - Jest strażakiem.
- Tak? - ożywiła się - Michał też!
- No co ty mówisz?! Ale jaja. - zaczęła się śmiać - Też macie zmiany 24/48?
- Tak. - wziął kęsa kanapki - U was też tak jest, że trzeba mieć dodatkową robotę, żeby móc jakoś żyć?
- Nieeee.- pokiwała głową - Tutaj strażacy są bardzo cenieni. Ale i tak większość ma jakieś tam dodatkowe zajęcia, bo siedzieć tylko dwa dni, to nic ciekawego. W Polsce tak nie jest?
- Chyba się tu przeniesiemy. - westchnął i popatrzył na dziewczynę
Jednocześnie zaczęli się śmiać.
- Jesteście wspaniali. - patrzyła na nich z zachwytem
- Nie powiedziałabym. - puściła jej oczko

       Leżeli już wykąpani i zmęczeni. Ciągle nie dawała jej spokoju skrytość chłopaka. Objęła go ręką i położyła głowę na jego piersi.
- Co się dzieje? - mruknęła delikatnie przymykając oczy
- Nic. - szybko odpowiedział
- Okej. - szepnęła i odwróciła się od niego
Znowu nie mówi jej wszystkiego, co ją mega wkurza. Po co jej facet? Tylko same problemy.
- Wiesz, że cię kocham? - usłyszała za sobą
- Nie wiem. - burknęła i podkuliła nogi
- Chodzi o to, że nie lubię się wpraszać do obcych. - przytulił ją od tyłu - Nie czuję się swojsko.
Westchnęła głośno i odwróciła się do niego.
- Dlaczego nie możesz tak normalnie mi o tym powiedzieć, tylko muszę wszystko od ciebie wyciągać? - pocałowała go i ukryła twarz w jego piersi
- Uwielbiam się z tobą droczyć. - mocno ją przytulił i pocałował w głowę

      Kiedy wstali czekało już na nich śniadanie. Teraz oboje czuli się niezręcznie  bo przez nich Marta musi zmienić swoje plany i dodatkowo zajmować się nimi.
- Nie trzeba było. - westchnęła Emilka siadając przy stole - Tyle kłopotu masz przez nas. Głowę ci zawracamy.
- Ale ty marudzisz. Ja się cieszę, że w końcu ktoś nas odwiedził i to do tego z Polski!
Usłyszeli przeskakiwanie zamka na klucze i po chwili trzaśnięcie drzwiami. Kilka kroków i kilka metrów od nich stanął mężczyzna gdzieś w wieku Michała. Miał typową karnację włochów, czarne, krótkie włosy i hipnotyzujące brązowe oczy. Wzrost podobny do chłopaka, także chudy. Bardzo przystojny. Na ich widok wystawił rząd swoich białych zębów. Kanapka stanęła jej w gardle i patrzyła na niego osłupiała. Tak właśnie wyobrażała sobie włochów.
- Ciao. - przywitał się radośnie
- Hej. - uśmiechnęła się
- Oni mówią tylko po polsku. - oznajmiła żona w języku polskim
- Okej. - kiwnął głową i podszedł do nich
- Carlo. - podał jej dłoń
- Emilka. - zadowolona uścisnęła ją
To samo uczynił chłopak.
- Jak wam się podoba we Włoszech? - zapytał po polsku z akcentem
- Mi bardzo. - na same wspomnienia pojawił jej się uśmiech - Nie wierzę, że dzisiaj już wracamy.
Widziała, że chłopak był o nią zazdrosny. Chyba wyczuł, że pan domu wpadł jej w oko. Złapała jego dłoń pod stołem. Tamten podszedł do żony i dał buziaka.
- Wiesz, że Michał też jest strażakiem? - zwróciła się do męża
- Tak?
I tak między chłopakami nawiązała się znajomość. Rozmawiali ze sobą zawzięcie i widać było, że znaleźli wspólny język. To się śmiali, to razem coś przeżywali. Michał rzadko kiedy jest taki wyluzowany i rozmawia z kimś na każdy temat. Ale Carlo naprawdę jest świetnym gościem.
Niestety przyszedł czas odlotu. Znajomi ich chętnie odprowadzili.
- Także wiesz Michał. Moja firma chętnie ci zrobi plakaty. - poklepała go po ramieniu Marta - Będziesz miał wielu chętnych na treningi.
- Dobra, dobra. - uśmiechnął się
- Będziemy na was czekać w Polsce, żeby się zrewanżować. - przytuliła się do nich - Będę za wami tęskniła, chociaż tak krótko się znamy.
- Wpadniemy na pewno! I to jakoś niedługo, bo i tak mieliśmy odwiedzić rodzinę.
- Dziękujemy jeszcze raz. - pomachała im i ruszyli przed siebie

      Na lotnisku czekała na nich Monika.
- No proszę jacy opaleni! - zrobiła duże oczy na ich widok - I jacy rozpromienieni! Hej. - przywitała się z nimi
- Nie wiem jak Michał, ale ja jestem padnięta. - westchnęła i uśmiechnęła się po chwili
- Opowiadajcie jak było!
Mówili o swoich przygodach i opisywali co widzieli. Chciała wiedzieć prawie wszystko, no ale oczywiście pominęli kilka faktów, bo to tylko i wyłącznie ich sprawa. Ona za to informowała ich o przygotowaniach do ślubu i wesela Doroty. Przecież jest już pojutrze. Dobrze, że jutrzejszy piątek ma wolny, to odeśpi sobie te dwa tygodnie i nazbiera siły na tą imprezę. No i odpocznie od Michała. Takie dwa tygodnie bez przerwy, sam na sam nie są w cale aż tak piękne.
Zajechali pod jej dom.
- Poczekaj chwilę, pomogę jej z bagażem i zaraz wracam. - oznajmił chłopak wysiadając - To może być dłuższa chwila.
- Rozumiem. - wyłączyła samochód i rozłożyła się wygodnie w fotelu.
Wyciągnął z bagażnika jej plecak i zarzucił na ramię. Cieszyła się, że w końcu zobaczy swoich bliskich. Wydaje się, że niby tylko dwa tygodnie, a jednak długo. Chyba nie potrafiłaby wyjechać gdzieś na dłużej. Za bardzo jest zżyta z rodziną. Wdrapali się po schodach do jej mieszkania i z radością do niego weszła.
- Wchodzisz dalej? - zapytała
- Monika czeka...
Ale widziała, że chce. Te jego oczy powiedzą wszystko.
- Czeeeeść. - wparowała wesoło do salonu, gdzie siedzieli rodzice
- O cześć! - wstała zaskoczona, ale radosna mama - Ale wy opaleni! A jacy marni. - przytuliła ich - Siadajcie, opowiadajcie.
- Ja muszę iść, bo siostra czeka w samochodzie. - oznajmił Michał
- Chodź do pokoju. - pociągnęła go za rękę i poszła do swojego pokoju
Chłopak rzucił plecak pod ścianę i był gotowy do wyjścia.
- Misiek. - podeszła do niego - Dziękuję ci bardzo za te wakacje. Dziękuję ci za wszystko. Tak bardzo cię kocham.
- Dziękuję. - zobaczyła w jego oczach łzy
Patrzyli się sobie w oczy. Nie wyobraża sobie życia bez niego.
- Pocałujesz mnie w końcu? - zapytała
Powoli zbliżył twarz do jej i po chwili poczuła jego ciepłe wargi na swoich. Czuła jak motyle w jej brzuchu szaleją. Chyba potrzebowali tego wspólnego czasu.
- Elo mordy. - do pokoju wpadł Robert, a oni oderwali się od siebie
Zasłonił oczy i stanął w miejscu.
- Cześć braciszku. - podeszła do niego i przytuliła się
- Moja siostrzyczka, jak ja się stęskniłem - ścisnął ją mocno, że coś jej chrupnęło w plecach
- Ja też. - poklepała go po plecach
- Helo kowboj. - przybił sztamę z chłopakiem - Co tam u was?
- Wszystko dobrze. Szybko minęło.
- Lecę. I tak wykorzystałem Monikę już za bardzo. - westchnął
Złapała jego dłoń i poszli do salonu.
