piątek, 29 marca 2019

Rozdział 21

        Obudziło ją nagłe szczekanie psa. Musiała minąć chwila, żeby dotarło do niej, że jest w namiocie. Przeciągnęła się na tyle ile pozwalała jej przestrzeń i odwróciła się do ukochanego. Leżał do niej tyłem. Westchnęła ciężko i usiadła. Wygrzebała telefon, żeby sprawdzić którą mają godzinę. 9.48. Trochę sobie pospali. Popatrzyła na śpiącego chłopaka i szeroko się uśmiechnęła. Wiedziała, że ten dzień będzie cudowny, nie mogła już się doczekać. Takiej niespodzianki jaką przygotowała, Michał się nie spodziewa. Radosna oparła brodę o jego rękę i zaczęła bawić się jego włosami. Widziała jak jego powieki powoli się unoszą, by po chwili mogła podziwiać najpiękniejsze niebieskie oczy na świecie. Przewrócił się na plecy i wtopił spojrzenie w jej oczy. Był radosny. Jak uwielbia go takiego oglądać.
- Hej przystojniaku. - mruknęła i schyliła się, żeby go pocałować
- Hej ślicznotko. - poczuła jak jego ręce oplatają jej talię - Jak się czujemy?
- Wyśmienicie.
Uśmiechnięta klęknęła nad nim i chciała na niego usiąść, ale poczuła jak jego ręce mocno zaciskają się na jej pasie uniemożliwiając jej ten manewr.
- Nie siadaj na mnie. - oznajmił krzywiąc się
Nie wiedziała co się dzieje. Dlaczego jej nie pozwala? Przecież są chyba na tyle blisko, że na takie coś może sobie pozwolić. Jest na nią zły? Przecież po przebudzeniu wydawał się radosny. Zmarszczyła czoło i spuściła głowę.
- Pęcherz nie sługa. - zaśmiał się
Po chwili skapnęła się o co chodzi. Popatrzyła poniżej jego pasa i zaczęła się śmiać.
- To już wiem co mnie tak uwierało! - nie mogła powstrzymać się od śmiechu
- Zołza. - mruknął i zaczął się podnosić
- Misiu. - przytuliła jego plecy - Wiesz, że cię kocham.
- Czasami mam wątpliwości. - westchnął
Ale widziała, że się śmieje.
- Też muszę siusiu. - gramoliła się za nim
Poranek był ciepły. Polanka na której byli rozłożeni była urocza. Przystanęła i mocno się rozciągnęła.
- Michaaał...- zaczęła
Ale nie było żadnego odzewu. Nie było go koło niej. Rozejrzała się po okolicy i zobaczyła go za drzewem. Nawet nie wie, kiedy od niej odszedł.
       Siedzieli w namiocie i szykowali się do dzisiejszego dnia.
- Michaaał. - znowu podjęła próbę
- Słucham. - mruknął naciągając skarpetki na stopy
- A może zostaniemy dzisiaj w tym miasteczku? Jest tutaj ślicznie, a po za tym przyjechaliśmy trochę odpocząć, więc dzień przerwy od wędrówek by się przydał. Oczywiście pokręcimy się po miasteczku, no ale wiesz...
- Dobrze. - uśmiechnął się i pocałował ją w głowę
Uśmiechnęła się szeroko, bo wiedziała, że wszystko idzie zgodnie z jej planem.
- To może teraz pójdziemy i poszukamy jakiegoś pokoju? Tam zostawimy sobie plecaki i będziemy mogli normalnie pochodzić? I zostaniemy tam na noc. - jej palce zwinnie przeplatały włosy tworząc drugiego warkocza.
- To może już tam zjemy śniadanie? - stał na zewnątrz i ubierał adidasy
- Okej. - owinęła włosy gumeczką i fryzura była gotowa.
Opuściła ich "lokum" i stanęła na przeciwko chłopaka. Słońce delikatnie muskało jego lewy profil. Położyła dłoń na jego policzku i poczuła jak delikatny zarost drapie jej skórę. Dopiero teraz zobaczyła te ciemne włoski na jego twarzy. Nigdy dotąd nie miała takiej okazji, bo goli się praktycznie codziennie. Praca strażaka tego wymaga, więc teraz dziwnie tak na niego patrzeć.
- Chyba wolę cię bez zarostu. - uśmiechnęła się i dała mu buziaka
- Widzisz, co urlop robi z człowiekiem. - zaśmiał się i przytulił ją
     Poszukiwania pokoju poszły szybko. Wzięli pierwszy lepszy, nie potrzebują żadnych luksusów.
     Po śniadaniu i ogarnięciu się poszli na miasto. Ona nie mogła wytrzymać z niespodzianką i ciągle była uśmiechnięta.
- A ty co się tak szczerzysz? - w końcu zapytał
- No bo. - przeciągnęła plecak do przodu i grzebała
Po chwili wyciągnęła dwa białe kartoniki.
- Mam dla ciebie niespodziankę. - wręczyła je chłopakowi
Wydała na te bilety sporo pieniędzy, ale przydarzyła się taka okazja i grzech nie skorzystać. A dla Michała zrobi wszystko. Wpatrywał się w nie i tylko lekko uśmiechnął. Nie takiej reakcji się spodziewała.
- Myślałam, że takie zawody konne ci się spodobają. - mruknęła
Było jej cholernie smutno. Była z siebie taka dumna, że udało jej się z taką niespodzianką, a tu kubeł zimnej wody. Zero radości z jego strony.
- Nie spodziewałem się czegoś takiego. - popatrzył na nią.
- Jak nie chcesz, to nie musimy iść. Porobimy co innego. - mówiła zrezygnowana
- Żartujesz? To jest wspaniały prezent. - popatrzył na nią - Młoda. - powiedział delikatnie - Naprawdę się cieszę. - przytulił ją
- Jakoś tego nie widać. - szepnęła na tyle cicho, żeby jej nie słyszał
- No przepraszam, że nie okazuję swoich uczuć zbyt wylewnie. - odsunął się od niej i zaczął iść przed siebie
Czyli jednak usłyszał.
- Michał, no. - jęknęła i podbiegła do niego - Michał. - złapała jego rękę
- Doskonale wiedziałaś jaki jestem i sama się na to zgodziłaś. Więc nie miej teraz do mnie pretensji.
Ma rację. Tylko że ona w nim to kocha, tą jego skrytość. Jednak czasami jest to wkurzające. Chyba każdy marzy o tym, żeby wywołać radość u kogoś innego i widzieć jego zadowolenie.
- Widzę wszystko, Michał. Widzę jak się starasz. Nawet nie wiesz jak bardzo to doceniam. Widzę jak się zachowujesz wobec mnie, a jak wobec innych. Kocham cię tak bardzo, że nie jestem w stanie tego wyrazić. - po jej policzku spłynęła łza - Chcę żebyś był szczęśliwy.
Przystanął i intensywnie wpatrywał się w jej oczy. Oparł swoje czoło o jej i posłał ten uroczy uśmiech. Czuła się dziwnie. Bała się. Bała się, że ją pocałuje. Ale z drugiej strony ciągnęło ją do niego. Czuła jego ciepły oddech.
- Jestem szczęśliwy. - szepnął i musnął jej wargi swoimi - z Tobą.
Mocno objęła jego szyję i nie chciała puścić. Nie zawracali sobie głowy tym, że mijający ich ludzie uważnie się im przyglądali. Liczyli się tylko oni. Nie chciała go puścić.
- To idziemy na te zawody? - usłyszała jego zachrypnięty głos
Kiwnęła głową i mocno ścisnęła jego rękę. Radosna kątem oka popatrzyła na jego twarz. Był zadowolony, chociaż może na pierwszy rzut oka obcy mógł tego nie zobaczyć. Ona jednak go znała już dobrze i potrafi odczytać jego uczucia. No prawie zawsze.
Weszli na stadion. Był ogromny i było już dużo osób. Nie mogła się nadziwić jak tam jest wspaniale. Wszyscy uśmiechnięci i tacy życzliwi dla siebie. Szła cały czas za chłopakiem, który poruszał się swobodnie, jakby był tam już nie raz. Wiedziała, że mają być to jedne z lepszych miejsc, ale że nie aż tak! Byli bardzo blisko areny i widzieli wszystko dokładnie.
Była pod wielkim wrażeniem, jak te zawody są piękne. Może nie zna się na tym, ale totalnie ją to oczarowało. Mogłaby oglądać takie widowisko godzinami. Widziała jak Michał wszystko oglądał w skupieniu i zwracał uwagę na najmniejszy szczegół. Był jak w transie, w swoim żywiole. Nawet udało jej się nagrać z ukrycia jak wszystko analizuje, nawet nie mruga. Z tych wakacji ma może z nim dwa zdjęcia... Tak się od nich wzbrania, jakby nie wiadomo co to było. Trochę ją to bolało.
- Dziękuję ci. - szepnął w pewnym momencie
Popatrzyła na niego i uśmiechnęła się. Trafiła w dziesiątkę z tym prezentem. Położyła głowę na jego ramię, a on objął ją.
- Opowiesz mi co widzisz, na co zwracasz uwagę? - wpatrywała się w wjeżdżającego zawodnika
- Dobrze.
Okazało się, że to Polak. Tym bardziej była zainteresowana. Zaczął swój "pokaz". Michał delikatnym głosem zabrał ją w magiczny świat jazdy konnej. Widziała o wiele więcej, widziała to co on.
- To co teraz zrobił, jest jedną z najtrudniejszych kombinacji na świecie. - oznajmił
Pokiwała głową, ale wydawało jej się to dziwnie znajome. Tylko skąd? W telewizji raczej nigdy nie oglądała takich zawodów. No tak!
- Ale przecież ty to robisz z Pimpkiem. - oderwała się od niego i patrzyła poważnie - I to znacznie lepiej. Twoje pięty są tak dyskretne, że ledwo widać twój nacisk, taki zwykły Janusz by tego w ogóle nie zobaczył. Plecy masz znacznie prostsze od niego, praca lejcami jest delikatniejsza i w ogóle prezentujesz się lepiej.
- Wymyślasz. - mruknął i przeniósł wzrok na rodaka
- Nie wymyślam Michał.- wpatrywała się w niego
Spiął się jakoś dziwnie, jakby coś było na rzeczy. Ale nie chciała przegapić występu Polaka i powróciła do wcześniejszej pozycji. To był jak na razie najlepszy start. Michał zerwał się z miejsca i dał owacje na stojąco. Poszła w jego ślady i mocno klaskała. Widziała, że przez moment wzroki chłopaków się spotkały. Michał wtedy się uśmiechnął, a na twarzy zawodnika zagościło zdziwienie. Usiedli na swoje miejsca.
- To była prawie idealna jazda. - stwierdził i popatrzył na nią - Skończy na pierwszym, ewentualnie na drugim miejscu.
Nigdy jeszcze tak świetnie się nie bawiła. Chłopak też był zadowolony.
Kierowali się do wyjścia, kiedy ukochany skręcił w jakiś korytarz i ciągnął ją za sobą.
- Mam pomysł. - mruknął
Nikt tutaj nie chodził. Chyba tędy idzie się do boksów. Na końcu widziała podwórko.
- Dobra, teraz tak. - przystanął - Wyprostuj się. - przycisnął jej plecy - I uśmiechaj się. - Poprawił jej włosy.
Szli przed siebie i zatrzymał ich ochroniarz. Chłopak wyciągnął coś z plecaka i pokazał mężczyźnie. Popatrzył na to, a potem na nich. Kiwnął głową i wskazał ręką, że mogą wchodzić. Uśmiechnęli się i zdecydowanie podążali w stronę boksów.
- Coś ty mu pokazał ? - złapała go za rękę
- Nic takiego. - uśmiechnął się
Ile tam było koni! Niektóre były takie śliczne. Na końcu dostrzegła znajomą postać. Przeniósł wzrok na ich dwójkę i szybko się wyprostował.
- No- nie -wierzę! - powiedział to "zszokowany" i uśmiechnął się - Czy ja mam jakieś zwidy?
- Cześć Didek. - zadowolony Michał podszedł do tamtego, przybili sobie sztamę i przytulili się
- Jak ja cię dawno nie widziałem. - widziała jak tamten jest zachwycony ich spotkanie - Co tam u ciebie słuchać?
- W porządku, jakoś żyję.