- Przepraszam, że tak szybko uciekam, ale siostra czeka. A młodsza ma ślub w sobotę i trzeba coś pomóc... - tłumaczył się chłopak
- Nic się nie stało. - posłała mu ciepły uśmiech mama - Jeszcze będzie okazja do porozmawiania
- Do widzenia. - uśmiechnął się i wyszli do przedpokoju
- Widzimy się w sobotę. - mruknęła i wspięła się na palce, żeby dać mu buziaka
- Ciao bella. - mruknął, pocałował ją i wyszedł

sobota, 6 kwietnia 2019

Rozdział 22

       W nocy prawie nie zmrużyła oczu. Cała ta sytuacja z Michałem nie dawała jej spokoju. Miały być wspaniałe wakacje, a tu kłótnia. Najgorsza była świadomość, że on leży zaraz koło niej. Miała takie momenty, że już prawie się do niego przytuliła, bo tak bardzo tego potrzebowała. Pewnie jakby on ją przytulił, to by nie zaprotestowała. A tak ciągle zmuszała się do bycia twardą. Czy faktycznie wie już o nim wszystko? Czy może kiedyś znowu coś przez przypadek wyjdzie na jaw. A taka informacja, że zdobywał wszystko jest chyba jednak znacząca. Nie zdawała sobie sprawy, że jej chłopak jest mistrzem Europy i prawie świata! Często przymykając oczy widziała jego ciało sponiewierane przez konia, a potem powiększająca się plama krwi. Wielkie cierpienie jakie malowało się na twarzy. Tak jej było go szkoda. Chciałaby go tak mocno przytulić i nie pozwolić odejść, ochronić przed wszelkim cierpieniem. A później widziała, te chude, długie nogi. Jej delikatny, czarujący uśmiech i długie, blond włosy. Była ładna. Wydawali się szczęśliwi. Dominika. Zazdrościła jej jednego. Była jego żoną. Mogła go wspierać podczas jego kariery.
Wiedziała, że już nie zaśnie, a leżenia ma już dosyć. Zwlekła się łóżka i poczłapała do łazienki. Czuła jak szczypią ją oczy, to od płakania, to od bezsenności. Była zamulona, jej ruchy były powolne. Weszła pod prysznic i odkręciła ciepłą wodę. Pozwoliła jej spływać i rozluźniać jej ciało. Co ona ma zrobić? Nie mam kogo się poradzić. Ania tak daleko, a z Michałem jest skłócona.
Po dłuższym czasie moczenia się wyszła z kabiny. Miękkim ręcznikiem delikatnie przecierała swoje ciało. Odłożyła ręcznik i zamknęła oczy. Co się do cholery dzieje? Co ma zrobić? Przecież strasznie kocha Michała i nie może sobie wyobrazić życia bez niego. Nagle drzwi się otworzyły i ujrzała w nich chłopaka. Na jego twarzy malowało się zdziwienie i patrzył na nią zawstydzony.
- Michał! - pisnęła i szybko wzięła ręcznik, którym się zasłoniła - Wyjdź.
Natychmiast zamknął drzwi, a ona wypuściła powietrze. Zobaczył ją nagą, czyli tego czego najbardziej się obawiała. Jej ciało w porównaniu z Dominiki jest bardzo słabe. Szybko się ubrała i całkowicie skrępowana wyszła do pokoju.
- Przepraszam Emilka. - siedział na łóżku i wpatrywał się w nią
- Dlaczego wszedłeś do łazienki? - zapytała ze łzami w oczach
- Myślałem, że gdzieś poszłaś i jest wolna. - popatrzył na swoje stopy - Przecież już cię widziałem taką.
- Nie, nie widziałeś! - była zrozpaczona - I nie chcę, żebyś zobaczył. Ja się wstydzę Michał, rozumiesz? Nie chcę, żebyś widział moich grubych,sflaczałych nóg, na których jest tysiące rozstępów. - po jej policzku spłynęła łza
Widziała, że go zraniła. Z jego twarzy mogła tyle wyczytać. Czuła się podle. Wzięła telefon i wyszła z pokoju. Weszła na messengera i przyszła jej wiadomość od Ani. Tomek się odezwał :D Wszystko już okej :P i pod tym było ich wspólne selfie z wystawionymi językami. Uśmiechnęła się na ten widok, ale to tylko na moment. Potem wróciło jej załamanie. Cieszę się. wysłała. Nie mogła się zdobyć na jakieś inne słowa. Nie miała ochoty na rozmowy. Wyszła na dwór i szła przed siebie. Nie obchodziło ją gdzie idzie. Nigdy nie była jeszcze w takim stanie. Nigdy nikogo tak nie kochała i jednocześnie miała dosyć jego tajemnic.
Wróciła do hoteli i od razu poszła do stołówki. Przy jednym ze stolików ujrzała chłopaka. Podeszła do niego niepewnie i zajęła krzesło obok.
- Smacznego. - szepnęła
- Dziękuję. - uśmiechnął się - Ty nic nie bierzesz?
- Chyba nie mam na nic ochoty. - westchnęła i wpatrywała się w jego kanapkę
Wyglądała tak smacznie. Ona jak zawsze robi, to nigdy tak nie wygląda. Ten biały ser, a na nim świeży pomidor. Złapała jego dłoń i przyciągnęła ją do siebie i wzięła kęsa. Zmarszczył brwi i nawet nie mrugał.
- Bardzo dobra. - powiedziała z pełną buzią - Idę sobie jednak po coś.
Chyba zrobi sobie takie same kanapki.
Siedzieli w ciszy i było tak jakoś niezręcznie. Strasznie jej to nie pasowało. Zaraz po zjedzeniu wstała i udała się do pokoju. Chłopak wszedł zaraz za nią. Podeszła do swojego plecaka i zmieniła koszulkę, bo ta którą miała była za gruba. Poczuła dłoń na swoim ramieniu. Odwróciła się niepewnie, ale nie odważyła się popatrzeć mu w twarz.
- Emilka. - przytulił ją mocno - Nie chcę cię stracić.
Objęła go i schowała twarz w jego torsie.
- Wiesz co jest najgorsze? - szepnęła
- Hm?
- Że nie wiem kompletnie co mam robić. A jedyną osobą, której mogłabym się poradzić jesteś ty. Jesteś tą osobą, do której mogę przyjść o każdej porze i się przytulić, tą osobą, która daje mi poczucie bezpieczeństwa i jest dla mnie wszystkim. A teraz nie wiem co mam myśleć. Jestem na ciebie wściekła, nie wiem co mam robić, a jednocześnie tak bardzo chcę się do ciebie tulić i być przy tobie.
Nic nie mówił, słyszała tylko rytmiczne bicie jego serca.
- Daj mi buziaka. - mruknął
- Co?
- Daj mi buziaka, to ci ulży.
Obejmując go dalej ociężale zadarła głowę i z ust zrobiła dzióbek. Dał jej buziaka, a potem drugiego i trzeciego. Jej usta ułożyły się w uśmiech, jego także. Zaśmiał się bezgłośnie i pocałował ją w czoło.
- Moja dziecina kochana. - rzucił to radośnie - To między nami wszystko ok?
- Chyba tak. - przytuliła się do niego - Przepraszam.
- Ty? Za co? - pogładził ją po plecach
- Powinnam porozmawiać z tobą na spokojnie, a nie robić jakąś awanturę. To było takie głupie.
- Przesadzasz. - złapał ją za barki i wpatrywał się w oczy - To ja ci nie powiedziałem wszystkiego o sobie i jestem beznadziejnym chłopakiem. - westchnął i podszedł do okna - Chujowym wręcz.
Przekleństwo z jego ust, to naprawdę rzadkość.
- Teraz to ty przesadzasz. - zaśmiała się - Jesteś najlepszym chłopakiem, mężczyzną, strażakiem, kowbojem i misiakiem na świecie. - przytuliła go od tyłu - I nigdy tak nie mów.
- Chyba musimy się zbierać. Mamy sporo do przejścia.
Nigdzie się nie spieszyli, dostosowywał się do jej tempa. Podziwiali piękne widoki, ale było między nimi jakoś dziwnie. Tak jakby był między nimi jakiś mur. W pewnym momencie złapała jego dłoń i lekkim uśmiechem maszerowała dalej.
- Chyba nie pospałaś dzisiaj w nocy, co? - zapytał, kiedy weszli na jakąś polną drogę
- Dlaczego tak uważasz?
- Widzę. - uśmiechnął się - I słyszałem jak płaczesz. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Płakałaś przeze mnie.
- Nie bierz tego do siebie. Ja często ryczę. - mocniej zacisnęła jego dłoń - Nawet z byle powodu. I nie mówmy już o tym, proszę.
Nic nie odpowiedział. Najwyraźniej przyjął to do wiadomości.
- To bardzo bolało, prawda? - zapytała
- Co takiego? - ściągną brwi i przy tym zmarszczył czoło
- Jak spadłeś z konia.
Jego ciało całe się spięło. Patrzył się uważnie pod stopy. Może nie powinna o to pytać? Tylko. wywołała bolesne wspomnienia, o których chce zapomnieć...
- Jak cholera. - westchnął - Były momenty, że myślałem że nie wytrzymam. Nie umiem opisać tego słowami co czułem.
- Przepraszam. - widziała w jego oczach ból
- Nie, nie, spoko. - uśmiechnął się - Ale fakt, nie należy to do moich ulubionych wspomnień.
- Ja jak to oglądam, to mnie boli. - skrzywiła się
- Widziałaś to? - popatrzył na nią wystraszony
- No raczej. Dobra, nie rozmawiajmy o tym.
Znowu szli w milczeniu. Przed oczami miała ciągle długonogą kobietę, jak obejmuje chłopaka. Wie, że między nimi już nic nie ma, no ale jednak wzięli ślub, on ją bardzo kochał. Czy jej też ofiaruje tyle miłości?  Czy kiedykolwiek myślał o ich wspólnej przyszłości i wyobraził sobie ją jako żonę? Ona nie raz miała wizję Michała jak ją przytula, z obrączką na palcu i biegające koło nich dzieciaczki.
- Nie tylko to cię trapi.
Popatrzyła na niego zdezorientowana. Nie zdawała sobie sprawy, że ją obserwuje i potrafi wyczytać z jej twarzy uczucia.
- Widziałam Dominikę. - wypuściła powietrze - Ładnie wyglądaliście. Ona taka wysoka, ładna...
- No jest i co?
- Jest? - to stwierdzenie ścięło ją z nóg
- No Emilka, a co? Byłem z nią, podobała mi się. I co, przez to, że mnie zdradziła, to mam już z automatu mówić, że jest brzydka? To był mój wybór.
Jej zrobiło się smutno. Ona nie ma z tamtą szans i będzie w wiecznym jej cieniu.
- Kochanie, czy ty uważasz że Józek nie jest przystojny? - stanął przed nią
I tu ją ma.
- No właśnie. - westchnął -  Dlaczego tak jest, że dziewczyny mając chłopaków czy mężów mogą wzdychać do innych i drażnić tym partnerów, a jak już chłopak spojrzy na inną, to już zadyma i dramatyzm, bo jak przyzna że jest ładna, to już może pakować manatki.
Miał rację, z resztą prawie jak zawsze. Widać, że ma większe doświadczenie życiowe niż ona. Ona nadal żyje jak nastolatka, a on jest dorosłym mężczyzną. Prawdziwym mężczyzną. Czasami zastanawia się czy to nie jest przeszkoda w ich związku. Czuła jak jej twarz robi się czerwona i piecze. W takich momentach zbiera jej się na płacz. Spuściła głowę i próbowała się ogarnąć. Miał rację, jest gówniarą dla niego.
- Ile razy mam ci jeszcze powtórzyć, że nic do niej czuję i że to już przeszłość? - był lekko wkurzony - Ciągle do niej wracasz, a ja chcę po prostu zapomnieć. Co mam jeszcze zrobić, żebyś uwierzyła że naprawdę cię kocham i nigdy tak nikogo nie kochałem? Że jesteś dla mnie najpiękniejszą kobietą na świecie? Tak, zdecydowanie piękniejszą od niej. Sama mi wiecznie gadasz, że to że ona mnie nie chciała, to nie znaczy o mnie źle, a sama porównujesz się do niej. I ciągle wplątana jest ona. Ja nie chcę mieć z nią nic wspólnego! - pierwszy raz go widziała takiego emocjonalnego - Czego ty chcesz?
Ten jego nacisk, to wyznanie tylko pogorszyło jej stan. Twarz ją paliła i zaczęły lecieć łzy. W gardle stanęła jej wielka gula blokująca zdolność mowy. Nienawidzi tej swojej wrażliwości. Wystarczy podniesiony głos, a ona już ryczy. Odwróciła się od niego i dłonią wytarła łzy. Nie wie co zrobić, co powiedzieć.
- Dlaczego płaczesz? - spytał, ale nie czuła w tym żadnej troski
- Taka już jestem. - szepnęła po chwili - Zwykłą dziewczyną, która jest cholernie wrażliwa, nie podąża za wszystkim co modne, nie przepada za imprezami, nie chce być fajna, woli siedzieć w domu. Dziewczyną, która ma dojrzałego chłopaka, a ona jest w porównaniu do niego zwykłą smarkulą. Zakompleksioną i o niskiej samoocenie. Niczego w sobie nie lubię. Niczego!
Zrzuciła plecak na ziemię i zaczęła szukać chusteczek. Teraz ryczała już na maksa. Ręce jej się trzęsły i nie mogła rozpiąć zamka. Po dłuższej szarpaninie udało jej się. Dostrzegła zielone opakowanie z chusteczkami. Szybko wyciągnęła jedną i wydmuchała nos, a potem przetarła oczy. Kucnął przed nią, a ona nie miała odwago na niego spojrzeć. Poczuła jak opuszki jego palców przejechały po jej policzku.
- Chcesz się przytulić? - delikatny głos dotarł do niej
Bez chwili namysłu rzuciła się na jego szyję. Złapała go tak mocno, bo się bała że go straci. Gładził jej plecy i co chwile całował czubek głowy.
- Nie jesteś dla mnie żadną smarkulą. - powiedział ostro - Jesteś całkiem inna niż reszty dziewczyn, ale ja to w tobie kocham. Dobrze, że siebie szanujesz. Ale teraz mam jedno bardzo ważne pytanie. - odsunął ją od siebie i lustrował
Zebrała w sobie siłę i podniosła na niego wzrok. Był zagubiony.
- Chcesz nadal ze mną być?
Ciągle słyszała to pytanie w głowie. Ale jaka jest odpowiedź?  Złapała jego twarz i złączyła ich wargi w namiętnym pocałunku. Czuła jak przez chwilę stawia opór, ale zaraz poddał się i w końcu mogła porządnie się całować.
- Chcę - być - z tobą - na- zawsze.- wymamrotała to zdanie między pocałunkami
Nagle on stracił równowagę i poleciał do tyłu, ciągnąc ją za sobą. Poleciała na niego uderzając przy tym nosem o jego tors. Złapała się za niego i zaczęła głośno śmiać. Rozległ się również jego śmiech. Popatrzyła na niego i zobaczyła tego uroczego chłopaka, w którym się zakochała.
- A ty? - zatopiła się w niebieskich tęczówkach
- Lubię wyzwania. - poruszał brwiami
- Ej! - zaśmiała się i dała mu kuksańca w ramię
- Dobra, złaź ze mnie i idziemy dalej. - złapał ją w pasie
Podroczyła się z nim jeszcze chwilę i wykonała jego polecenie.
Dalsza część zwiedzania była pełna radości. Wciąż trzymali się za ręce i byli nierozłączni. Chyba pokonali pewną przeszkodę, która ciągle ciążyła na ich związku.
Przyszedł wieczór i słońce wędrowało w dół. Akurat znaleźli się w przepięknym miejscu. Skarpa wysoko nad resztą terenu. Było tak pięknie. Podała mu aparat, żeby zrobił jej kilka zdjęć, bo takiej scenerii nie można odpuścić. Robiła milion póz, to śmieszne to poważne. Przypatrywała mi się jak ustawia aparat na pobliskiej skale. Może tam jest idealny kadr? Nacisnął guzik i zaczęła mrugać czerwona lampka. Szybko do niej podszedł i objął ą w pasie. Zszokowało ją to. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. 3, 2, 1 i pstryk. Podeszli do aparatu i zobaczyli efekt.