- Jeździsz coś jeszcze? - widziała jak tamtemu błyszczą oczy
- Tak. - widziała jak ukochanemu gasną oczy
- Oj Michał, Michał. - westchnął - Fajnie cię widzieć mój mistrzu. Co to się stało, że pojawiłeś się na zawodach?
- Jestem na wakacjach. - oznajmił, podszedł do niej i objął ramieniem - To moja dziewczyna.
- Hej. - pokazał rząd swoich bialutkich zębów i wyciągnął do niej rękę - Dominik.
- Emilka. - uśmiechnęła się i uścisnęła ją - Gratuluję zwycięstwa. Jechałeś niesamowicie.
- Dziękuję. Ale mogę cię zapewnić, że twój chłop pojechałby lepiej. - puścił jej oczko
- Wiem, bo nie raz już widziałam. - popatrzyła na Michała, który się krzywił
- A u ciebie jak tam? Widzę forma dopisuje. - szybko zmienił temat
Rozmowa zeszła na temat życia i osiągnięć. Widziała jak Michał odpręża się w towarzystwie tego chłopaka, z resztą ona też. Był bardzo przyjazny i roześmiany.
- O, a kogo to moje oczy widzą. - podszedł do nich jakiś starszy mężczyzna - Witaj.
Nie wiedziała kto to, ale chyba ktoś ważny dla strażaka. Pokornie go słuchał i zwracał się z szacunkiem.
- To właśnie trener Tadeusz wydobył z Michała to co najlepsze i zrobił z niego najlepszego zawodnika Polski i Europy. - stanął koło niej Dominik
-Słucham? - ściągnęła brwi
- No przecież Michał był dwukrotnym mistrzem Europy. - zaśmiał się - I najlepszym jeźdzcem świata.
Nie mogła uwierzyć, w to co słyszy. Wiedziała, że jeździ bardzo dobrze, ale że nie aż tak. W ogóle nic o tym nie mówił.
- To on był w kadrze Polski? - zapytała
- Oczywiście! Nie mówił ci?
Pokręciła głową.
- Był naprawdę najlepszy. Oglądanie go było wielką przyjemnością. Miał formę i sezon należał do niego i nic dziwnego, że był na mistrzostwach świata. Tam też był nie do pokonania. Ale w ostatniej konkurencji. - tu głos mu zadrżał. - Zleciał z konia na przeszkodę i to tak niefortunnie, że kilka elementów wbiło mu się w plecy, a jeden to mega głęboko. Do tego noga zostałamu w strzemionie i był ciągnął się za koniem przez kilka metrów. To było okropne. Ja sam nie mogłem na to patrzeć. Po tym już nigdy nie chciał słyszeć o powrocie. A szkoda, straciliśmy takiego zawodnika. - westchnął - Mówisz, że dalej tak jeździ?
Stała osłupiała. Jej chłopak miał takie przejścia, a ona nic o tym nie wie. Dlaczego jej nie powiedział? Wyciągnęła telefon i odnalazła filmik z jego treningu. Podała Dominikowi, a sama wpatrywała się w chłopaka. Czy dużo o nim jeszcze nie wie? Jak wiele rzeczy przed nią ukrywa? Był mistrzem, takie osiągnięcia, a nigdy o nich nie słyszała.
- Dalej może wrócić. - szepnął po obejrzeniu - Jest nadal dobry. Ale nie ma co się łudzić. - posłał jej blady uśmiech - Dobrze, że ma ciebie, bo jest przy tobie taki radosny.
- Ta.
- Co tam? - podszedł do nich
- A nic. - rzekła - Chciałabym zdjęcie z Dominikiem.
- Z przyjemnością. - uśmiechnął się szeroko tamten - Nie będzie zazdrosny?
- W końcu będę miała z kimś zdjęcie z tych wakacji, a nie ciągle sama! - pisnęła - Bo on to jak diabeł od święconej wody ucieka od zdjęć. - westchnęła
- Cały Michał. - puścił oczko i ustawili się przy koniu
- Albo wstydzi się mnie.
Specjalnie to powiedziała, żeby go ruszyło i dało do zrozumienia, że sprawia jej to smutek. Poszło sporo zdjęć i zbierali się.
- Leć odpoczywać. - poklepała go po ramieniu - I Jeszce raz gratuluję.
- Dziękuję. Musimy jeszcze się kiedyś spotkać.
- Jasne!
     Leżeli już umyci w łóżku i przeglądali internet.
- Dziękuję jeszcze raz za taki prezent. - odwrócił się do niej i przytknął swoje wargi do jej szyi
- Cieszę się, że się podobało. - uśmiechnęła się
Jego pocałunki coraz bardziej ją rozpalały. Odłożyła telefon i zanurzyła palce w jego włosach. Poddawał się pieszczotom i płonęła z pożądania. Jego ciało. Doszedł do nich dźwięk połączenia na messengerze. Nie przerywając pocałunków sięgnęła po smartphona. Ania.
- Czekaj Misiu. - wyszeptała między całusami
- Mieliśmy z nikim nie rozmawiać. - jego dłoń jechała po jej udzie
- No właśnie i Ania o tym wie. Czyli to musi być coś poważnego, skoro dzwoni.
Westchnął i odsunął się od niej. Szybko poprawiła włosy i podniosła się. Nacisnęła zieloną słuchawkę i po chwili ujrzała przyjaciółkę. Była smutna.
- Hej. - powiedziała radośnie - Co tam?
- Hej. - wymusiła uśmiech
Widziała jak Ania lustruje widok.
- Przeszkodziłam wam? - mruknęła
- Nie! - szybko zaprzeczyła - Kładliśmy się spać.
Na twarzy Michała pojawił się grymas i wstał.
- Czyli przeszkodziłam.
- Ania nie. Mów co się dzieje, bo widzę że nie jest z tobą dobrze.
- Pokłóciłam się z Tomkiem. - wydusiła z siebie
- Jak to? - zszokowała ją ta wiadomość - Co się stało?
Wiedziała, że to poważna sprawa, bo oni nigdy się nie kłócą. Czasami mają jakieś sprzeczki, ale teraz widzi, że to poważne.
- Robiliśmy wstępną listę gości na ślub. No i przyszedł czas na wujka Edka. Powiedziałam, źe jego też zapraszamy, a on że nie potrzebuje pijaka na ślubie. A ja mówię, że to przecieź mój wujek i nie wypada tak nie zaprosić. A przecież samej cioci Teresy nie zaproszę, bo to już w ogóle. A ona przecież nie jest niczemu winna. A on, że nie chce mieć rozwalonego wesela, tak jak każdą imprezę z jego udziałem i nie chce mieć wstdu. Emilka, ja nie pozwolę, żeby tak obrażał wujka. Może ma problemy z alkoholem, no ale to wujek!- po policzkach płynęły jej łzy - Ja już nie wiem co robić.
- Spokojnie. - powiedziała delikatnie - Coś wymyślimy - A Tomkowi zaraz przejdzie.
- Nie gadamy już od 3 dni.
-Co?! - krzyknęła - Czemu dopiero teraz dzwonisz?!
- Nie chciałam wam przeszkadzać.
- Daj spokój!
Chłopak wrócił i zajął miejsce koło niej. Nawet czynnie uczestniczył w rozmowie. Dawał dobre rady. Stanęło na tym, że powinna zaprosić wujka, a Tomek to debil i pewnie jutro przyjedzie. A jak nie to Michał z nim porozmawia. Po ich rozmowie kuzynka wydawała się weselsza.
Odłożyła telefon i przytuliła się do chłopaka. Przypomniała sobie co było przed telefonem i na nowo była napalona. Wsunęła dłoń pod jego bokserki. Złapał ją i wyciągnął. Podniósł się i zniknął w łazience. Co to miało być? Obraził się na nią? Tylko wygłupiła się przed nim. Przesunęła się na skraj łóżka i skuliła w kłębek. Zacisnęła mocno powieki i chciała zasnąć. Nie chciała czuć tego wstydu. Po chwili usłyszała jak kładzie się koło niej. Później poczuła jego palce na jej udzie. Po całym ciele przeszły ją ciarki. Szybko się przewróciła na plecy i objęła jego szyję. Zatopili się w gorących pocałunkach. Złapał za jej majtki i ciągnął je wzdłuż nóg. Ona nie została mu dłużna i złapała za bokserki. Oderwał się od niej, zsunął bieliznę i zębami rozdarł niebieską saszetkę. Po chwili czuła już go całego.
Leżeli zdyszani koło siebie. On na brzuchu, co mogła świetnie wykorzystać. Zbliżyła swoje usta do dolnej, prawej części jego pleców, gdzie widniała duża, biała blizna. Że wcześniej nie zwróciła na nią uwagi? Teraz jest dla niej mega widoczna. Pocałowała go tam, a on lekko drgnął.
- Czy to z tamtych mistrzostw? - zapytała
- Mhm. - mruknął w poduszkę
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
Żadnego odzewu.
- Michał, ile jest jeszcze rzeczy o których o tobie nie wiem i nie masz zamiaru mi o nich powiedzieć i może znowu dowiem się o nich od obcych? - mówiąc to głos jej się załamał
- Emilka. - Westchnął
- Michał, do cholery jasnej! - była wściekła - Ja się zastanawiam czy ja cię w ogóle znam. Ty mi nic nie mówisz, nie ufasz mi. - już z tej złości płakała
- A czy by coś to zmieniło, gdybym ci powiedział?
- Kurwa, przestań. Przestań. Nic już nie musisz mi mówić. - warknęła i poszła do łazienki
Zamknęła drzwi i oparła się o umywalkę. Zaczęła płakać. Jej chłopak nie mówi jej wszystkiego. Tylko dlaczego?
- Emilka. - złapał za klamkę - Otwórz.
- Zostaw mnie. - rzuciła
- Emilka, proszę cię.
Tym razem zostawiła to bez komentarza. Przypatrywała się sobie w lustrze. Zwykła, szara dziewczyna, która nie jest na tyle dobra, żeby jej chłopak powiedział jej wszystko. Ale ona go kocha, tak bardzo. I czuje się przy nim kochana. Więc co jest nie tak?
Chyba siedziała tam z godzinę zanim wróciła do łóżka. Ułożyła się na skraju i zmknęła oczy.
- Młoda. - mruknął i położył dłoń na jej ramieniu
- Zostaw mnie. - powiedziała twardo
- Możemy porozmawiać?
- Daj mi spokój.
Nie za ostro z nim się obeszła? Dopadły ją wyrzuty sumienia. Ale przecież to on jej nie mówi wszystkiego.
- Tak, byłem w kadrze Polski. Tak, byłem mistrzem Europy, ale to już przeszłość. Kochałem to, kochałem jeździć. Ale tamten wypadek wszystko przekreślił. - mówił - Zablokował mnie totalnie. Dalej się boję. Od tamtej pory już nigdy nie próbowałem tego zrobić. Boję się, cholernie się boję. To tak bolało, ledwo wytrzymałem. Miałem taką szansę na mistrzostwo świata, a popełniłem najprostszy błąd. Nie robiąc tego, już nigdy go nie popełnię. Didek był moim najlepszym kolegą. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy. Nie zaakceptował mojej decyzji i przez długi nie mieliśmy kontaktu. Aż do dzisiaj. To były moje pierwsze zawody od tamtego dnia. Nie chciałem go spotkać i nie chciałem widzieć jak ludzie patrzą na mnie z pogardą albo ze współczuciem. Straż była dla mnie ucieczką. Czasami mi brakuje tego. Ale to było już tyle lat temu. Ale nie narzekam. Przepraszam Emilka, tak bardzo cię przepraszam. Nie ma już nic, o czym być nie wiedziała. Obiecuję, że postaram się poprawić i mówić ci o wszystkim. Przepraszam naprawdę. Kocham cię.
Po jej policzku popłynęła łza. Otworzył się przed nią. Przytuliłaby go tak mocno, ale nie może pokazać, że jest z nią tak łatwo. Z ciekawości weszła na internet i wpisała jego imię i nazwisko. Wyskoczyło pełno artykułów o nim. Niektóre przeczytała, obejrzała nawet filmik z wypadkiem. Mocno zacisnęła zęby, bo ją od oglądania to bolało. Masakryczny widok. Biedny. Miała już wyłączyć wifi, ale przez przypadek weszła w galerię. Jedno zdjęcie ją zaciekawiło. Otworzyła je i zamarła. Zobaczyła JĄ. 