- Śliczne. - uśmiechnęła się i objęła go - Możemy zrobić jeszcze inne?
Kiwnął głową i znowu ustawił odpowiednio aparat. To dawali sobie buziaka, to jakieś dziwne inne pozy. Kiedy już słońce było w ostatniej idealnej pozycji stali tyłem do aparatu. Oparła głowę o jego ramię, a on na nią popatrzył. Wtedy padło ujęcie.
Nie mogła nadziwić się jak piękne wyszły zdjęcia, wszystkie. Ale to ostatnie szczególnie ją ujęło. Wie, że to wyląduje na facebooku. Znaleźli jakiś pokoik, ale z dwoma łóżkami. No trudno.
- Co się stało?! - wiadomość od przyjaciółki - Nie podoba mi się ta kropka nienawiści...
- Posprzeczałam się trochę z Michałem, ale już jest okej :*
- Przeze mnie...
- Nie, nie, nie! To nie ma nic wspólnego z tobą.
- Taaa...
- No tak. Wpisz sobie jego w google, to zobaczysz o co chodzi ;) A jak z Tomkiem?
- Dobrze. Zrobił się taki potulny, jak baranek xD Serio jest mu głupio xD A wujek będzie na weselu :D
- To dobrze! :D A teraz lecę, bo padam z nóg. Paa :* Miłej nocki :*
- Miłej nocki :*
Położyła się wygonie w łóżku i zamknęła oczy. Tyle wrażeń jak na jeden dzień. Chyba szykuje się kolejna nieprzespana noc. Wierciła się, przewracała z boku na bok, ale nic nie pomagało.
Leżała już dobre dwie godziny i nic.
- Michał. - szepnęła
- Hmm. - po chwili doleciało do niej mruknięcie
- Myślałam, że śpisz.
Leżała i zaczęła liczyć owce. Może to pomoże? Nigdy tego nie próbowała.
- Chodź tu. - szepnął
- Co?
- No chodź tu.
- Nie, bo się nie wyśpisz. Będę co przeszkadzać.
- Nie będziesz.
Szybko wygrzebała się i potuptała do jego łóżka. Odchylił kołdrę i wślizgnęła się. Dała mu buziaka w policzek i wtuliła się w jego tors. Od razu się rozluźniła. Poczuła to znajome ciepło i bezpieczeństwo. Nawet nie wie kiedy, zasnęła.

piątek, 29 marca 2019

Rozdział 21

        Obudziło ją nagłe szczekanie psa. Musiała minąć chwila, żeby dotarło do niej, że jest w namiocie. Przeciągnęła się na tyle ile pozwalała jej przestrzeń i odwróciła się do ukochanego. Leżał do niej tyłem. Westchnęła ciężko i usiadła. Wygrzebała telefon, żeby sprawdzić którą mają godzinę. 9.48. Trochę sobie pospali. Popatrzyła na śpiącego chłopaka i szeroko się uśmiechnęła. Wiedziała, że ten dzień będzie cudowny, nie mogła już się doczekać. Takiej niespodzianki jaką przygotowała, Michał się nie spodziewa. Radosna oparła brodę o jego rękę i zaczęła bawić się jego włosami. Widziała jak jego powieki powoli się unoszą, by po chwili mogła podziwiać najpiękniejsze niebieskie oczy na świecie. Przewrócił się na plecy i wtopił spojrzenie w jej oczy. Był radosny. Jak uwielbia go takiego oglądać.
- Hej przystojniaku. - mruknęła i schyliła się, żeby go pocałować
- Hej ślicznotko. - poczuła jak jego ręce oplatają jej talię - Jak się czujemy?
- Wyśmienicie.
Uśmiechnięta klęknęła nad nim i chciała na niego usiąść, ale poczuła jak jego ręce mocno zaciskają się na jej pasie uniemożliwiając jej ten manewr.
- Nie siadaj na mnie. - oznajmił krzywiąc się
Nie wiedziała co się dzieje. Dlaczego jej nie pozwala? Przecież są chyba na tyle blisko, że na takie coś może sobie pozwolić. Jest na nią zły? Przecież po przebudzeniu wydawał się radosny. Zmarszczyła czoło i spuściła głowę.
- Pęcherz nie sługa. - zaśmiał się
Po chwili skapnęła się o co chodzi. Popatrzyła poniżej jego pasa i zaczęła się śmiać.
- To już wiem co mnie tak uwierało! - nie mogła powstrzymać się od śmiechu
- Zołza. - mruknął i zaczął się podnosić
- Misiu. - przytuliła jego plecy - Wiesz, że cię kocham.
- Czasami mam wątpliwości. - westchnął
Ale widziała, że się śmieje.
- Też muszę siusiu. - gramoliła się za nim
Poranek był ciepły. Polanka na której byli rozłożeni była urocza. Przystanęła i mocno się rozciągnęła.
- Michaaał...- zaczęła
Ale nie było żadnego odzewu. Nie było go koło niej. Rozejrzała się po okolicy i zobaczyła go za drzewem. Nawet nie wie, kiedy od niej odszedł.
       Siedzieli w namiocie i szykowali się do dzisiejszego dnia.
- Michaaał. - znowu podjęła próbę
- Słucham. - mruknął naciągając skarpetki na stopy
- A może zostaniemy dzisiaj w tym miasteczku? Jest tutaj ślicznie, a po za tym przyjechaliśmy trochę odpocząć, więc dzień przerwy od wędrówek by się przydał. Oczywiście pokręcimy się po miasteczku, no ale wiesz...
- Dobrze. - uśmiechnął się i pocałował ją w głowę
Uśmiechnęła się szeroko, bo wiedziała, że wszystko idzie zgodnie z jej planem.
- To może teraz pójdziemy i poszukamy jakiegoś pokoju? Tam zostawimy sobie plecaki i będziemy mogli normalnie pochodzić? I zostaniemy tam na noc. - jej palce zwinnie przeplatały włosy tworząc drugiego warkocza.
- To może już tam zjemy śniadanie? - stał na zewnątrz i ubierał adidasy
- Okej. - owinęła włosy gumeczką i fryzura była gotowa.
Opuściła ich "lokum" i stanęła na przeciwko chłopaka. Słońce delikatnie muskało jego lewy profil. Położyła dłoń na jego policzku i poczuła jak delikatny zarost drapie jej skórę. Dopiero teraz zobaczyła te ciemne włoski na jego twarzy. Nigdy dotąd nie miała takiej okazji, bo goli się praktycznie codziennie. Praca strażaka tego wymaga, więc teraz dziwnie tak na niego patrzeć.
- Chyba wolę cię bez zarostu. - uśmiechnęła się i dała mu buziaka
- Widzisz, co urlop robi z człowiekiem. - zaśmiał się i przytulił ją
     Poszukiwania pokoju poszły szybko. Wzięli pierwszy lepszy, nie potrzebują żadnych luksusów.
     Po śniadaniu i ogarnięciu się poszli na miasto. Ona nie mogła wytrzymać z niespodzianką i ciągle była uśmiechnięta.
- A ty co się tak szczerzysz? - w końcu zapytał
- No bo. - przeciągnęła plecak do przodu i grzebała
Po chwili wyciągnęła dwa białe kartoniki.
- Mam dla ciebie niespodziankę. - wręczyła je chłopakowi
Wydała na te bilety sporo pieniędzy, ale przydarzyła się taka okazja i grzech nie skorzystać. A dla Michała zrobi wszystko. Wpatrywał się w nie i tylko lekko uśmiechnął. Nie takiej reakcji się spodziewała.
- Myślałam, że takie zawody konne ci się spodobają. - mruknęła
Było jej cholernie smutno. Była z siebie taka dumna, że udało jej się z taką niespodzianką, a tu kubeł zimnej wody. Zero radości z jego strony.
- Nie spodziewałem się czegoś takiego. - popatrzył na nią.
- Jak nie chcesz, to nie musimy iść. Porobimy co innego. - mówiła zrezygnowana
- Żartujesz? To jest wspaniały prezent. - popatrzył na nią - Młoda. - powiedział delikatnie - Naprawdę się cieszę. - przytulił ją
- Jakoś tego nie widać. - szepnęła na tyle cicho, żeby jej nie słyszał
- No przepraszam, że nie okazuję swoich uczuć zbyt wylewnie. - odsunął się od niej i zaczął iść przed siebie
Czyli jednak usłyszał.