piątek, 15 marca 2019

Rozdział 20

            Świat budził się do życia. Delikatny śpiew ptaków roznosił się po całej okolicy. Ciepłe promienie słoneczne wdrapywał się do pokoju przez szczeliny między zasłonami. Z ulicy dochodził szmer przejeżdżających samochodów i spacerujących ludzi. Obudziła się, ale nie chciała wstawać. Leżała z zamkniętymi oczami. Czuła ciepło ciała swojego ukochanego, który obejmował ją w pasie. Czuła jego miarowy, senny oddech na swoim karku. Marzyła, żeby ta chwila wiecznie trwała. Taki spokój z ukochaną osobą. Przypominała sobie każdą sekundę z wczorajszego wieczoru. Jego dotyk, pocałunki, tą rozkosz i miłość. Na jej twarzy wkradł się mimowolny uśmiech. Czuła, że już nie zaśnie. Otworzyła oczy i chwilę jej zajęło, żeby dostosować się do jasności. Uważając, żeby nie obudzić chłopaka sięgnęła na szafkę po telefon. Szybko wyłączyła dźwięki i weszła na internet. Chwilę zajęło, aż wszystkie powiadomienia do niej dotrą. Jak zwykle jakieś fejsbuki i instagramy. Nawet na snapchacie coś jej przyszło. Z tej aplikacji korzysta bardzo rzadko. Po pierwsze nie ma z kim "snapować", a po drugie, woli napisać na messengerze albo innej aplikacji i jest to samo. Nikt inny jak Ania mogła jej coś wysłać. Na zdjęciu był widok z jej okna i dodana godzina. Ona postanowiła, że w końcu też coś robi. Skierowała kamerkę na siebie i lekko się uśmiechnęła. Ustawiła tak, że było za nią widać śpiącego chłopaka. Podobało jej się to zdjęcie. Tulona przez swojego mężczyznę. Wysłała je tylko przyjaciółce. Szybko przejrzała inne media i odłożyła telefon. Dopiero teraz do niej dotarło co zrobiła. To zdjęcie było takie intymne, a ona jeszcze je wysłała kuzynce. Bez zgody Michała. Przecież jak się dowie, to nie będzie miała życia. Nie dość, że on nie lubi zdjęć, to co dopiero z takim jak śpią razem? A że to jest snap, to nie da się cofnąć wysyłania. Westchnęła głośno i odwróciła się przodem do chłopaka. Schowała głowę pod jego brodę i wtuliła w jego tors. Przy nim wszystko mija, obawy, strach. W jego objęciach czuje się tak bezpiecznie jak nigdzie. Jej strażak. Poczuła jak jego ciało się napręża i bierze głęboki wdech. Jego dłoń delikatnie jeździła po jej plecach, a na czubku głowy pozostawił buziaka. Uśmiechnęła się i mocniej go objęła.
- Hej. - szepnęła w jego tors
- Hej. - odpowiedział - Jak się czujesz?
- Wyśmienicie. - mruknęła i położyła się tak, żeby go widzieć.- A ty?
Leżeli twarzą w twarz. Wpatrywała się w jego wesołe, niebieskie oczy. Najwspanialszy widok jaki może być po przebudzeniu.
- Cudownie. - szepnął i nadal nie odrywał od niej wzroku.
Położyła dłoń na jego policzku i musnęła jego wargi swoimi. Ich wargi łączyły się w czułym pocałunku.
- Czekaj, muszę do toalety. - oznajmił i zaczął się od niej odsuwać
Złapała się kurczowo jego szyi i nie chciała puścić.
- Młoda. - zaśmiał się - Im szybciej mnie puścisz tym lepiej.
- Tylko szybko. - mruknęła i dała mu buziaka
Sama sobie zdała sprawę, że mocno chce jej się siku. Jak mogła wcześniej tego nie czuć? Co ta miłość robi z człowiekiem... Przeciągnęła się i wstała żeby zaraz sama mogła skorzystać z toalety. Usłyszała szum spuszczającej wody. Podeszła do plecaka i wygrzebała spodenki. Wstydzi się swojego ciała, a szczególnie nóg. Nie dość, że są grube, to jeszcze ma pełno rozstępów. Nie chce, żeby ją widział w takiej okazałości. Po zobaczeniu tego, mógłby zmienić o niej zdanie. Wieczorem było ciemno, więc  wiele nie było widać. Szybko wsunęła je na tyłek i opuściła koszulkę. Akurat towarzysz wyszedł z łazienki.
- Zaraz wracam. - przejechała dłonią po jego brzuchu i zniknęła w łazience.
On ma perfekcyjne ciało, wyrzeźbione idealnie. Strażak musi dbać o siebie, żeby stawiać czoła każdej przeszkodzie i musi swoim wyglądem wzbudzać zaufanie u poszkodowanych. Ona patrząc na niego bez wahania oddała się jego opiece. Do tego dochodzi jazda konna. Tam szczególnie trzeba mieć silne mięśnie. Szybko załatwiła sprawę i wyszła do pokoju. Leżał na łóżku z rękami pod głową i wpatrywał się w sufit. Słodko wyglądał. Powoli podeszła do łóżka i delikatnie usiadła na swoim ukochanym. Przeniósł na nią wzrok i posłał piękny uśmiech. Ten sam, kiedy ujrzała go po raz pierwszy na wzgórzach. Dokładnie ten sam.
- Ten uśmiech. - szepnęła i położyła dłoń na jego policzku - Dokładnie ten sam cudowny uśmiech, kiedy cię zobaczyłam.
Znowu wpatrywali się w siebie, jak zahipnotyzowani.
- Michał? - szepnęła i spuściła głowę
- Hmm? - wpatrywał się nadal
- Czy ty mnie kochasz?
Podniósł brew i zaczął się śmiać.
- A co to za pytanie? - pogładził jej dłoń - Jasne, że nie. Skąd ten pomysł?
- Aha. - mruknęła i wpatrywała się w jego dłoń gładzącą jej
- Ja ci dam fochy. - złapał ją mocno w talii i przerzucił pod siebie. Z błyskiem w oku zaczął ją gilgotać. Momentalnie zaczęła się głośno śmiać i wierzgać po łóżku.
- Michał. - piszczała - Przestań, proszę.
- Kocham cię najbardziej na świecie. - uśmiechnął się i pocałował ją
Rozbawiona objęła jego szyję.
- Zakochałam się. - powiedziała poważnie
- W kim? - w jego oczach zobaczyła strach
- W takim jednym przystojnym strażaku, co ma tak cudowne oczy, że trudno im się oprzeć.
- Ale trafiło mi się na starość. - westchnął i położył się koło niej, ale głowę zostawił na jej piersi
Chyba po raz pierwszy przytulił się do niej w taki sposób. Poczuła, że oddaje się jej i czuje przy niej bezpiecznie. Delikatnie zaczęła gładzić jego włosy.
- Mój Misio kochany. - powiedziała słodko - Chcesz porozmawiać? - bawiła się jego włosami
- Nie. - mruknął
- Okej.
Czuła, że coś jest na rzeczy. No ale jak będzie chciał porozmawiać, to to zrobi. Przynajmniej taką ma nadzieję.
- Teraz w straży jest sporo roszad i nowych zasad. Robi się nieciekawie. Jest możliwość, że przeniosą mnie na inną zmianę, a tego za bardzo nie chcę. - mocniej ją objął - Czasami mam dość.
- Wszystko będzie dobrze. - pocałowała go w głowę - Tak szczerze, to nie wiem co mam ci powiedzieć. - westchnęła - Ale zawsze możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję.
       Siedzieli w stołówce i jedli śniadanie. Chyba nic nie jest w stanie zepsuć jej humoru. Cieszyła się, że tu jest, że jest tu z Michałem. Przyszła do niej wiadomość od Ani. Jakie słodziaki moje kochane *.* Widzę, że nie próżnujesz :P Jak tam u was? Uśmiechnęła się do telefonu.
- Co tak się cieszysz? - zapytał
- Ania pyta co tam u nas. - odparła
Oczywiście nie powie mu, że wysłała ich wspólne zdjęcie.
- Mieliśmy nie pisać z innymi. - uśmiechnął się
- No wiem, tylko jej odpiszę i już nie będę. - puściła mu buziaka i wzięła się za pisanie
Nie rozpisywała się, bo nawet nie miała o czym. Szybko jej odpowiedziała i schowała telefon. Mogła podziwiać wesołego chłopaka.
- Dzisiaj będzie lżej i mniej do zwiedzania. - oznajmił - Tylko ten pierwszy dzień był taki ciężki. Teraz już tylko przyjemność.
- Dobrze. - złapała jego dłoń - Nie ważne co, ważne że z Tobą.
I znowu ten uśmiech. Mogła by się patrzeć na niego całymi dniami. Uwielbia wracać do tego dnia i jak stanie jej obraz przed oczami, to na twarzy pojawia się uśmiech i czuje w brzuchu te swawolne motyle.
Wzięli swoje plecaki i ruszyli przed siebie w podbój obcego kraju. Na dworze było ciepło i mocno świeciło słońce. Włożyła czapkę z daszkiem na głowę i mogła spokojnie iść. Dookoła ich były piękne widoki. Często robiła zdjęcia. Chce mieć jak najwięcej wspomnień z tego wspaniałego okresu jej życia. Mimo dyskomfortu przez ciepłą pogodę ciągle kipiała energią. Ciągle się uśmiechała i tuliła do ukochanego. Po tym co wydarzyło się wieczorem czuje, że pękła między nimi jakaś bariera. Pozwiedzali kilka muzeów i jakiś miejsc wartych zobaczenia. Świetnie się bawili. Przyszedł czas na plażę. Grzech nie skorzystać będąc tak blisko. Rozłożyli koc i wygodnie się położyli. Przymknęła oczy i wsłuchiwała się w przyjemny szum wody. Uspakajała ją.
- Idziemy się pluskać? - mruknął
- Możemy iść. - podniosła się
Weszła do wody w biustonoszu i spodenkach. Nie odkryje swoich nóg. Woda była ciepła, ale i tak wchodziła powoli. Po chwili położyła się i zaczęła płynąć. Jak dawno tego nie robiła. Woda była przejrzysta i miło się w niej przebywało. Podeszła do niego i rękami objęła jego szyję, a nogami pas.
- Kocham cię. - szepnęła i dała mu buziaka
      Weszli do jakiegoś sklepu. Muszą kupić coś do picia, bo dzisiaj wyjątkowo ją suszy. Stali już przy kasach.
- Które chcesz? - zapytał
Nie wiedziała o cho mu chodzi. Popatrzyła na niego, a potem tam gdzie on. Wpatrywał się w kilka paczek prezerwatyw. Zszokowało ją to. Nie wiedziała jak ma się zachować. Czyli chyba między nimi jest serio dobrze.
- Yyym, weź niebieskie. - wzruszyła ramionami
- A czemu nie białe?
- No to weź białe.
Ona kompletnie się na tym nie znała, więc nie chce z nim wdawać się w dyskusję.
- No ale ty chciałaś niebieskie.
- Matko Michał. - westchnęła - Ja się na tym nie znam. Bierz co chcesz. - odwróciła się lekko zdenerwowana
Nie patrzyła już co robi, tylko uśmiechnęła się do pani kasjerki, która zaczęła skanować ich produkty. Spakowała swoje napoje do plecaka i czekała na chłopaka, który płacił.
- Nie dąsaj się. - objął ją ramieniem
- Nie dąsam się. - mruknęła i kierowała się do wyjścia ze sklepu
- Taaa. - zaśmiał się
- A w ogóle po co ci one? - zapytała
- Tak o, żeby mieć pamiątkę z Włoch. - zaśmiał się
- To już jakiś magnes mogłeś kupić, a nie gumki. - puściła mu oczko
- Jeszcze nie raz nasłucham się jęczenia przez nie. - szepnął jej to rozkosznie
Po jej ciele przeszły ciarki i serce zaczęło walić mocniej. Mocno zacisnęła zęby i zmuszała się, żeby nie wrócić wspomnieniami do tego rozkosznego wieczoru i nie oszaleć z pożądania. Zaczęła się śmiać i splotła ich palce.
- Może nie będę tak narzekała. - westchnęła
Zobaczyła, że był speszony. Jego twarz oblała się rumieńcem. Sama była zdziwiona, że z jego ust padły takie słowa. Nieśmiały Michał.
      Leżeli na kocu przed ich namiotem i wpatrywali się w bezchmurne niebo. Miała głowę położoną na jego piersi. Jego palce jeździły po jej ręce.
- Emilka. - zaczął
- Słucham.
Rzadko kiedy mówi do niej po imieniu. Zazwyczaj zwraca się: Młoda, Misia, kochanie.
- Pamiętasz jak na tym pożarze wróciłaś na górę i położyłaś się koło mnie?
- Tak i nigdy tego nie zapomnę.
- Nawet nie wiesz jak się o ciebie wtedy bałem i jak mi ulżyło jak przyszłaś. Przytuliłaś się do mnie, a ja nie potrafiłem cię nie przytulić. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że ktoś naprawdę może mnie pokochać, a ja kogoś. Nie sądziłem, że to możesz być ty. Taka wspaniała, młoda dziewczyna, która jest bardzo silna i pełna pasji. Jest wyjątkowa i inna niż wszystkie dzisiejsze dziewczyny. Taka urocza i skryta w sobie. Czułem, że rozumiesz mnie jak nikt inny, a ja ciebie. A teraz mogę cię tulić bez ograniczeń. - objął ją ramieniem, a w jego głosie usłyszała wzruszenie - Pamiętam jak przeze mnie płakałaś. Jak powiedziałem "moja żona". Jak robiłaś wszystko, żebym nie zobaczył łez. Wiedziałem, że sprawiłem ci ból. Ale nie chciałem cię wpuszczać do mojego świata. Nie ufałem ci. Ale i tak wyszło na to, że się w tobie zakochałem.

piątek, 22 lutego 2019

Rozdział 19

             Nie spała już od 3.30 w nocy. Mieli wylot o siódmej, a na lotnisku trzeba być jakoś 1,5 godziny wcześniej. Do tego trzeba doliczyć dojazd na lotnisko. Musiała się przygotować, umyć i ubrać. Stresowała się tą podróżą. Pierwszy raz gdzieś jadą na tak długo, sam na sam. Nie wie czy da radę, bo bardzo dużą część państwa będą pokonywać autostopem. Nie mają żadnych noclegów. Będą spać albo w namiotach albo coś im się uda znaleźć do przenocowania. Będą dużo chodzić i nie wie czy da radę fizycznie. Nie chce przy nim źle wypaść. Do tego strasznie chce jej się spać. Ledwo co zjadała śniadanie. Jesteśmy dostała sms'a. Wzięła plecak podróżny na plecy, który ważył z kilkanaście kilo i opuściła dom. Przed nim stał jakiś samochód. Wyszedł z niego chłopak.
- Hej kochanie. - podszedł do niej i pocałował ją
- Hej. - mruknęła słabo
- Gotowa? - zapytał
Kiwnęła głową i wrzuciła plecak do bagażnika. Zajęła miejsce z tyłu, a koło niej chłopak.
- Hej Monika. - przywitała się z ich aktualnym kierowcą
- Hej, hej. Jak samopoczucie?
- Chyba jeszcze trochę jestem śpiąca. - zaśmiała się i zapięła pasy
Popatrzyła na chłopaka, który przyglądał jej się z uśmiechem. Puściła mu oczko i złapała jego dłoń.
- Że tobie się chce tak w nocy jechać. - zwróciła się do Moniki
- Nie wiem jak ten gnojek mi się odpłaci. - westchnęła i popatrzyła w lusterko
- Wiesz, że cię kocham siostrzyczko moja. - puścił jej buziaka
Jeszcze nigdy nie miała okazji tak długo przebywać z siostrą chłopaka i z nią porozmawiać. Bardzo miła kobieta. Widać, że są bliźniakami. Mają ten sam sposób mówienia, podobne charaktery. Wydaje się być spokojnym i dobrym człowiekiem jak brat. Wydaje jej się, że się polubiły. W ogóle nie odczuwała różnicy w ich wieku. Dobrze, że przynajmniej z siostrami ma dobry kontakt, bo z matką trochę ciężko...

- To bawcie się dobrze. - uśmiechnęła się - Tylko spokojnie mi tam. - pomachała palcem
- Dzięki wielkie. - podziękowała
- Dzięki siostra. - przytulił się do Moniki - Nigdy nikogo tak nie kochałem jak jej. - szepnął jej na ucho
- Dbaj o nią. - pogładziła go po plecach
Oderwał się i podszedł do dziewczyny.
- Dzięki Monia za podwózkę. Jakoś to wynagrodzę. - puścił jej oczko
- Spoko. Uważajcie na siebie. - uśmiechnęła się i odeszła
Wzięli swoje plecaki i ruszyli w stronę bramek.
      Siedziała w samolocie przy oknie, bo ubłagała chłopaka. Mogła podziwiać piękne widoki. Zadowolona położyła głowę na ramię ukochanego. Bardzo się cieszyła, że są tu razem. Jak dobrze, że na tamtej akcji nie trzymała języka za zębami i wygarnęła mu wszystko co o nim sądzi. Bo tak to pewnie by przeszedł obok niej obojętnie i obydwoje teraz by byli smutnymi ludźmi. Przymknęła oczy i wspominała ich pierwsze spotkanie. Jego cudowne, niebieskie oczy, to jak z troską ją słuchał i rozmawiał. To że był normalnym człowiekiem.
Wspaniały był widok jak zadowolona dziewczyna z zachwytem ogląda widoki za oknem samolotu i promienie wschodzącego słońca muskają jej twarz. Nie chciał, żeby ten obraz kiedyś zniknął mu z pamięci i zrobił jej zdjęcia. W sumie też mu się podobało, to co widzieli za oknem. Usiadł wygodnie w fotelu i przymknął oczy. Poczuł jak ukochana kładzie głowę na jego ramieniu. Podniósł delikatnie oczy i uśmiechnął się. Jak to do szczęścia niewiele trzeba... Wystarczy tylko jedna osoba. Czuł jej miarowy oddech, dopadł ją sen. Należy jej wypoczynek. Studia wysysają z człowieka energię, wie to ze swojego doświadczenia. Skoro ona śpi i nie ma nic do roboty, to chyba sam się zdrzemnie.
     Przywitała ich ciepła, słoneczna Italia. Rozłożyli mapę miasta i odszukiwali punkty do zwiedzania, które mają wypisane. Było tam pięknie. Zaczęli od jakiejś starej katedry, która robiła spore wrażenie. Była ogromna. Miała piękne rzeźby i witraże. Bardzo jej się podobało.
- Misiu, jestem głodna. - jęknęła kiedy zmierzali do rynku miasta.
- Na rynku pewnie będą jakieś restauracje, to tam zjemy pyszne włoskie śniadanko. - objął ją ramieniem i pocałował w głowę.
- Nadal nie wierzę, że tu jesteśmy. - złapała jego dłoń - Zobaczysz, będzie mega.
- Wiem kochanie.
Rynek nie był specjalnie duży i nie był oszałamiający. Jakiś kilka posągów, jedna fontanna. Ona nie mogła się na niczym skupić, bo już tylko myślała o jedzeniu. Jak to kobieta. Ale robiła dużo zdjęć, musi mieć pamiątki. Na niektórych łapała też Michała. W końcu przyszedł czas, że weszli do restauracji. Wewnętrznie skakała z radości, a na zewnątrz okazywała spokój. Zajęli stolik i wzięli kartę dań. Dobrze, że było też po angielsku. Nie wiedziała na co się zdecydować. Po długim namyślaniu postawiła na wypasionego omleta, jej chłopak również. Do tego wzięła świeżo wyciskany sok z grapefruita i pomarańczy.
- Po śniadaniu lecimy już do innego miasta. - oznajmił - Dajesz radę z plecakiem? Nie jest ciężki? - patrzył na nią z troską jak podczas pierwszego spotkania
To ten sam strażak.
- Tak, wszystko jest okej. - uśmiechnęła się - A ty?
- Daję radę. - zaśmiał się
Miła pani przyniosła ich zamówienie. Pachniało cudownie. Uśmiechnęła się szeroko i patrzyła dużymi oczami na jedzenie. Pocierała zadowolona dłońmi i wierciła się na krześle. Może było to zachowanie jak u nastolatki, ale taka już jest.
- Boże, jak ja uwielbiam twoje zadowolenie. - jego oczy błyszczały - Taka radosna dziewczynka, bo dostała jedzenie.
-Dobra, jedz już, nie marudź. - machnęła ręką i wzięła się do jedzenia
      Szli już chyba siódmy kilometr i trochę zaczęły ją boleć nogi. Było gorąco, słońce nie oszczędzało swoich promieni. Ale nie chciała się poddać. Zaraz mają zrobić sobie przerwę. Widoki były cudowne. Całkiem inaczej niż w Polsce. Znaleźli jakąś miejscówkę do odpoczynku. Ściągnęła plecach i opuściła go na ziemię. Sama się położyła i zasłoniła ręką oczy.
- Chwilka przerwy i idziemy dalej. - oznajmiła
- Zostaniemy tu ile potrzebujesz. - pogładził ją po brzuchu, co ją załaskotało i zgięła się w pół.
- Łaskotało mnie to. - powiedziała śmiejąc się i dała mu buziaka
      Cały dzień chodzili, dwa razy jechali z jakimiś obcymi ludźmi, którzy byli bardzo życzliwi i podwozili ich tam gdzie chcieli. Dotarli do miasteczka, do którego planowani dotrzeć. Zrobili około 160 km. Zbliżał się wieczór, a oni jeszcze plątali się po okolicy.
- Tu są jakieś pokoje do wynajęcia. - pokazała na budynek - Może pierwszą noc spędzimy w normalnym pokoju? Nie mam już siły na szukanie miejsca na namiot i rozbijanie. - westchnęła
Padała z nóg. Była okropnie zmęczona i marzyła, żeby się wykąpać , bo cała kleiła się z potu.
- Okej. - zgodził się i weszli do budynku
Podeszli do pani, która siedziała za ladą.
- Dobry wieczór. - przywitali się - Czy są wolne pokoje?
- Dobry wieczór. - uśmiechnęła się przyjaźnie - Mam tylko wolny dwuosobowy z jednym łóżkiem.
Michał się skrzywił na tą wiadomość.
- Może być. - oznajmiła
Chłopak nie był zadowolony. Ona nie miała zamiaru chodzić gdzie indziej, chciała już spać. Dostali klucz i instrukcje jak dojść do pokoju.
Gdy tylko otworzyła drzwi uśmiechnęła się. Weszła i rzuciła plecak. Opadła na łóżko i zamknęła oczy.
- Ooo tak. - szepnęła
- Ładnie tu. - mruknął chłopak
- Mhm. - zgodziła się - Idę się myć.
Wstała szybko i podeszła do plecaka. Wyciągnęła z niego ręcznik, żel i koszulkę, która będzie robiła za piżamę. Łazienka była małych rozmiarów, ale przytulna. Jak przyjemnie jej się zrobiło, jak krople ciepłej wody zmywały z niej cały brud. Nie chciała blokować łazienki chłopakowi, więc się sprężała. Wytarła swoje mokre ciało i założyła koszulkę. Skapnęła się, że nie wzięła majtek. Obwinęła biodra ręcznikiem i wyszła do pokoiku.
- Możesz już iść się myć. - oznajmiła i podeszła do plecaka.
Michał zniknął w łazience, a ona schyliła się, żeby wygrzebać bieliznę. W tym czasie zsunął jej się ręcznik. Akurat wtedy pojawił się chłopak. Zastał ją wypiętą z gołym tyłkiem. Udawała, że nic się nie stało i dalej grzebała za majtkami. Wyprostowała się i popatrzyła na Michała, który miał tylko owinięty ręcznik wokół bioder. Jego wyrzeźbione ciało. Minął ją i wziął z plecaka bokserki. Kiedy przechodził koło niej, żeby wrócić do łazienki złapała go za rękę. Zatrzymał się i popatrzył na nią. Zbliżyła się do niego i wpatrywała w jego oczy. Jego dłoń, którą trzymała przeniosła na swój pośladek i ujęła jego twarz. Patrzył na nią z lekkim strachem, chyba. Powoli i delikatnie złączyła ich wargi w pocałunku. On stał jak słup soli. Złapała za jego ręcznik i pociągnęła w dół. Teraz stał przy niej nagi. Zbliżyła się jeszcze bardziej do niego i objęła jego szyję. Pragnęła go bardzo. Zaczął odwzajemniać jej pocałunki. Objął ją w talii i poddał się. Zrobiła kroki w stronę łóżka i zatrzymała się przed nim nie odrywając się od niego. Puściła się go i opadła na łóżko. Zaraz znalazł się nad nią i wpatrywał w jej oczy. Tak jakby oczekiwał jej zgody. Kiwnęła głową i objęła jego szyję. Ciągle w jego oczach widziała troskę. Przyłożył swoje wargi do jej szyi i delikatnie ją muskał. Odchyliła głowę i oddała się rozkoszy. Jego delikatne pocałunki wywoływały u niej ciarki. Jego ciepłe ciało ciągnęło ją do siebie, ale on nadal był nad nią. Pogrywał z nią. W końcu poczuła go na wnętrzu uda. Zanurzyła palce w jego czuprynie i mocno je złapała kiedy poczuła go w sobie. Jej jęk był uzasadniony. Takiej rozkoszy nie czuła jeszcze nigdy. Próbowała się dostosować do jego rytmu, ale jakoś nie mogła. Był taki wyjątkowy. Był taki delikatny, a za razem dawał jej takie doznania, że w głowie się nie mieści. Nie raz miał wbite paznokcie w plecy. Kochali się bardzo długo. W końcu go miała całego. Był niesamowity. Położył się koło niej i zmachany wpatrywał się w sufit. Popatrzyła na niego szybko oddychając. Nic nie mogła wyczytać.
- Kocham cię Misiu. - powiedziała i położyła rękę na jego
Ścisnął ją i przełknął ślinę.
- Ja ciebie też. - szepnął
- Dla samego seksu bym z tobą została. - zaśmiała się - Ale że cię kocham najmocniej na świecie, to tylko miły dodatek.
Westchnął i odwrócił się do niej. Przytulił ją i gładził jej włosy.
- Chyba nie dałem ciała, co?
- W życiu kochanie. - pogładziła go po plecach - Może nie mogliśmy złapać wspólnego rytmu, ale pod koniec... To jest jak z jazdą konną. Jak przebywacie ze sobą razem i trenujecie, to wychodzi z tego coś wspaniałego. Tylko trzeba czasu.
- Chyba tak. - pocałował ją w głowę - Idę się umyć.
Niechętnie go puściła i odprowadziła go wzrokiem. Taka seksowna sylwetka. Do tego potrafi z nią tyle zrobić. Dotknęła swoich warg, które tyle zebrały jego słodkich pocałunków. Jej Michał.
Pachnący świeżością położył się koło niej i przytulił ją.
- Dobranoc kochanie. - szepnął
- Dobranoc. - odpowiedziała i wtuliła się w jego tors
           Przebudziła się w nocy. Odwróciła się do Michała, ale go nie było. Otworzyła oczy i podniosła się na łokciach. Dostosowała wzrok do ciemności i rozejrzała się do pokoju. Nigdzie go nie było. Usiadła i zobaczyła uchylone drzwi od małego balkoniku. Odsunęła kołdrę i zeszła z łóżka. Podeszła do drzwi i przystanęła. Siedział z podkulonymi nogami i wpatrywał się w dal. Wiedziała, że to przez nią. Kucnęła koło niego.
- Przepraszam. Przepraszam Michał. - zaczęła - Przepraszam, że cię do tego zmusiłam. Przepraszam za ten pokój. Przepraszam.
Ze łzami w oczach zostawiła go i poszła do środka. Przystanęła przy łóżku i otarła spływającą łzę. Poczuła jego palce na swoim ramieniu.
- Co ty znowu wymyślasz? - mruknął - Za nic nie musisz przepraszać, do niczego mnie nie zmusiłaś. Kochanie. - odwrócił ją do siebie - To było coś wspaniałego. Myślałem, że oszaleję. Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. - przytulił ją
- Wiem. Dziękuję ci. - wtuliła się w niego
- Nawet nie wiesz jak nieraz musiałem się hamować, żeby z tobą nie zrobić tego co dzisiaj. - zaśmiał się - Jesteś taka seksowna.
Zaczęła się śmiać szyderczo i "tańczyć" z radości. Patrzył na nią z rozbawieniem. Podszedł do niej i przytulił od tyłu.
- Ile ty dziewczyno masz lat? - śmiał się
- W twoich ramionach czuję się taka bezpieczna. - przejechała dłońmi po jego rękach, które ją obejmowały
Takie silne.

niedziela, 17 lutego 2019

Rozdział 18

      Czeka ją bardzo zabiegany dzień. Najpierw musi jechać na uczelnię odebrać swój dyplom i wszystkie papiery. Potem wrócić i od razu pojechać do miasta, zanieść papiery i podanie o pracę. Ma na to tylko dzisiaj, bo rekrutacja właśnie się rozpoczęła i trwa 2 tygodnie. A przecież w poniedziałek już jadą na wakacje, więc jej nie będzie. A nikt inny nie może za nią tego zrobić, bo nikt nie wie o jej planach. Nie chce mówić, żeby przy porażce nie musieć się wstydzić. Trochę nie czuje się z tym dobrze w stosunku do Michała, bo obiecali sobie, że będą mówili sobie wszystko. Nie wie jak na to zareaguje, jak się dowie. Ale to dopiero po wszystkim.
Siedziała na auli pośród osób, które także zostały magistrami. Nagle ogarnął ją smutek. Zdała sobie sprawę, że po raz ostatni jest w tym miejscu z tymi ludźmi. Przecież tyle razem przeżyli. Te wszystkie wspomnienia zostaną jej do końca życia. Ale teraz będzie wolna. Z szerokim uśmiechem podchodziła do rektora, kiedy wyczytano jej nazwisko. Jeszcze chyba nigdy tak się nie cieszyła. To koniec! Na szczęście cała uroczystość długo nie trwała. Wszyscy z roku szli na piwo. Ona niestety nie mogła zostać. Musiała zdążyć przed 15.30 z papierami do pracy.
Od razu pojechała do miasta. Wysiadła na dworcu, bo stamtąd miała najbliżej do celu. Szła zestresowana. Z każdym krokiem, który przybliżał ją do celu jej żołądek kurczył się bardziej. W końcu stanęła przed otwartą bramą i popatrzyła na budynek. Państwowa Straż Pożarna. Nie mogła oderwać wzroku od widniejącego napisu. Wzięła głęboki wdech i ruszyła. Bardzo się stresowała, bo Michał miał służbę i nie mógł jej zobaczyć. A ona musi przejść przez cały plac, który jest widoczny z okien strażaków. Szybkim krokiem podążała do budynku komendy powiatowej. Miała spuszczoną głowę i patrzyła tylko przed siebie. Modliła się, żeby nikt jej nie widział, a w szczególności Michał. Dopadła drzwi i nacisnęła odpowiedni guzik na domofonie. Po chwili usłyszała dźwięk zwalniania blokady i szybko weszła do budynku. Dokładnie nawet nie wiedziała gdzie ma iść. Jest po raz pierwszy w tym budynku. Znalazła tabliczki informacyjne, z których wynikało że musi iść schodami do góry. Tam odszukała odpowiedni pokój i zapukała. Usłyszała "proszę" i weszła. Przy biurku siedziała młoda kobieta, tak po 30.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się nieśmiało - Chciałam złożyć dokumenty do rekrutacji do sekcji kontrolno-rozpoznawczej.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się - Oczywiście.
Wyciągnęła z torebki zaklejoną dużą kopertę ze wszystkimi papierami.
- Proszę. - podała kobiecie
- Yhym. - zobaczyła czy wszystko jest dobrze podpisane - Tutaj jest wszystko dobrze. Wyniki rekrutacji będą na naszej stronie internetowej oraz tutaj na korytarzu na tablicy informacyjnej. Z mojej strony to wszystko.
- Dziękuję bardzo. - uśmiechnęła się - Do widzenia.
- Do widzenia.
To ma już za sobą. Teraz się modlić, żeby się dostała i o to, żeby Michał jej nie zobaczył. Delikatnie otworzyła drzwi i sprawdziła czy nikogo nie ma. Czysto. Wyślizgnęła się i prawie biegnąc pokonała cały plac. Zwolniła dopiero za murami jednostki. Jej telefon zaczął dzwonić. Szybko wygrzebała go z torebki. Michał. Czyli ją widział. Przeciągnęła zieloną słuchawkę i przyłożyła go do ucha.
- Hej kochanie. - przywitała się - Co tam?
- Hej. - usłyszała jego radosny głos - Właśnie leżę sobie na łóżku i odpoczywam. Już dzisiaj mieliśmy 3 wyjazdy, a jest dopiero 15, masakra. A co tam u Ciebie? Jak zakończenie?
- Dobrze, dobrze. Teraz już oficjalnie jestem wolna. - zaśmiała się - I będę mogła się skupić na tobie, a nie na głupiej nauce. Właśnie idę spotkać się z Anią.
- Nie jesteś we Wrocławiu?
- Nie. Obiecałam Ani, że się z nią spotkam.
- No dobrze. - westchnął - Uważajcie tam na siebie.
- Ty na siebie też.
- Pozdrów Anie. Pa kochanie.
- Pa. Michał? - zdążyła przed rozłączeniem się
- Tak?
- Zadzwonisz później?
- Oczywiście kochanie.