- Michał, no. - jęknęła i podbiegła do niego - Michał. - złapała jego rękę
- Doskonale wiedziałaś jaki jestem i sama się na to zgodziłaś. Więc nie miej teraz do mnie pretensji.
Ma rację. Tylko że ona w nim to kocha, tą jego skrytość. Jednak czasami jest to wkurzające. Chyba każdy marzy o tym, żeby wywołać radość u kogoś innego i widzieć jego zadowolenie.
- Widzę wszystko, Michał. Widzę jak się starasz. Nawet nie wiesz jak bardzo to doceniam. Widzę jak się zachowujesz wobec mnie, a jak wobec innych. Kocham cię tak bardzo, że nie jestem w stanie tego wyrazić. - po jej policzku spłynęła łza - Chcę żebyś był szczęśliwy.
Przystanął i intensywnie wpatrywał się w jej oczy. Oparł swoje czoło o jej i posłał ten uroczy uśmiech. Czuła się dziwnie. Bała się. Bała się, że ją pocałuje. Ale z drugiej strony ciągnęło ją do niego. Czuła jego ciepły oddech.
- Jestem szczęśliwy. - szepnął i musnął jej wargi swoimi - z Tobą.
Mocno objęła jego szyję i nie chciała puścić. Nie zawracali sobie głowy tym, że mijający ich ludzie uważnie się im przyglądali. Liczyli się tylko oni. Nie chciała go puścić.
- To idziemy na te zawody? - usłyszała jego zachrypnięty głos
Kiwnęła głową i mocno ścisnęła jego rękę. Radosna kątem oka popatrzyła na jego twarz. Był zadowolony, chociaż może na pierwszy rzut oka obcy mógł tego nie zobaczyć. Ona jednak go znała już dobrze i potrafi odczytać jego uczucia. No prawie zawsze.
Weszli na stadion. Był ogromny i było już dużo osób. Nie mogła się nadziwić jak tam jest wspaniale. Wszyscy uśmiechnięci i tacy życzliwi dla siebie. Szła cały czas za chłopakiem, który poruszał się swobodnie, jakby był tam już nie raz. Wiedziała, że mają być to jedne z lepszych miejsc, ale że nie aż tak! Byli bardzo blisko areny i widzieli wszystko dokładnie.
Była pod wielkim wrażeniem, jak te zawody są piękne. Może nie zna się na tym, ale totalnie ją to oczarowało. Mogłaby oglądać takie widowisko godzinami. Widziała jak Michał wszystko oglądał w skupieniu i zwracał uwagę na najmniejszy szczegół. Był jak w transie, w swoim żywiole. Nawet udało jej się nagrać z ukrycia jak wszystko analizuje, nawet nie mruga. Z tych wakacji ma może z nim dwa zdjęcia... Tak się od nich wzbrania, jakby nie wiadomo co to było. Trochę ją to bolało.
- Dziękuję ci. - szepnął w pewnym momencie
Popatrzyła na niego i uśmiechnęła się. Trafiła w dziesiątkę z tym prezentem. Położyła głowę na jego ramię, a on objął ją.
- Opowiesz mi co widzisz, na co zwracasz uwagę? - wpatrywała się w wjeżdżającego zawodnika
- Dobrze.
Okazało się, że to Polak. Tym bardziej była zainteresowana. Zaczął swój "pokaz". Michał delikatnym głosem zabrał ją w magiczny świat jazdy konnej. Widziała o wiele więcej, widziała to co on.
- To co teraz zrobił, jest jedną z najtrudniejszych kombinacji na świecie. - oznajmił
Pokiwała głową, ale wydawało jej się to dziwnie znajome. Tylko skąd? W telewizji raczej nigdy nie oglądała takich zawodów. No tak!
- Ale przecież ty to robisz z Pimpkiem. - oderwała się od niego i patrzyła poważnie - I to znacznie lepiej. Twoje pięty są tak dyskretne, że ledwo widać twój nacisk, taki zwykły Janusz by tego w ogóle nie zobaczył. Plecy masz znacznie prostsze od niego, praca lejcami jest delikatniejsza i w ogóle prezentujesz się lepiej.
- Wymyślasz. - mruknął i przeniósł wzrok na rodaka
- Nie wymyślam Michał.- wpatrywała się w niego
Spiął się jakoś dziwnie, jakby coś było na rzeczy. Ale nie chciała przegapić występu Polaka i powróciła do wcześniejszej pozycji. To był jak na razie najlepszy start. Michał zerwał się z miejsca i dał owacje na stojąco. Poszła w jego ślady i mocno klaskała. Widziała, że przez moment wzroki chłopaków się spotkały. Michał wtedy się uśmiechnął, a na twarzy zawodnika zagościło zdziwienie. Usiedli na swoje miejsca.
- To była prawie idealna jazda. - stwierdził i popatrzył na nią - Skończy na pierwszym, ewentualnie na drugim miejscu.
Nigdy jeszcze tak świetnie się nie bawiła. Chłopak też był zadowolony.
Kierowali się do wyjścia, kiedy ukochany skręcił w jakiś korytarz i ciągnął ją za sobą.
- Mam pomysł. - mruknął
Nikt tutaj nie chodził. Chyba tędy idzie się do boksów. Na końcu widziała podwórko.
- Dobra, teraz tak. - przystanął - Wyprostuj się. - przycisnął jej plecy - I uśmiechaj się. - Poprawił jej włosy.
Szli przed siebie i zatrzymał ich ochroniarz. Chłopak wyciągnął coś z plecaka i pokazał mężczyźnie. Popatrzył na to, a potem na nich. Kiwnął głową i wskazał ręką, że mogą wchodzić. Uśmiechnęli się i zdecydowanie podążali w stronę boksów.
- Coś ty mu pokazał ? - złapała go za rękę
- Nic takiego. - uśmiechnął się
Ile tam było koni! Niektóre były takie śliczne. Na końcu dostrzegła znajomą postać. Przeniósł wzrok na ich dwójkę i szybko się wyprostował.
- No- nie -wierzę! - powiedział to "zszokowany" i uśmiechnął się - Czy ja mam jakieś zwidy?
- Cześć Didek. - zadowolony Michał podszedł do tamtego, przybili sobie sztamę i przytulili się
- Jak ja cię dawno nie widziałem. - widziała jak tamten jest zachwycony ich spotkanie - Co tam u ciebie słuchać?
- W porządku, jakoś żyję.
- Jeździsz coś jeszcze? - widziała jak tamtemu błyszczą oczy
- Tak. - widziała jak ukochanemu gasną oczy
- Oj Michał, Michał. - westchnął - Fajnie cię widzieć mój mistrzu. Co to się stało, że pojawiłeś się na zawodach?
- Jestem na wakacjach. - oznajmił, podszedł do niej i objął ramieniem - To moja dziewczyna.
- Hej. - pokazał rząd swoich bialutkich zębów i wyciągnął do niej rękę - Dominik.
- Emilka. - uśmiechnęła się i uścisnęła ją - Gratuluję zwycięstwa. Jechałeś niesamowicie.
- Dziękuję. Ale mogę cię zapewnić, że twój chłop pojechałby lepiej. - puścił jej oczko
- Wiem, bo nie raz już widziałam. - popatrzyła na Michała, który się krzywił
- A u ciebie jak tam? Widzę forma dopisuje. - szybko zmienił temat
Rozmowa zeszła na temat życia i osiągnięć. Widziała jak Michał odpręża się w towarzystwie tego chłopaka, z resztą ona też. Był bardzo przyjazny i roześmiany.
- O, a kogo to moje oczy widzą. - podszedł do nich jakiś starszy mężczyzna - Witaj.
Nie wiedziała kto to, ale chyba ktoś ważny dla strażaka. Pokornie go słuchał i zwracał się z szacunkiem.
- To właśnie trener Tadeusz wydobył z Michała to co najlepsze i zrobił z niego najlepszego zawodnika Polski i Europy. - stanął koło niej Dominik
-Słucham? - ściągnęła brwi
- No przecież Michał był dwukrotnym mistrzem Europy. - zaśmiał się - I najlepszym jeźdzcem świata.