sobota, 16 lutego 2019

Rozdział 17

    Przyszedł ten dzień. W nocy nie mogła spać, bo ciągle się stresowała. Z tego wszystkiego było jej zimno. Zawsze tak ma pod wpływem stresu. Mimo to udało jej się zapaść w lekki sen, który przerwał budzik. Szybko go wyłączyła i leżała jeszcze chwilę. Wpatrywała się w sufit i nawet nie mrugała. Nie chciała tam iść. Boi się i to bardzo. Że nie będzie umiała odpowiedzieć na żadne pytanie. Westchnęła po kilku minutowym rozmyślaniu i przewróciła się na brzuch. Ociężale  podniosła się na kolanach i przeżegnała się. Pogrążyła się w modlitwie. Pod koniec szlochała. Prosiła bardzo o siłę i o to aby zdała.
Pierwsze co to poszła do łazienki. Tam długo nie zawitała i zaraz wzięła się za śniadanie. Nie miała żadnego pomysłu co może zjeść. Z resztą, jej żołądek był totalnie zaciśnięty. Otworzyła lodówkę i wyciągnęła jogurt truskawkowy. Rozsiadła się wygodnie na swoim krześle i powoli spożywała śniadanie. Wyciszała się wewnętrznie i głęboko oddychała. Jeszcze tylko dzisiaj. Szybko różowa substancja zniknęła z plastikowego kubeczka. Odstawiła je na biurko i wzięła ubrania. Białą koszulę z długimi rękawami i do tego czarną ołówkową spódnicę. Musi się przemęczyć podróż busem w takim stroju. Trochę to niewygodne, ale innego wyjścia nie ma.
   Bus był prawie pusty, więc mogła usiąść na pojedynczym miejscu. Oparła się wygodnie i wyciągnęła materiały. Powoli śledziła tekst i zdawała sobie sprawę, że nie potrafi tego powiedzieć bez czytania. A przecież tyle się uczyła... To jest dzień jej klęski. Kompletnie nic nie umie. Z jej torebki wydobył się dźwięk jej dzwonka. Szybko wygrzebała telefon i ujrzała na ekranie Michała z szerokim uśmiechem. Zadowolona przeciągnęła zieloną słuchawkę i przyłożyła telefon do ucha.
- Słucham. - mruknęła wesoło
- Cześć kochanie. - radosny głos dotarł do jej uszu
- Cześć Misiu.
- Jak się czujesz? - zapytał
- Dobrze. - powiedziała szybko - Jadę busem i powtarzam sobie.
- No i po co? - westchnął - Wszystko już umiesz.
- No właśnie nie. - powiedziała smutno - Teraz jak to wszystko czytam, to wydaje mi się jakbym czytała to po raz pierwszy.
- Ładna dzisiaj pogoda. Do jeżdżenia w sam raz. Co nie Pimpek? - usłyszała prychnięcie konia - Ma dzisiaj dobry dzień. Będzie udany trening. Obiecałem mu, że jak się spisze, to na następnym treningu ty będziesz.
- Haha, to będzie robił wszystko, żeby do tego nie doszło. - zaśmiała się - Jak się czujesz Michał?
- Dobrze. - przeciągnął to słowo - Pospałem sobie dłużej. Ale jakieś przeziębienie mnie łapie. Kości mnie bolą...-westchnął
- To starość, a nie przeziębienie.
- Dzięki wiesz. - mruknął
- Oj kochanie. Wrócę, to się wygrzejesz.
- Podoba mi się. Muszę kończyć. - powiedział smutno - Pimpek się denerwuje.
- Jasne. Miłej jazdy kochanie.
- Dziękuję. A ty tam rozwal wszystkich. Trzymam mocno kciuki i jestem z tobą.
- Kocham cię Michał. - szepnęła
- Ja ciebie też.
Westchnęła i schowała telefon do torebki. Wyjrzała przez okno, gdzie wiosenne słońce posyłało swoje promienie. Było pięknie. Wszystko robiło zielone i budziło się do życia. Ona dzisiaj może zrobić krok do spełnienia swoich marzeń. Przeniosła wzrok na notatki i odszukała tego, czego obawia się najbardziej.
Przez to czytanie podróż minęła jej ekspresowo. Wyszła z busa i kierowała się swoją wyrobioną drogą. Od 5 lat miała stałą trasę. Jak zwykle szła szybkim krokiem, chociaż nigdzie się nie spieszyła. Miała ponad godzinę. Na dworcu PKP, przez który musi przejść, aby znaleźć się na odpowiednim przystanku, było jak zwykle pełno ludzi. Nienawidzi jak ktoś zastępuje jej drogę, albo ją zahacza. Nie lubi ludzi. Po wyjściu z dworca został jej prosty odcinek placu i jest na przystanku. Popatrzyła na rozkład. Jej autobus ma być za 2 minuty. No i super. Pamięta swój pierwszy dzień. Jak stała tu przestraszona i kupowała bilet. Bała się, że nie wysiądzie na odpowiednim przystanku. Ale jakoś jej się udało. I teraz jedzie na obronę. Podjechał jej autobus i wsiadła do niego środkowymi drzwiami. Miejsca siedzące zajęte, więc stanęła przy barierce przy oknie. Woli stać niż siedzieć przodem do kierunku jazdy, po tym jak zobaczyła pewien filmik z wypadku autobusu. Ta sama droga, te same widoki. 10 minut i jest na miejscu. Żeby trochę zapomnieć o stresie weszła do pobliskiej galerii. Znała rozmieszczenie sklepów już na pamięć i od razu zaczęła się kierować do sklepu na końcu korytarza. Tam może sobie kupić banana, na którego tak bardzo ma ochotę. Na szczęście zaraz przy wejściu były owoce, więc wzięła jednego i podała pani do zważenia. Ładnie podziękowała i udała się do samoobsługowych kas. Uwielbia je, nie trzeba stać w kolejce i zakupy idą ekspresowo. Nie ma nic innego do załatwienia, to idzie na uczelnię.
Przed salą siedziała kilka osób z jej roku. Zaczęła z nimi rozmawiać, żeby zająć myśli czym innym niż obrona. Większość wydawała się być spięta, ale byli tacy co siedzieli sobie na totalnym luzie. Jak ona by tak chciała. Wyciągnęła banana i powoli brała jego kęs. Ponoć dobrze odżywia mózg.
Popatrzyła na zegarek. Jej kolej będzie za 5 minut. Ścisnęła mocniej telefon i weszła na wiadomości. Odnalazła Misiek i wystukała: Michał, boję się. Przymknęła oczy i pokonywała stres. Nie będzie tak źle, nie będzie tak źle - powtarzała sobie w głowie. Poczuła wibrację telefonu. Wiadomość od Michała. MMS. Otworzyła go i jej oczom ukazało się selfie chłopaka. Na twarzy miał szeroki uśmiech bez rozdzielania warg i podpis: dasz radę. Chyba jego pierwsze selfie w życiu. Uśmiechnęła się na ten widok i od razu poczuła lepiej. Schowała telefon do torebki i przygotowała się do wejścia. Po chwili wywołano jej nazwisko. Wzięła głęboki wdech i weszła.
Pytania jej pasowały i jak zdała sobie sprawę, że zna odpowiedź na każde z nich poczuła się pewna siebie. Zaczęła mówić komisji wszystko to co wie. Na początku głos jej drżał, ale po chwili się rozkręciła i mówiła jak z automatu. Nikt nie miał do niej pytań i szybko mogła wyjść. Oczywiście wypytywali ją jak było. Była z siebie zadowolona. Wiedziała, że raczej uda jej się obronić.
Na wyniki nie czekali długo. Jej serce zaczęło być szybciej, kiedy wyczytano jej nazwisko. Podeszła do komisji i czekała na wynik. 5.0. Wypuściła powietrze i szeroko się uśmiechnęła.
- Dziękuję bardzo. - powiedziała i radosna opuściła salę.
Nie mogła wyjść z podziwu, że udało jej się tak dobrze obronić. Przytulała się z koleżankami i gratulowały sobie na wzajem. Wszyscy z jej roku zdali. Zadowoleni kierowali się do wyjścia z uczelni. Ostatni raz jest w tym wspaniałym budynku. Jest cały oszklony i taki jasny. Wszystko widać co się dzieje na zewnątrz. Uśmiechnęła się pod nosem i popatrzyła na wyjście. Zamurowało ją, bo zobaczyła jego.


      Emilka miała dzisiaj obronę. Postanowił jej zrobić niespodziankę i zaczekać pod budynkiem uczelni. Wie, że budynek, w którym ma obronę jest cały przeszklony, więc bez problemu ją zobaczy, gdy będzie wychodziła. Zadowolony zrobił tak jak postanowił. Dzień jest piękny, świeci słońce i jest w miarę ciepło. Kiedy był kilkanaście metrów od uczelni zobaczył ją. Szła zadowolona ze znajomymi i popatrzyła tak jakby w jego stronę. Po chwili zaczęła biec. Zadowolił się i uśmiechnięty szedł w jej stronę. Opuściła radosna budynek i rzuciła się w ramiona jakiegoś chłopaka.