Nie mogła uwierzyć, w to co słyszy. Wiedziała, że jeździ bardzo dobrze, ale że nie aż tak. W ogóle nic o tym nie mówił.
- To on był w kadrze Polski? - zapytała
- Oczywiście! Nie mówił ci?
Pokręciła głową.
- Był naprawdę najlepszy. Oglądanie go było wielką przyjemnością. Miał formę i sezon należał do niego i nic dziwnego, że był na mistrzostwach świata. Tam też był nie do pokonania. Ale w ostatniej konkurencji. - tu głos mu zadrżał. - Zleciał z konia na przeszkodę i to tak niefortunnie, że kilka elementów wbiło mu się w plecy, a jeden to mega głęboko. Do tego noga zostałamu w strzemionie i był ciągnął się za koniem przez kilka metrów. To było okropne. Ja sam nie mogłem na to patrzeć. Po tym już nigdy nie chciał słyszeć o powrocie. A szkoda, straciliśmy takiego zawodnika. - westchnął - Mówisz, że dalej tak jeździ?
Stała osłupiała. Jej chłopak miał takie przejścia, a ona nic o tym nie wie. Dlaczego jej nie powiedział? Wyciągnęła telefon i odnalazła filmik z jego treningu. Podała Dominikowi, a sama wpatrywała się w chłopaka. Czy dużo o nim jeszcze nie wie? Jak wiele rzeczy przed nią ukrywa? Był mistrzem, takie osiągnięcia, a nigdy o nich nie słyszała.
- Dalej może wrócić. - szepnął po obejrzeniu - Jest nadal dobry. Ale nie ma co się łudzić. - posłał jej blady uśmiech - Dobrze, że ma ciebie, bo jest przy tobie taki radosny.
- Ta.
- Co tam? - podszedł do nich
- A nic. - rzekła - Chciałabym zdjęcie z Dominikiem.
- Z przyjemnością. - uśmiechnął się szeroko tamten - Nie będzie zazdrosny?
- W końcu będę miała z kimś zdjęcie z tych wakacji, a nie ciągle sama! - pisnęła - Bo on to jak diabeł od święconej wody ucieka od zdjęć. - westchnęła
- Cały Michał. - puścił oczko i ustawili się przy koniu
- Albo wstydzi się mnie.
Specjalnie to powiedziała, żeby go ruszyło i dało do zrozumienia, że sprawia jej to smutek. Poszło sporo zdjęć i zbierali się.
- Leć odpoczywać. - poklepała go po ramieniu - I Jeszce raz gratuluję.
- Dziękuję. Musimy jeszcze się kiedyś spotkać.
- Jasne!
     Leżeli już umyci w łóżku i przeglądali internet.
- Dziękuję jeszcze raz za taki prezent. - odwrócił się do niej i przytknął swoje wargi do jej szyi
- Cieszę się, że się podobało. - uśmiechnęła się
Jego pocałunki coraz bardziej ją rozpalały. Odłożyła telefon i zanurzyła palce w jego włosach. Poddawał się pieszczotom i płonęła z pożądania. Jego ciało. Doszedł do nich dźwięk połączenia na messengerze. Nie przerywając pocałunków sięgnęła po smartphona. Ania.
- Czekaj Misiu. - wyszeptała między całusami
- Mieliśmy z nikim nie rozmawiać. - jego dłoń jechała po jej udzie
- No właśnie i Ania o tym wie. Czyli to musi być coś poważnego, skoro dzwoni.
Westchnął i odsunął się od niej. Szybko poprawiła włosy i podniosła się. Nacisnęła zieloną słuchawkę i po chwili ujrzała przyjaciółkę. Była smutna.
- Hej. - powiedziała radośnie - Co tam?
- Hej. - wymusiła uśmiech
Widziała jak Ania lustruje widok.
- Przeszkodziłam wam? - mruknęła
- Nie! - szybko zaprzeczyła - Kładliśmy się spać.
Na twarzy Michała pojawił się grymas i wstał.
- Czyli przeszkodziłam.
- Ania nie. Mów co się dzieje, bo widzę że nie jest z tobą dobrze.
- Pokłóciłam się z Tomkiem. - wydusiła z siebie
- Jak to? - zszokowała ją ta wiadomość - Co się stało?
Wiedziała, że to poważna sprawa, bo oni nigdy się nie kłócą. Czasami mają jakieś sprzeczki, ale teraz widzi, że to poważne.
- Robiliśmy wstępną listę gości na ślub. No i przyszedł czas na wujka Edka. Powiedziałam, źe jego też zapraszamy, a on że nie potrzebuje pijaka na ślubie. A ja mówię, że to przecieź mój wujek i nie wypada tak nie zaprosić. A przecież samej cioci Teresy nie zaproszę, bo to już w ogóle. A ona przecież nie jest niczemu winna. A on, że nie chce mieć rozwalonego wesela, tak jak każdą imprezę z jego udziałem i nie chce mieć wstdu. Emilka, ja nie pozwolę, żeby tak obrażał wujka. Może ma problemy z alkoholem, no ale to wujek!- po policzkach płynęły jej łzy - Ja już nie wiem co robić.
- Spokojnie. - powiedziała delikatnie - Coś wymyślimy - A Tomkowi zaraz przejdzie.
- Nie gadamy już od 3 dni.
-Co?! - krzyknęła - Czemu dopiero teraz dzwonisz?!
- Nie chciałam wam przeszkadzać.
- Daj spokój!
Chłopak wrócił i zajął miejsce koło niej. Nawet czynnie uczestniczył w rozmowie. Dawał dobre rady. Stanęło na tym, że powinna zaprosić wujka, a Tomek to debil i pewnie jutro przyjedzie. A jak nie to Michał z nim porozmawia. Po ich rozmowie kuzynka wydawała się weselsza.
Odłożyła telefon i przytuliła się do chłopaka. Przypomniała sobie co było przed telefonem i na nowo była napalona. Wsunęła dłoń pod jego bokserki. Złapał ją i wyciągnął. Podniósł się i zniknął w łazience. Co to miało być? Obraził się na nią? Tylko wygłupiła się przed nim. Przesunęła się na skraj łóżka i skuliła w kłębek. Zacisnęła mocno powieki i chciała zasnąć. Nie chciała czuć tego wstydu. Po chwili usłyszała jak kładzie się koło niej. Później poczuła jego palce na jej udzie. Po całym ciele przeszły ją ciarki. Szybko się przewróciła na plecy i objęła jego szyję. Zatopili się w gorących pocałunkach. Złapał za jej majtki i ciągnął je wzdłuż nóg. Ona nie została mu dłużna i złapała za bokserki. Oderwał się od niej, zsunął bieliznę i zębami rozdarł niebieską saszetkę. Po chwili czuła już go całego.
Leżeli zdyszani koło siebie. On na brzuchu, co mogła świetnie wykorzystać. Zbliżyła swoje usta do dolnej, prawej części jego pleców, gdzie widniała duża, biała blizna. Że wcześniej nie zwróciła na nią uwagi? Teraz jest dla niej mega widoczna. Pocałowała go tam, a on lekko drgnął.
- Czy to z tamtych mistrzostw? - zapytała
- Mhm. - mruknął w poduszkę
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
Żadnego odzewu.
- Michał, ile jest jeszcze rzeczy o których o tobie nie wiem i nie masz zamiaru mi o nich powiedzieć i może znowu dowiem się o nich od obcych? - mówiąc to głos jej się załamał
- Emilka. - Westchnął
- Michał, do cholery jasnej! - była wściekła - Ja się zastanawiam czy ja cię w ogóle znam. Ty mi nic nie mówisz, nie ufasz mi. - już z tej złości płakała
- A czy by coś to zmieniło, gdybym ci powiedział?
- Kurwa, przestań. Przestań. Nic już nie musisz mi mówić. - warknęła i poszła do łazienki
Zamknęła drzwi i oparła się o umywalkę. Zaczęła płakać. Jej chłopak nie mówi jej wszystkiego. Tylko dlaczego?
- Emilka. - złapał za klamkę - Otwórz.
- Zostaw mnie. - rzuciła
- Emilka, proszę cię.