- Przepraszam was. - zwróciła się do znajomych i zaczęła biec do wyjścia.
Otworzyła jedne drzwi, potem drugie i była na zewnątrz. Rozłożył ręce i wpadła w jego objęcia. Złapał ją mocno w talii i zaczął się obracać wraz z nią.
- Zdałam, zdałam, zdałam! - pisnęła z radości i pocałowała go
- Gratuluję kochanie. - był rozpromieniony
Wpatrywali się sobie w oczy. Tak bardzo go kocha.
- Jestem z ciebie cholernie dumny. - postawił ją na ziemię
- A co ty tutaj robisz? - złapała go w pasie
- Przyjechałem po moją panią magister.
- Taki przystojny.
Miał na sobie koszulę w kratkę i granatowe spodnie. Wyglądał tak cudownie.
- To co idziemy na jakąś kawkę? - zapytał i złapała jego dłoń - Niedaleko jest fajna kawiarnia. - popatrzyła w tamtą stronę
Stanęła jak wryta. Nie wierzyła własnym oczom, kto przed nią stoi.
- Józek. - podeszła do niego uśmiechnięta - Cześć. - przytuliła się do niego
- Cześć. - uśmiechnął się
- Co tu robisz?
- Przyleciałem na tydzień załatwić kilka spraw. - oznajmił - A że miałaś dzisiaj obronę, to chciałem ci osobiście pogratulować.
- Dziękuję, to bardzo miłe. A to jest mój chłopak, Michał. - pokazała na chłopaka - Michał, to Józek.
Podali sobie ręce.
- Czy to najwspanialsza pani magister na świcie? - usłyszeli za ich plecami
Odwróciła się do zmierzającego w ich stronę chłopaka.
- Widzisz jaką masz mądrą siostrę? - uśmiechnęła się i przytuliła do niego
- Wiedziałem to zawsze. - pogładził ją po plecach - O, siema Michał. - zadowolony przybił sztamę z chłopakiem - Kurde, ładnie ci w koszuli kowboju.
- Dzięki młody. - zaśmiał się
- Cześć Józek.- powiedział to poważnie - Co tu robisz?
- Mam kilka spraw do załatwienia i musiałem przylecieć.
- Yhym- mruknął - A słuchaj... Kiedyś wspominałeś o jakiejś wycieczce do USA...
- Aaa do tego pijesz. - zaczął się śmiać - Jasne, śmiało możesz napisać kiedy, co i jak i możesz wpadać. Ogarnę też wtedy jakieś wolne i pozwiedzamy. Oczywiście was też zapraszam. - zwrócił się do pary
- Super. - zadowolił się Robert - Kurde, muszę lecieć. - westchnął - Emilciu kochanaaaa.
- Czego chcesz? - zapytała i podniosła brew
- Poczekacie na mnie godzinę? Bo mam jeszcze tylko jeden wykład i nie musiałbym wracać busem.
- A to z Michałem gadaj, ja nie wiem jakie ma plany.
Popatrzył na niego z oczami jak kot ze shreka.
- Michałku, czy okażesz mi swą dobroć kolejny raz i zabierzesz mnie do domu? Proszę cię z całego serca.
- Matko, na serio jesteście rodzeństwem. - mruknął - Masz szczęście, że mam dobry humor. Znaj moją dobroć.
- Dzięki. Lecę, do zoba. - pomachał im i odszedł
- To co. - złapała Michała za rękę - Może pójdziemy na kawę? Opowiesz co tam u ciebie. - popatrzyła na swojego byłego
- Nie chcę wam przeszkadzać.
- Spoko i tak musimy czekać na młodego. - odezwał się strażak
       Znaleźli się w kawiarni. Nie było tam tłoczno, można było normalnie porozmawiać. Czuła się trochę niezręcznie, bo w jednym miejscu jest Michał i Józek. Chłopakowi chyba się to nie podoba, no ale Józek to jej przyjaciel i jest ciekawa co tam u niego. A trafiła się idealna okazja.
- Zamierzasz kiedyś wrócić? - zapytał rozbawiony Michał po wysłuchaniu opowieści Józka
- Haha, przez najbliższe kilkanaście lat nie planuję. Nie oszukujmy się, tam jestem ustawiony do końca życia.
      Wracali samochodem do domu. Co chwilę o czymś gadali i było śmiesznie. Miała taką wielką ochotę przytulić się do chłopaka, podziękować mu za wsparcie i za to że jest. Położyła swoją lewą dłoń na jego prawym udzie. Uśmiechnął się delikatnie i dalej patrzył na drogę.
- To jak świętujemy twój tytuł? - zapytał - Możemy zostać u ciebie, możemy pojechać do mnie albo pójść do klubu na balangę. Weźmiemy młodego, co nie? - popatrzył w lusterko
- Co? - zapytał wyrwany z zamyślenia
- Uuuu zakochany. - zaśmiał się Michał - A właśnie, jak tam z dziewczyną?
- Ma innego. - westchnął
- Przykro mi. Ale zobaczysz, znajdziesz lepszą. To co, idziesz z nami na jakiegoś drinka?
- Mogę iść. - uśmiechnął się
- To jak? - popatrzył na ukochaną
- Dobrze kochanie. - szepnęła i oglądała widoki za oknem
- Ej, jak nie chcesz to powiedz. Przecież to twoje święto i ty wybierasz jak chcesz świętować. Ja tylko rzuciłem propozycje.
- Możemy zostać w domu? - popatrzyła na niego z nadzieją
- Pewnie Młoda. - uśmiechnął się
- Jak było na treningu? - zapytała
Naprawdę interesowała się jego pasją. Wspiera go w tym, bo wie że jest to dla niego ważne. Widzi jak się cały oddaje.
- Bardzo dobrze. - widziała błysk w jego oczach - To był nas dzień. Nie pamiętam kiedy tak dobrze nam szło. Forma mu dopisuje, więc może wiele zwojować w zawodach. Tylko muszę go utrzymać na tym poziomie. Szkoda, że jedne zawody nam przepadają. - westchnął
- Dlaczego ?
- Bo są w przyszłym tygodniu, a przecież będziemy na wakacjach.
- Misiek, nic nie mówiłeś o zawodach. - zasmuciła się
- Nie mówiłem, bo byś nie chciała pojechać na wakacje. A one ci się należą. Spokojnie, zawodów jest pełno, jeszcze się najeździmy. - zaśmiał się
- Długo już trenujesz? - zapytał Robert
- Noo sporo. Z jakieś 16 lat. - oznajmił
- Łoooooo. - zrobił wielkie oczy - To czemu nie zostaniesz trenerem. Pewnie masz olbrzymie doświadczenie. Emilka mówiła, że mas zarąbiste podejście i się do tego nadajesz. A dodatkowo dziewczyny lecą na młodych trenerów.
- Uff, dobrze że ja nie jestem młody. - udał, że odetchnął z ulgą
- Młodym człowiekiem nie jesteś, fakt. - zaczął Robert - Ale jak na trenera jesteś pewnie młody.
Bo z czego kojarzę, to trenerzy raczej są już po 40, więc masz sporą przewagę nad nimi. Dziewczyny już takie są. - poklepał siostrę po ramieniu - Będziesz miała bogatego faceta. I oczywiście jak coś to wal śmiało, zawsze chętnie pomogę. Serio.
- Daj mi się trochę zastanowić, okej?
- Jasna sprawa, to twoje życie nie moje.
Widziała po chłopaku, że bardzo by tego chciał. I on by tego chciała. Będzie robił to co kocha.
Nie dość, że  kocha straż pożarną i jest zawodowym strażakiem, to jeszcze mógłby spełniać się w drugiej pasji. Byłby chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Będzie go wspierała w każdej jego decyzji. Dla niej odpuścił jakieś zawody, przez co nie czuła się najlepiej. Musi mu to jakoś wynagrodzić, ale nie wie jak. Musi dłużej pomyśleć.
Weszli do domu, ale nikogo nie zastali. Mama jeszcze nie wróciła z pracy, a tato pewnie w odwiedzinach u dziadków. Jeździ do nich codziennie, mieszkają wioskę obok i dla rekreacji grają w karty. Tak jest od zawsze. Zadowolona poszła do swojego pokoju i rzuciła torebkę na podłogę.
W końcu skończyła się ta mordęga, jest wolna. Od 5 lat czekała na ten moment. Cudem udało jej się wytrwać, a to dzięki wsparciu bliskich, a szczególnie Michała. Jakiego miała farta, że go poznała. Podeszła do chłopaka i rozpromieniona objęła jego szyję. Zadowolony wpatrywał się w jej oczy.
- To już koniec Michał. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Myślałam, że już nie wytrzymam, to było dla mnie takie ciężkie. Ale pojawiłeś się ty i tylko dzięki tobie nie zwariowałam i jestem szczęśliwą osobą. Dziękuję ci tak bardzo. Mam takie cholerne szczęście. - do oczu napłynęły jej łzy, łzy szczęścia - Będę ci do końca życia dziękować, że przy mnie jesteś.
Pocałowała go delikatnie i mocno się przytuliła.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałam się do ciebie przytulić. - mruknęła
- Jestem z ciebie cholernie dumny. - pogładził jej plecy - Jesteś moją dzielną i odważną dziewczyną. Podziwiam cię w każdym calu.
- A teraz, jak już studiów nie mam, będziemy mieli dla siebie więcej czasu. - powiedziała to rozkosznie i poruszała brwiami - To będzie cudowne życie.
Wpiła się w jego wargi. Tak bardzo chciała mieć go teraz przy sobie. Zanurzyła palce w jego czuprynie, a on ją złapał w talii. Z sekundy na sekundę pragnęła go bardziej, ale czuła jego niedostępność. Oderwała się od niego i przyłożyła czoło do jego.
- Muszę cię zabrać na jakiś obiad. - wyszeptała
- Nie musisz. - pocałował ją
- Nie, ale chcę. Ale to zaraz, jeszcze chwilę muszę się tobą nacieszyć.
- Dzisiaj jestem tylko dla ciebie. - przytulił ją
- Taką super niespodziankę mi zrobiłeś, że po mnie przyjechałeś. Lepszego mężczyzny nie mogłam sobie wymarzyć.
- Dobra, skończ już to słodzenie, bo się zarumienię. - zachichotał
- Misiu. - mruknęła - Ty chyba jesteś troszkę zmęczony, co?
- Skąd ten pomysł?
- Przecież widzę. - uśmiechnęła się - Chodź, położymy się na chwilkę i odpoczniemy. - pociągnęła go na łóżko - Albo ty sobie już odpoczywaj, a ja pójdę się na razie przebrać. - puściła mu oczko i podeszła do szafy
Wzięła dresy i wyszła z pokoju. Wie, że to jej chłopak, ale jeszcze chyba nie jest gotowa na to, żeby paradować przed nim w samej bieliźnie. Wstydzi się swojego ciała. A może by w końcu posunął by się do końca, nie hamował się? Szybko się przebrała i wróciła do ukochanego, który już prawie spał. Uśmiechnęła się i położyła koło niego. Objęła go ręką i mocno przytuliła.
- Śpij sobie kochanie. - szepnęła i dała mu buziaka
- Miałem ciężki trening. - mruknął - Nie chcę ci tu zasnąć, byłoby to niegrzeczne.
- Głupoty gadasz. - pogłaskała go - Ja sama bym się zdrzemnęła.
- Ale tylko chwilkę.
       Obudziło ją pukanie do drzwi. Otworzyła oczy i ujrzała jeszcze śpiącego Michała. Delikatnie wyswobodziła się z jego uścisku i po cichu podeszła do drzwi. Otworzyła je i zastała tam mamę.
- No witam panią magister! - radosna rzuciła jej się na szyję
- Cześć mamo. - uśmiechnęła się zaspana
- A co ty, spałaś?- popatrzyła na nią
- Położyliśmy się z Michałem i tak jakoś wyszło. - zaśmiało się
- Dzień dobry. - pojawił się za nią chłopak.
- A dzień dobry, dzień dobry. - odpowiedziała wesoła mama - No gratuluję córcia! - jeszcze raz się do niej przytuliła
- Dzięki mamo. Matko, już ta godzina. - popatrzyła na zegarek - Jedziemy Misiek?
- Jak chcesz.
- Zabieram mojego mężczyznę na obiad. - obwieściła mamie i objęła go ramieniem
- To udanego wypadu życzę.
- Tylko szybko się przebiorę i jedziemy. Szykuj się.
Usłyszała tylko 'mhm' i wyszła z pokoju. Założyła te ciuchy, które miała na obronie. Musi wyglądać ładnie, jak on. Podoba jej się mega w koszuli.
- Jeszcze tylko poprawię makijaż. - usiadła przed lusterkiem
- Po co? Wyglądasz świetnie. - stanął za nią.
-Muszę się jakoś z tobą prezentować.
- Ty bez makijażu wyglądasz 1000 na 10. - pocałował ją w głowę
- Oooooo. - jęknęła z zachwytu - Mój słodziak.
      Pojechali do jakiejś restauracji, w której nigdy nie byli. Było cicho, ładnie  tak w sam raz. Jedzenie było przepyszne, co dodało świetności ich świętowania. Cieszyła się bardzo, że może być sam na sam ze swoim ukochanym. Widzieć jego radoś i odczuwać jego miłość.
Po tym wszystkim udali się na krótki spacer po rynku miasta. W pewnym momencie Michał podszedł do małej budki, która była kwiaciarnią. Po chwili wrócił z piękną białą różą.
- Proszę moja damo. - wręczył jej kwiatek
- Oo dziękuję mój mężczyzno. - bardzo się zadowoliła i przytuliła do niego - Jest śliczna. Skąd wiedziałeś, że lubię róże?
- Kiedyś coś tam wspominałaś. - uśmiechnął się - Podjedziemy jeszcze do mnie? Przebrałbym koszulę.
- Jasne. - złapała jego dłoń i podążali do samochodu.
     Weszła do swojego pokoju i stanęła jak wmurowana. Siedziała tam jej kuzynka z chłopakiem  bracia i rodzice.
- Uuu nasza pani magister! - pisnęła Ania i rzuciła się na nią - Gratuluję! Jestem z Ciebie taka dumna.
- Dziękuję.
Była bardzo szczęśliwa, że z nimi może świętować krok w swoim życiu.

środa, 2 stycznia 2019

Rozdział 16

       Od samego rana była podekscytowana. Nie mogła się doczekać spotkania chłopaka z rodzicami. Pewnie będą nieźle zaskoczeni, bo w ogóle nie wiedzą o jego istnieniu. Tak samo Robert. Ma nadzieję, że go polubią, w końcu jest bardzo miłym człowiekiem i spokojnym. Cześć Misiu <3 Jak tam nocka?? :D Wysłała mu sms'a po 10, kiedy wiedziała, że już raczej nie śpi. Znowu musiała posprzątać swój pokój, chociaż po ostatnich porządkach nie było to konieczne. Może w końcu do czytania weźmie jakąś normalną książkę, a nie to co potrzebne na studia... Na swoim regale z wieloma książkami miała kilka tytułów, które wciąż czekały na przeczytanie. Uwielbia twórczość Dana Browna, który słynie z powieści takich jak Kod Leonarda da Vinci czy Anioły i demony. Została jej do przeczytania ostania część. Ale na jej półce figuruje też najnowsza książka Jojo Moyes. I nie wie na którą się zdecydować. Na coś romantycznego, czy bardziej zagadkowego. Postawiła na tą drugą. Usłyszała, że przyszła jej wiadomość. Wzięła telefon i zobaczyła, że to od chłopaka. A dobrze. Spokojna, bez wyjazdów :) A jak u Ciebie??? Uśmiechnęła się do urządzenia i wzięła się za odpisywanie. Dobrze :D Właśnie zamierzam czytać książkę :P A ty już po śniadaniu? Jedziesz  na trening? Przygotowała sobie stanowisko na łóżku do czytania. Ale zawsze to lepiej czytać z gorącą herbatą. Nastawiła wodę na gaz i przyszykowała kubek. Nie powinnaś się uczyć ? :P :* Nie, leżę jeszcze w łóżku. Nie czuję się najlepiej... Nie wiem czy dzisiaj dam radę. Ostatnie zdanie najbardziej ją wkurzyło. Robi wszystko, żeby nie doszło do spotkania z rodzicami. Mimo to wyobraziła go sobie leżącego w łóżku z włosami zmierzwionymi. Chciałaby tak położyć się koło niego i po prostu leżeć. Michał, nawet mnie nie wkurzaj. Przyjechać do Ciebie? Woda się zagotowała i zalała saszetkę. Dodała miodu i wkroiła cytrynę. Nabuzowana poszła do pokoju i zajęła miejsce wcześniej przygotowane. Nie musisz, dam radę. Zaraz coś zjem i pojadę na trening. Czytaj sobie spokojnie :* Kocham Cię Młodaaaaa <3 Ten sms już jej się podobał. Ja Ciebie też Misiu <3 odpisała i zadowolona wzięła się za czytanie.
W końcu mogła zrobić to co lubi, a nie jakieś uczelniane nudy. Jednak co chwilę przerywały jej wiadomości od chłopaka, który marudził i wykręcał się od spotkania. A ona za każdym razem twardo stała na swoim.
Zdążyli już zjeść obiad, a on nie daje żadnych oznak życia. Zabije go jeśli ją wystawi. Siedziała jak na szpilkach, co chwilę sprawdzała telefon czy nie ma żadnej wiadomości. Ale nadal się cieszyła, że w końcu go przedstawi rodzicom i nie będzie musiała się kryć. Chciała, żeby to było zwykłe spotkanie. Bez żadnych uroczystych obiadów czy czegoś tam. Specjalnie im nie powiedziała, że dzisiaj będą mieli gościa, bo chciała zrobić niespodziankę. Tak na luzie i na spontanie jest najlepiej. Ludzie wtedy są sobą. Jestem. Dostała sms i się uśmiechnęła. Dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę. - poderwała się szybko i pobiegła do przedpokoju
Zadowolona otworzyła drzwi i jej oczom ukazał się Michał. Uśmiechnęła się szeroko, a on również.
- Hej. - mruknęła kiedy wszedł i dała mu buziaka
- Hej. Przepraszam, że tak późno, ale trochę zeszło mi z Pimpkiem. Musiałem pozałatwiać parę spraw, zamówić dla niego kilka rzeczy.
Widziała po nim, że się stresuje. Niby się uśmiechał, ale za dobrze go zna.
- Spoko Misiu. - splotła ich palce - Są tylko moi rodzice. Robert jeszcze nie wrócił, także luz. Będzie dobrze.
Kiwnął głową i mocniej zacisnął palce. Uśmiechnięta weszła do salonu,a on za nią. Rodzice przenieśli wzrok z telewizora na nich.
- Mamo, tato, to jest mój chłopak Michał.
Natychmiast wstali i podali sobie ręce. Byli zadowoleni.
- Siadajcie. - pokazała na narożnik - A nic nam się nie chwaliłaś, że masz chłopaka.
- Tak wyszło.
- Michał napijesz się kawy, herbaty? Akurat robimy. - zapytała mama, kiedy rozległ się gwizd czajnika
- Kawę poproszę. - uśmiechnął się
- Jadłeś coś? - zapytała
- Tak.
- Ale na pewno? - troszczyła się o niego
- Tak Młoda. - zaśmiał się - Nie bój się.
Po chwili wszyscy mieli swoje napoje przed sobą.
- To dlatego tak często znikałaś i niby jechałaś do Ani. - zaśmiał się tato - Czym się zajmujesz?
- Tato. - jęknęła - Od razu tak z przesłuchaniem?
- Spoko. - zaśmiał się Michał - Jestem strażakiem.
- No proszę. Zawodowym?
- Tak. A poza tym robię na budowie.
- No i masz strażaka. - uśmiechnęła się mama - To chyba nie muszę pytać gdzie się poznaliście.
- Nie musisz.
Siedzieli i luźno rozmawiali. Chłopak się odprężył, ale jeszcze nie otworzył się do końca. Całkiem inaczej się zachowuje jak jest wśród "swoich", a inaczej wśród obcych. Jest bardziej sztywny i hamuje się z zachowaniem. Skryty w sobie, spokojny mężczyzna. Raczej się polubili. Rodzice nie dawali odczuć, że coś jest nie tak. Bardziej właśnie czuło się ich akceptację i że go polubili.
- Zaraz wracam. Jadę po Roberta. - zostawiła ich mama
Chłopy jak to chłopy znalazły wspólny temat i nic innego już ich nie interesowało. Poszła do kuchni, żeby odgrzać obiad dla brata. Wie, jak to miło, jak wracasz zmęczona z uczelni i czeka na ciebie ciepłe jedzonko.
- Spotykacie się czasami na akcjach? - skierował to pytanie tato do chłopaka, kiedy była w kuchni
Podeszła do drzwi, żeby mogła lepiej słyszeć odpowiedź.
- Tak. W sumie to chyba spotkaliśmy się dwa razy. Ale wtedy jeszcze nie byliśmy razem. - oznajmił
- A przedwczoraj byłeś na tym wypadku, tutaj niedaleko?
- Tak.
- To dlatego tak się wkurzyła, jak przejechaliście. - zaśmiał się tato - Coś poważniejszego się stało? Bo Robert był, ale nie miał kiedy opowiadać.
- Ta co kierowała była sporo pokiereszowana. Miała złamanie otwarte nogi.
- Uuuu, nieciekawy widok. - syknął ojciec
- Pewnie tak, ale idzie się przyzwyczaić. - westchnął chłopak i przeniósł na nią wzrok bo właśnie weszła do salonu
Uśmiechnęła się do niego i usiadła. Przytuliła się do chłopaka i przymknęła oczy, bo akurat leciała piosenka, którą uwielbiają z Robertem. Usłyszała jak wchodzi do domu. Szybko złapała pilota i sporo podgłośniła. Wpadł po chwili śpiewając i tańcząc. Ale to wszystko było w formie wygłupów.
- Emilka, wchodzisz. - powiedział w pewnym momencie, a ona oderwała się od ukochanego i zatańczyła na siedząco.
Kiedy jej brat zobaczył jej towarzysza przystanął i poważnie popatrzył na niego.
- To jest mój chłopak Michał. - powiedziała
Chłopak wstał z uśmiechem i podał rękę młodemu.
- A my się chyba znamy. - wpatrywał się w Roberta
- Niestety. - westchnął młodszy - Robert.
Uścisnęli sobie dłonie. Nie wiedziała o co chodzi. Robert jest do niego wrogo nastawiony. Kiedy się poznali? I w jakich okolicznościach, skoro brat jest jakiś dziwny.
- A to już wiem po kim ma taki temperamencik. - uśmiechnął się i usiadł koło dziewczyny
- Spotkaliście się na akcji? - zapytała
Żaden nie garnął się do odpowiedzi. Patrzyła to na chłopaka to na brata.
- Tak. - mruknął Robert - Idę coś zjeść.
Coś ewidentnie musiało się między nimi wydarzyć. Ale nie chciała o to dociekać przy rodzicach.
- Pójdziemy na chwilę do mnie. - stała i wyciągnęła rękę do chłopaka
Złapał ją i poszli do jej pokoju. W kuchni mijali Roberta, który nawet na nich nie spojrzał. Zamknęła za nimi drzwi i przytuliła się do niego.
- Chyba nie było tak źle, co ? - mruknęła w jego tors
- Bardzo fajni są twoi rodzice. - pogładził jej plecy
- Tylko Robert był jakiś dziwny. Czy to przez coś, co wydarzyło się na ostatniej akcji? - popatrzyła na niego
- A bo ja to wiem. - wzruszył ramionami - Może tak być.
- Co się wydarzyło między wami?
- Nic. Przynajmniej jak dla mnie.
- Czyli coś było. - westchnęła - O co poszło?
- O nic. - zaśmiał się - Emilka, ja nie chcę o tym mówić. Niech on sam Ci powie, bo nie chcę wyjść na jakiegoś skarżypytę czy coś takiego. Ja nie mam żadnego problemu, już o tym zapomniałem.
- Misiu. - pociągnęła go za sobą na łóżko i usiedli - Powiedz mi.
- Nie chcę, żebym miał jakiś wpływ na wasze relację.
- Michał. - powiedziała twardo - Mów i to już.
- Dobrze. - westchnął i objął ją ramieniem - Widziałem, że sobie nie radzi. Znaczy nie radził sobie z sytuacją. Nie dziwię się, bo było sporo krwi, a to jego pierwszy wypadek. Nie wyglądał najlepiej, to podszedłem do niego i powiedziałem, żeby wziął miotłę i pozamiatał. Ale nie zrobiłem tego w chamski sposób i żeby mu pokazać, że jest beznadziejny w ogóle. Chciałem serio dla niego dobrze. Ale on wkurzony powiedział, że nie. To nie naciskałem, robiłem swoje. Ale w pewnym momencie robił się blady jak ściana i prawie zemdlał. Dobrze, że jeszcze nie nieśli poszkodowanej, bo by było nieciekawie. To powiedziałem mu, że w takiej sytuacji nie mam miejsca na kozaczenie. Tu już byłem lekko wkurzony.
- Chciałeś dla niego dobrze. - pogładziła jego policzek - Cały Robert. To dlatego nie chciał wczoraj rozmawiać.
- Ale ja ci nic nie mówiłem. - pocałował ją w głowę
- Dobrze, dobrze. - zaśmiała się
- Powiem Ci jedno. Będzie dobrym strażakiem. Obserwowałem go i widać, że zna się na rzeczy. Ma ogromną wiedzę i potrafi to wykorzystać w praktyce. Jak na taki pierwszy wypadek dał sobie radę. Pamiętam po sobie, jak to było. I nie chciałem być złośliwy, tylko mu pomóc. Bo jakby trafił na Filipa, który był dowódcą, nie byłoby tak pięknie. Tamten by go wyśmiał i pokazał kto rządzi. Nie ukrywam, niektórzy od nas uważają się za lepszych.
- Ty taki nie jesteś. - usiadła na jego kolanach i pocałowała - Za to też cię kocham.
Uśmiechnął się i wpatrywał w jej oczy.
- A właśnie. - mruknęła - Pan coś ostatnio mówił o wakacjach.
- Owszem. - uśmiechnął się - Ma pani jakieś propozycje?
- Zawsze marzyłam o podróżowaniu autostopem. - bawiła się jego włosami - Pojechałabym do Włoch.
- Młoda, mam tylko dwa tygodnie wolnego. - zaśmiał się i z trudem powstrzymywał się, żeby jej nie pocałować - I ostatni weekend to wesele Doroty. Więc mamy trochę mniej dni. Więc, autostop raczej nie wypali.
Widział jak jej oczy gasną. Nie chciał, żeby była smutna.
- Ale możemy polecieć do Włoch i zwiedzać je autostopem.
Czuł jej ciało dokładnie. Ciągnęło go do niej. Pragnął jej, ale nie chce jej skrzywdzić.
- Naprawdę? - ożywiła się
- Tak.
- Jesteś najwspanialszy na świecie! - pisnęła i namiętnie wpiła się w jego wargi
Uwielbia oglądać ją taką szczęśliwą. Zrobiłby wszystko, żeby zawsze taka była.
- Tylko musimy zaplanować wszystko. I zamówić bilety. - oderwała się od niego i sięgnęła po laptopa
- Daj mi się jeszcze trochę nacieszyć tobą. - rzekł i wyrwał jej laptopa
Położył go i złapał ją w tali. Opadła na łóżko i wpatrywała w jego oczy. Powoli zbliżył się do niej i pocałował.
- Mogę? - rozległo się pukanie do drzwi
Położył się koło niej i wpatrywał w sufit.
- Wchodź. - krzyknęła i przytuliła do niego
Pojawił się jej brat. Dalej był poważny, w ogóle nie podobny do siebie.
- Masz może notatki z geometrii wykreślnej? - zapytał
- Yyy coś tam powinnam mieć, a co?
- Bo zadał nam 6 rysunków na zaliczenie. I jak zrobię je na jutro, to sprawdzi od razu i będę miał spokój.
- Pokaż. - wyciągnęła rękę po kartkę, którą trzymał
Obejrzała ją.
- Wiesz co, nam jak zadał, to jedna poszła na korki i wszyscy przerysowali od niej. Więc z tym nie poradzę. Bo w zeszycie mamy to samo. A ja za chiny tego nie ogarniam. - westchnęła
- No trudno. - spuścił głowę - Ale jak byś coś znalazła, to daj znać.
- Dobrze. - uśmiechnęła się
- Wy serio jesteście razem? - zapytał przy drzwiach
- A nie widać? - zaśmiała się
- Przecież on by mógł być twoim ojcem. - prychnął i wyszedł
Zszokowały ją te słowa. Jak on mógł? I to tylko przez to, że zwrócił mu uwagę? Odwróciła się do chłopaka i mocno przytuliła.
- Przepraszam za niego. - szepnęła i dała buziaka - Ja serio nie wiem, co z nim się dzieje.
- Spoko.
Widziała, że go to zabolało.
- Misiu, wiesz że ja Cię kocham. - gładziła jego policzek
- Wiem i serio nic się nie stało. - uśmiechnął się - Może poszukajmy biletów i w ogóle?
Kiwnęła głową i włączyła laptopa. On wstał i popatrzył na biurko.
- Masz jakieś białe kartki i ołówek? - zapytał
- Tak. - popatrzyła na niego zdziwiona - Tam w szafce. Weź sobie.
Ona wyszukiwała dobrych okazji i dyskutowali. On coś kreślił na kartkach, może chce się rozluźnić. Oglądali zdjęcia, czytali co jest do zwiedzenia. Wybrali punkt początkowy i zaczęli planować ich podróż. Wybierali najciekawsze i najpiękniejsze miejsca.
Po chyba dwóch godzinach prawie wszystko mieli ogarnięte.
- Masz tu dla brata. - podał jej kilka kartek.
Popatrzyła co to jest. Zrobił mu wszystkie zadania na zaliczenie.
- Jaja sobie robisz? - nie wierzyła
- Co? To jest fajne. Zawsze lubiłem to na studiach.
- Jesteś cudowny. - pocałowała go - Dziękuję ci bardzo. Zaraz wracam.
Poszła do pokoju brata.
- Chyba jesteś coś winny Michałowi. - podała mu kartki poważna - Przegiąłeś młody i to porządnie.
Wyszła nie czekając na żadną reakcję. Wróciła do chłopaka i położyła się na łóżku.
- Niech to wszystko już się skończy. - westchnęła
- Spokojnie, już bliżej niż dalej. - uśmiechnął się - Dasz radę. Wierzę w Ciebie. Już teraz jestem Ciebie cholernie dumny.
- Dzięki. 
Znowu pukanie do drzwi.
- Proszę. - westchnęła
Pojawił się Robert.
- Chciałem przeprosić. - popatrzył na Michała - Za dzisiaj i wczoraj. Wiem, że chciałeś dla mnie dobrze i byłem cholernym szczęściarzem, że trafiłem na ciebie. Przepraszam, że powiedziałem że mógłbyś być jej ojcem. W cale taki stary nie jesteś. - uśmiechnął - I dzięki za rysunki. Wiszę ci jakieś piwo, nawet całą skrzynkę.
- Spoko. - mruknął Michał
- Serio, przepraszam. - złamał się - Po prostu jest jedna sprawa, która nie daje mi spokoju i nie jestem sobą.
- Robert, co się dzieje? - zaniepokoiła się
- Chodzi o dziewczynę. - spuścił głowę - Bo ona mi się podoba, ale nie wiem czy ja jej. Jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę tego zepsuć. A nigdy nie powiedziała czegoś takiego, co by wskazywało na to, że jej się podobam.
- Stary. - zaczął się śmiać Michał - I nigdy ci tego nie powie. Wiem to z własnego doświadczenia. - popatrzył na dziewczynę. - One nigdy nic nie mówią wprost. Myślą, że jesteśmy rąbanymi jasnowidzami i się domyślimy. No co się tak patrzysz ? - zwrócił się do niej - Prawdę mówię. Nic nie powiedzą, a potem człowiek cierpi. - mówił do niego - Jedno i drugie. I potem żyj ze świadomością, że chodzi po ziemi taka piękna dziewczyna, a ty z nią nie możesz być. Po czym okazuje się, że ona też chce z tobą być, ale ci tego nie powie. Dopiero przypadkiem po ponad pół roku się o tym dowiadujesz - jak masz szczęście oczywiście. Lepiej jest żałować coś co się zrobiło, niż tego co się nie zrobiło. Nigdy nie wiesz jakie będą tego skutki. Może właśnie takie jakie chciałeś? A może nawet i lepsze. Oczywiście, może coś pójść czego się obawiałeś. Ale zawsze to są jakieś nauki i jesteś mądrzejszy o doświadczenie. Mówię ci młody, powiedz jej co czujesz, bo może być za późno i nie będzie okazji. Ja miałem szczęście.
Oboje słuchaczy patrzyło na niego z otwartą buzią.
- No co? Człowiek ma swoje lata, to i doświadczenie. - zaśmiał się - I nigdy nie zrozumiesz dziewczyn, nigdy.
- Dzięki. - uśmiechnął się - I tak na serio, to jesteście zarąbistą parą. Widać po was, że się kochacie. I dzięki tobie, moja siostra jest bardzo szczęśliwa. Jak nigdy. Dzięki. - podszedł do niego i przybili sztamę - Dbaj o nią.
Usłyszeli dzwonek do drzwi. Po chwili wielkie poruszenie. Brat otworzył drzwi i wyjrzał co się dzieje.
- Andrzej. - oznajmił i zadowolony wyszedł
- Twój starszy brat?
- Tak. - uśmiechnęła się - Chodź, poznasz go.
Złapał jej rękę i poszli się przywitać. Między nimi chodziła malutka osóbka.
- Cześć Weronika. - zadowolona dziewczyna wzięła na ręce malutką - Ciocia dawno cię nie widziała. Jak ty urosłaś! Cześć brat. - dała buziaka starszemu - Andrzej, to jest mój chłopak Michał.
Przedstawiła im sobie i uścisnęli dłonie.
- Agata, żona Andrzeja.
- Mamo, możemy zostawić Weronikę? Skoczylibyśmy na zakupy.
- Nie ma sprawy! Popatrz ile tu opiekunek.
Widział jak jego dziewczyna ślicznie wyglądała z dzieckiem. Była by wspaniałą matką. Tańczyła z małą do ich ulubionych piosenek i o dziwo nie były to dziecięce tylko takie zwykłe. OneRepublic i blah blah blah. Zdecydowanie to jest ta.