Tym razem zostawiła to bez komentarza. Przypatrywała się sobie w lustrze. Zwykła, szara dziewczyna, która nie jest na tyle dobra, żeby jej chłopak powiedział jej wszystko. Ale ona go kocha, tak bardzo. I czuje się przy nim kochana. Więc co jest nie tak?
Chyba siedziała tam z godzinę zanim wróciła do łóżka. Ułożyła się na skraju i zmknęła oczy.
- Młoda. - mruknął i położył dłoń na jej ramieniu
- Zostaw mnie. - powiedziała twardo
- Możemy porozmawiać?
- Daj mi spokój.
Nie za ostro z nim się obeszła? Dopadły ją wyrzuty sumienia. Ale przecież to on jej nie mówi wszystkiego.
- Tak, byłem w kadrze Polski. Tak, byłem mistrzem Europy, ale to już przeszłość. Kochałem to, kochałem jeździć. Ale tamten wypadek wszystko przekreślił. - mówił - Zablokował mnie totalnie. Dalej się boję. Od tamtej pory już nigdy nie próbowałem tego zrobić. Boję się, cholernie się boję. To tak bolało, ledwo wytrzymałem. Miałem taką szansę na mistrzostwo świata, a popełniłem najprostszy błąd. Nie robiąc tego, już nigdy go nie popełnię. Didek był moim najlepszym kolegą. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy. Nie zaakceptował mojej decyzji i przez długi nie mieliśmy kontaktu. Aż do dzisiaj. To były moje pierwsze zawody od tamtego dnia. Nie chciałem go spotkać i nie chciałem widzieć jak ludzie patrzą na mnie z pogardą albo ze współczuciem. Straż była dla mnie ucieczką. Czasami mi brakuje tego. Ale to było już tyle lat temu. Ale nie narzekam. Przepraszam Emilka, tak bardzo cię przepraszam. Nie ma już nic, o czym być nie wiedziała. Obiecuję, że postaram się poprawić i mówić ci o wszystkim. Przepraszam naprawdę. Kocham cię.
Po jej policzku popłynęła łza. Otworzył się przed nią. Przytuliłaby go tak mocno, ale nie może pokazać, że jest z nią tak łatwo. Z ciekawości weszła na internet i wpisała jego imię i nazwisko. Wyskoczyło pełno artykułów o nim. Niektóre przeczytała, obejrzała nawet filmik z wypadkiem. Mocno zacisnęła zęby, bo ją od oglądania to bolało. Masakryczny widok. Biedny. Miała już wyłączyć wifi, ale przez przypadek weszła w galerię. Jedno zdjęcie ją zaciekawiło. Otworzyła je i zamarła. Zobaczyła JĄ. 

piątek, 15 marca 2019

Rozdział 20

            Świat budził się do życia. Delikatny śpiew ptaków roznosił się po całej okolicy. Ciepłe promienie słoneczne wdrapywał się do pokoju przez szczeliny między zasłonami. Z ulicy dochodził szmer przejeżdżających samochodów i spacerujących ludzi. Obudziła się, ale nie chciała wstawać. Leżała z zamkniętymi oczami. Czuła ciepło ciała swojego ukochanego, który obejmował ją w pasie. Czuła jego miarowy, senny oddech na swoim karku. Marzyła, żeby ta chwila wiecznie trwała. Taki spokój z ukochaną osobą. Przypominała sobie każdą sekundę z wczorajszego wieczoru. Jego dotyk, pocałunki, tą rozkosz i miłość. Na jej twarzy wkradł się mimowolny uśmiech. Czuła, że już nie zaśnie. Otworzyła oczy i chwilę jej zajęło, żeby dostosować się do jasności. Uważając, żeby nie obudzić chłopaka sięgnęła na szafkę po telefon. Szybko wyłączyła dźwięki i weszła na internet. Chwilę zajęło, aż wszystkie powiadomienia do niej dotrą. Jak zwykle jakieś fejsbuki i instagramy. Nawet na snapchacie coś jej przyszło. Z tej aplikacji korzysta bardzo rzadko. Po pierwsze nie ma z kim "snapować", a po drugie, woli napisać na messengerze albo innej aplikacji i jest to samo. Nikt inny jak Ania mogła jej coś wysłać. Na zdjęciu był widok z jej okna i dodana godzina. Ona postanowiła, że w końcu też coś robi. Skierowała kamerkę na siebie i lekko się uśmiechnęła. Ustawiła tak, że było za nią widać śpiącego chłopaka. Podobało jej się to zdjęcie. Tulona przez swojego mężczyznę. Wysłała je tylko przyjaciółce. Szybko przejrzała inne media i odłożyła telefon. Dopiero teraz do niej dotarło co zrobiła. To zdjęcie było takie intymne, a ona jeszcze je wysłała kuzynce. Bez zgody Michała. Przecież jak się dowie, to nie będzie miała życia. Nie dość, że on nie lubi zdjęć, to co dopiero z takim jak śpią razem? A że to jest snap, to nie da się cofnąć wysyłania. Westchnęła głośno i odwróciła się przodem do chłopaka. Schowała głowę pod jego brodę i wtuliła w jego tors. Przy nim wszystko mija, obawy, strach. W jego objęciach czuje się tak bezpiecznie jak nigdzie. Jej strażak. Poczuła jak jego ciało się napręża i bierze głęboki wdech. Jego dłoń delikatnie jeździła po jej plecach, a na czubku głowy pozostawił buziaka. Uśmiechnęła się i mocniej go objęła.
- Hej. - szepnęła w jego tors
- Hej. - odpowiedział - Jak się czujesz?
- Wyśmienicie. - mruknęła i położyła się tak, żeby go widzieć.- A ty?
Leżeli twarzą w twarz. Wpatrywała się w jego wesołe, niebieskie oczy. Najwspanialszy widok jaki może być po przebudzeniu.
- Cudownie. - szepnął i nadal nie odrywał od niej wzroku.
Położyła dłoń na jego policzku i musnęła jego wargi swoimi. Ich wargi łączyły się w czułym pocałunku.
- Czekaj, muszę do toalety. - oznajmił i zaczął się od niej odsuwać
Złapała się kurczowo jego szyi i nie chciała puścić.
- Młoda. - zaśmiał się - Im szybciej mnie puścisz tym lepiej.
- Tylko szybko. - mruknęła i dała mu buziaka
Sama sobie zdała sprawę, że mocno chce jej się siku. Jak mogła wcześniej tego nie czuć? Co ta miłość robi z człowiekiem... Przeciągnęła się i wstała żeby zaraz sama mogła skorzystać z toalety. Usłyszała szum spuszczającej wody. Podeszła do plecaka i wygrzebała spodenki. Wstydzi się swojego ciała, a szczególnie nóg. Nie dość, że są grube, to jeszcze ma pełno rozstępów. Nie chce, żeby ją widział w takiej okazałości. Po zobaczeniu tego, mógłby zmienić o niej zdanie. Wieczorem było ciemno, więc  wiele nie było widać. Szybko wsunęła je na tyłek i opuściła koszulkę. Akurat towarzysz wyszedł z łazienki.
- Zaraz wracam. - przejechała dłonią po jego brzuchu i zniknęła w łazience.
On ma perfekcyjne ciało, wyrzeźbione idealnie. Strażak musi dbać o siebie, żeby stawiać czoła każdej przeszkodzie i musi swoim wyglądem wzbudzać zaufanie u poszkodowanych. Ona patrząc na niego bez wahania oddała się jego opiece. Do tego dochodzi jazda konna. Tam szczególnie trzeba mieć silne mięśnie. Szybko załatwiła sprawę i wyszła do pokoju. Leżał na łóżku z rękami pod głową i wpatrywał się w sufit. Słodko wyglądał. Powoli podeszła do łóżka i delikatnie usiadła na swoim ukochanym. Przeniósł na nią wzrok i posłał piękny uśmiech. Ten sam, kiedy ujrzała go po raz pierwszy na wzgórzach. Dokładnie ten sam.
- Ten uśmiech. - szepnęła i położyła dłoń na jego policzku - Dokładnie ten sam cudowny uśmiech, kiedy cię zobaczyłam.
Znowu wpatrywali się w siebie, jak zahipnotyzowani.
- Michał? - szepnęła i spuściła głowę
- Hmm? - wpatrywał się nadal
- Czy ty mnie kochasz?
Podniósł brew i zaczął się śmiać.
- A co to za pytanie? - pogładził jej dłoń - Jasne, że nie. Skąd ten pomysł?
- Aha. - mruknęła i wpatrywała się w jego dłoń gładzącą jej
- Ja ci dam fochy. - złapał ją mocno w talii i przerzucił pod siebie. Z błyskiem w oku zaczął ją gilgotać. Momentalnie zaczęła się głośno śmiać i wierzgać po łóżku.
- Michał. - piszczała - Przestań, proszę.
- Kocham cię najbardziej na świecie. - uśmiechnął się i pocałował ją
Rozbawiona objęła jego szyję.
- Zakochałam się. - powiedziała poważnie
- W kim? - w jego oczach zobaczyła strach
- W takim jednym przystojnym strażaku, co ma tak cudowne oczy, że trudno im się oprzeć.
- Ale trafiło mi się na starość. - westchnął i położył się koło niej, ale głowę zostawił na jej piersi
Chyba po raz pierwszy przytulił się do niej w taki sposób. Poczuła, że oddaje się jej i czuje przy niej bezpiecznie. Delikatnie zaczęła gładzić jego włosy.
- Mój Misio kochany. - powiedziała słodko - Chcesz porozmawiać? - bawiła się jego włosami
- Nie. - mruknął
- Okej.
Czuła, że coś jest na rzeczy. No ale jak będzie chciał porozmawiać, to to zrobi. Przynajmniej taką ma nadzieję.
- Teraz w straży jest sporo roszad i nowych zasad. Robi się nieciekawie. Jest możliwość, że przeniosą mnie na inną zmianę, a tego za bardzo nie chcę. - mocniej ją objął - Czasami mam dość.
- Wszystko będzie dobrze. - pocałowała go w głowę - Tak szczerze, to nie wiem co mam ci powiedzieć. - westchnęła - Ale zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję.
       Siedzieli w stołówce i jedli śniadanie. Chyba nic nie jest w stanie zepsuć jej humoru. Cieszyła się, że tu jest, że jest tu z Michałem. Przyszła do niej wiadomość od Ani. Jakie słodziaki moje kochane *.* Widzę, że nie próżnujesz :P Jak tam u was? Uśmiechnęła się do telefonu.
- Co tak się cieszysz? - zapytał
- Ania pyta co tam u nas. - odparła
Oczywiście nie powie mu, że wysłała ich wspólne zdjęcie.
- Mieliśmy nie pisać z innymi. - uśmiechnął się
- No wiem, tylko jej odpiszę i już nie będę. - puściła mu buziaka i wzięła się za pisanie
Nie rozpisywała się, bo nawet nie miała o czym. Szybko jej odpowiedziała i schowała telefon. Mogła podziwiać wesołego chłopaka.
- Dzisiaj będzie lżej i mniej do zwiedzania. - oznajmił - Tylko ten pierwszy dzień był taki ciężki. Teraz już tylko przyjemność.
- Dobrze. - złapała jego dłoń - Nie ważne co, ważne że z Tobą.
I znowu ten uśmiech. Mogła by się patrzeć na niego całymi dniami. Uwielbia wracać do tego dnia i jak stanie jej obraz przed oczami, to na twarzy pojawia się uśmiech i czuje w brzuchu te swawolne motyle.
Wzięli swoje plecaki i ruszyli przed siebie w podbój obcego kraju. Na dworze było ciepło i mocno świeciło słońce. Włożyła czapkę z daszkiem na głowę i mogła spokojnie iść. Dookoła ich były piękne widoki. Często robiła zdjęcia. Chce mieć jak najwięcej wspomnień z tego wspaniałego okresu jej życia. Mimo dyskomfortu przez ciepłą pogodę ciągle kipiała energią. Ciągle się uśmiechała i tuliła do ukochanego. Po tym co wydarzyło się wieczorem czuje, że pękła między nimi jakaś bariera. Pozwiedzali kilka muzeów i jakiś miejsc wartych zobaczenia. Świetnie się bawili. Przyszedł czas na plażę. Grzech nie skorzystać będąc tak blisko. Rozłożyli koc i wygodnie się położyli. Przymknęła oczy i wsłuchiwała się w przyjemny szum wody. Uspakajała ją.
- Idziemy się pluskać? - mruknął
- Możemy iść. - podniosła się
Weszła do wody w biustonoszu i spodenkach. Nie odkryje swoich nóg. Woda była ciepła, ale i tak wchodziła powoli. Po chwili położyła się i zaczęła płynąć. Jak dawno tego nie robiła. Woda była przejrzysta i miło się w niej przebywało. Podeszła do niego i rękami objęła jego szyję, a nogami pas.
- Kocham cię. - szepnęła i dała mu buziaka
      Weszli do jakiegoś sklepu. Muszą kupić coś do picia, bo dzisiaj wyjątkowo ją suszy. Stali już przy kasach.
- Które chcesz? - zapytał
Nie wiedziała o cho mu chodzi. Popatrzyła na niego, a potem tam gdzie on. Wpatrywał się w kilka paczek prezerwatyw. Zszokowało ją to. Nie wiedziała jak ma się zachować. Czyli chyba między nimi jest serio dobrze.
- Yyym, weź niebieskie. - wzruszyła ramionami
- A czemu nie białe?
- No to weź białe.
Ona kompletnie się na tym nie znała, więc nie chce z nim wdawać się w dyskusję.
- No ale ty chciałaś niebieskie.
- Matko Michał. - westchnęła - Ja się na tym nie znam. Bierz co chcesz. - odwróciła się lekko zdenerwowana
Nie patrzyła już co robi, tylko uśmiechnęła się do pani kasjerki, która zaczęła skanować ich produkty. Spakowała swoje napoje do plecaka i czekała na chłopaka, który płacił.
- Nie dąsaj się. - objął ją ramieniem
- Nie dąsam się. - mruknęła i kierowała się do wyjścia ze sklepu
- Taaa. - zaśmiał się
- A w ogóle po co ci one? - zapytała
- Tak o, żeby mieć pamiątkę z Włoch. - zaśmiał się
- To już jakiś magnes mogłeś kupić, a nie gumki. - puściła mu oczko
- Jeszcze nie raz nasłucham się jęczenia przez nie. - szepnął jej to rozkosznie
Po jej ciele przeszły ciarki i serce zaczęło walić mocniej. Mocno zacisnęła zęby i zmuszała się, żeby nie wrócić wspomnieniami do tego rozkosznego wieczoru i nie oszaleć z pożądania. Zaczęła się śmiać i splotła ich palce.
- Może nie będę tak narzekała. - westchnęła
Zobaczyła, że był speszony. Jego twarz oblała się rumieńcem. Sama była zdziwiona, że z jego ust padły takie słowa. Nieśmiały Michał.
      Leżeli na kocu przed ich namiotem i wpatrywali się w bezchmurne niebo. Miała głowę położoną na jego piersi. Jego palce jeździły po jej ręce.
- Emilka. - zaczął
- Słucham.
Rzadko kiedy mówi do niej po imieniu. Zazwyczaj zwraca się: Młoda, Misia, kochanie.
- Pamiętasz jak na tym pożarze wróciłaś na górę i położyłaś się koło mnie?
- Tak i nigdy tego nie zapomnę.
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie wtedy bałem i jak mi ulżyło jak przyszłaś. Przytuliłaś się do mnie, a ja nie potrafiłem cię nie przytulić. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że ktoś naprawdę może mnie pokochać, a ja kogoś. Nie sądziłem, że to możesz być ty. Taka wspaniała, młoda dziewczyna, która jest bardzo silna i pełna pasji. Jest wyjątkowa i inna niż wszystkie dzisiejsze dziewczyny. Taka urocza i skryta w sobie. Czułem, że rozumiesz mnie jak nikt inny, a ja ciebie. A teraz mogę cię tulić bez ograniczeń. - objął ją ramieniem, a w jego głosie usłyszała wzruszenie - Pamiętam jak przeze mnie płakałaś. Jak powiedziałem "moja żona". Jak robiłaś wszystko, żebym nie zobaczył łez. Wiedziałem, że sprawiłem ci ból. Ale nie chciałem cię wpuszczać do mojego świata. Nie ufałem ci. Ale i tak wyszło na to, że się w tobie zakochałem.