piątek, 28 grudnia 2018

Rozdział 15

          Obudziły ją jakieś szmery w kuchni. Niechętnie się przeciągnęła i poszła sprawdzić co się dzieje. Zaspana poczłapała do drzwi i je uchyliła. Zastała tam rodziców.
- Tłuczecie się. - westchnęła
- O, a któż to wstał. - uśmiechnęła się mama - Co tak wcześnie?
Popatrzyła na zegarek i zobaczyła, że dochodzi 11. Zrobiła wielkie oczy i zanurzyła palce we włosach.
- W końcu się wyspałam. - uśmiechnęła się
- Zjesz z nami śniadanie ?
- Yhym, tylko się ogarnę.
Wróciła do pokoju i szybko założyła dresy. Chciała wyjść, ale kątem oka dostrzegła na biurku jakąś jmałą karteczkę. Podeszła i wzięła ją do ręki.
Kocham Cię 
M.
Szeroko się uśmiechnęła i przypatrywała jej. Chyba po raz pierwszy widzi jego pismo. To takie romantyczne, że zostawił jej liścik. Schowała go sobie za etui telefonu, że w każdym miejscu będzie mogła na niego popatrzeć. Cała w skowronkach poszła do łazienki i tam szybko załatwiła swoje sprawy. W salonie czekały na nią kromki chleba maczane w jajku. Jak dawno tego nie jadła. Zadowolona rozkoszowała się jedzeniem i wypytywała rodziców jak było.
Popołudnie postanowiła przeznaczyć na naukę. Obrona już niedaleko, więc trzeba mocno się przyłożyć. Ludzie mówią, że studia to najlepszy okres w życiu. Nie zgadza się z tym. Przez te 5 lat ciągle była zmęczona, nauki tyle, że coś strasznego, a ile stresu! Może poznała nowe koleżanki, ale i tak zdania nie zmieni. Nigdy by nie chciała do tego wrócić. Jedyne co pozwalało jej oderwać się od tej smutnej rzeczywistości to Michał. Masz chwilkę? Mogę zadzwonić? Chciała mu strasznie podziękować. Uświadomiła sobie, że to tylko dzięki niemu jeszcze nie zwariowała i jest szczęśliwa jak nigdy. Jej telefon zaczął dzwonić. Zadowolona odebrała i przywitała się radośnie:
- Hej kochanie.
- No hej. - przywitał się - Co tam się stało?
- Nic. Chciałam Ci tylko bardzo podziękować. Ale to tak bardzo, bardzo.
- Za co? - zaśmiał się
- Za wszystko. Za to, że jesteś. Dzięki Tobie mój świat jest piękniejszy i każdego dnia mam powód do wstawania. - do oczu napływały jej łzy - Dziękuję Ci Michał.
Słyszała tylko ciszę. Rozłączył się?
- Michał? - szepnęła
- Nie wiem co powiedzieć. - westchnął wzruszony - Kochanie, dziękuję Ci. Od tego jestem, żeby być przy Tobie. Młoda, zaskoczyłaś mnie tym telefonem. Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham.
- Wiem, zostawiłeś liścik. - uśmiechnęła się do siebie - Zaskakujesz mnie przystojniaku. Nawet nie wiesz jak bardzo miło mi się zrobiło.
- Będę chyba musiał tak robić częściej, żebyś zawsze była szczęśliwa.
- Wystarczy, że będziesz.
- Jak się czujesz?
- Dobrze. - oznajmiła - Spałam do 11. - zaśmiała się
- Takiej to dobrze. - śmiał się - To świetnie Młoda, taki sen jest dla Ciebie na wagę złota. Dobrze, że już niedługo kończysz.
- O taaaak i wtedy będę spała całeeeee dnie. - powiedziała rozkosznie
- A ja?
- Możemy spać razem.
- Młoda, a co powiesz na wspólne wakacje? Tak się składa, że mam urlop tydzień po twojej obronie. Możemy gdzieś pojechać tylko ty i ja. - szybko zmienił temat
- Nawet nie wiesz jak bardzo chcę. - pisnęła
- oho, muszę kończyć. - rzekł - Pogadamy o tym jak się spotkamy. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. Uważaj na siebie. Pa
- Pa. - rozłączył się
Zamknęła oczy i uśmiechnięta zaczęła kręcić się na krześle. Sam na sam z Michałem na wakacjach. To będzie coś pięknego. Od zawsze marzyło jej się, żeby pojechać na wakacje autostopem. Miały tak podróżować z Anią, ale jakoś nigdy im nie wychodzi. Nagle jej flaki się skręciły, bo zaczęła wyć syrena. Popatrzyła na telefon, który dzwonił. Aplikacja wskazywała wypadek. Czyli pewnie będą tam długo, a musi się uczyć. Z bólem serca musi odpuścić. Z resztą nie przepada za wypadkami. Słyszała jak Robert wybiega. Będzie miała relację z pierwszej ręki. Odczekała aż syrena ucichnie i czytała dalej. Przecież tam będzie Michał! Uświadomiła to sobie, kiedy ruszyli. Teraz ogarnęła ją rozpacz. Taką okazję zmarnowała. Przysiadła przy oknie i wyczekiwała na wozy państwówki. Z oddali słyszała ich "koguty". W końcu pojawiły się czerwone strzały. Przemknęli tak szybko, że nic nie dało się zobaczyć. Zmarnowana przysiadła do materiałów i zaczęła się uczyć. Nie mogła się skupić ma tym co czyta. Chłopak tak blisko, a ona zawaliła. Przyszedł jej sms. Zdjęcie od Michała. Szybko je otworzyła i ukazał się jej oczom wóz jej jednostki. Dobijaj bardziej! Dobijaj! :( Wysłała mu wiadomość. A poza tym jesteś na akcji i chyba powinieneś ratować ludzi,a nie robić zdjęcia... Dosłała kolejną.


       Dostali wezwanie do wypadku samochodowego za wioską, w której mieszka Emilka. Pewnie nie nie będzie jej się chciało jechać, bo miała w planach uczyć się do obrony. Ale cień nadziei mu został. Chciałby ją zobaczyć, chociaż tyle. Jest na zmianie 48 godzin, czyli tyle bez niej. W głowie układał sobie scenariusze ich spotkania. Oddał by wszystko, żeby być teraz z nią. Ma bardzo trudny okres i pełno stresu. Uwielbia patrzeć jak na jej twarzy pojawia się uśmiech, to jest dla niego najważniejsze. Naprawdę ją kocha. Nie sądził, że jeszcze kiedyś w kimś się zakocha. I to tak totalnie.
- Co się tak cieszysz? - klepnął go Grzesiek
- Co? - zapytał wyrwany z zamyślenia
- Oho, zakochany na zabój. - zaśmiał się przyjaciel i oparł wygodnie
Akurat wjechali do jej wioski. Popatrzył na jej okna, przejeżdżając koło jej domu. Wydawało mu się, że widział ją w oknie. Ale pewnie coś sobie wkręcił. Ich jednostka wyjechała chwilę przed ich dojazdem, więcej możliwe że jest na miejscu. Byli blisko, więcej założył hełm i przymrużył oczy, żeby dojrzeć incydent. Nie wyglądało tak źle. Zatrzymali się i spokojnie opuścili pojazd. Strażacy z OSP działali, ale potrzebowali pomocy. Rozglądał się i poszukiwał tylko jednej osoby. Smutno mu się zrobiło, kiedy uświadomił sobie, że jej nie ma. Zrobił zdjecie wozu jej jednostki i wysłał ukochanej. Zobaczył, że jeden z OSP jest lekko wstrząśnięty widokiem poszkodowanej. Jest młody, a krwi pełno. Nic dziwnego, sam na początku nie był idealny. Podszedł do niego.
- Pierwszy wypadek? - zapytał
- Tak. - uśmiechnął się
- I tak dajesz radę. Ale weź może miotłę i pozamiataj tu. - pokazał palcem
Popatrzył na niego zdenerwowany i odszedł. Nic dziwnego, młody ma ambicje. Porobił coś tam chwilę i ciągle przypatrywał się tamtemu. Skubany ma widzę. Jest dobrym strażakiem. Ale tym razem nie radzi sobie ze stresem. W pewnym momencie zrobił się blady. Dobrze, że jeszcze nie podnieśli deski z poszkodowaną, bo tak by poleciała z nim.
- Młody. - podszedł do niego i szarpnął za sobą - Co Ci mówiłem? - powiedział ostro
- Jestem potrzebny. - szepnął
- Nie. Masz tu zostać.
- Nie. - patrzył na niego wściekły
- Chłopie kurwa. - nie wytrzymał - Jeśli chodzi o życie ludzkie, nie ma miejsca na kozaczenie. Bardziej pomożesz tym, że się wycofasz, niż jak byś miał tam narobić więcej szkód. - ustawiał go do pionu - Rozumiem, że masz ambicje, ale przystopuj. Zostań tu. A jak ktoś zapyta dlaczego tu stoisz, to powiedz że ja Ci kazałem.
Kiwnął głową.
- Mam na imię Michał jak coś.
- Wiem. - burknął
- I jeszcze wszechwiedzący. - zaśmiał się i klepnął go po ramieniu - Luz młody. Ciesz się, że trafiłeś na mnie.


      Dostała cynk od brata, że wracają. Szybko się ubrała i udała do remizy. Przucupnęła na barierce przed garażami i czekała na ekipę. To tylko wymówka. Miała nadzieję, że chociaż mignie jej jego twarz. Na horyzoncie pojawiły się wozy państwówki. Przyglądała się uważnie. Dobrze, że przy remizie jest lekki zakręt, to muszą trochę zwolnić. Zbliżyli się i zerknęła na ich ona. Zobaczyła go. Ich spojrzenia się spotkały. Delikatnie się uśmiechnęła. Nadjechała jej ekipa. Otworzyła im garaż i czekała na relację.
- Jak było? - zapytała brata
- Dobrze. - burknął wkurzony i poszedł do szatni
Ewidentnie musiało coś się wydarzyć.
- Co mu? - zapytała po cichu Piotrka
- Nie wiem. To jego pierwszy wypadek, było sporo krwi, więc może być dla niego szokiem.
Ratowałem. Pod waszą remizą stała taka piękna dziewczyna.
Uśmiechnęła się dla telefonu.
Wyszła, żeby przez ułamek sekundy zobaczyć swojego przystojnego mężczyznę <3 odpisała
 
        Kolejny dzień i kolejny bez Michała. Za to kolejny z nauką. Dobrze, że idzie do kościoła, a potem jadą na obiad do babci, to trochę się oderwie od wszystkiego co związane ze studiami.
Poszła do swojej kuzynki. Niestety nie ma dużo czasu, bo musi jechać do Tomka. Tak jej zazdrości, że może go widywać kiedy chce mimo studiów.
- Byliście wczoraj w bierdonce? - zapytała
- Tak, a co?
- Moja mama mówiła, że Cię widziała z jakimś chłopakiem. Myślała, że to może jakiś znajomy, ale widać było po was, że to nie jest zwykła znajomość.
- A tak. - zaśmiała się - Widziałam ją. Obczajała nas.
      Cały dzień się uczyła. Położyła się spać po 23. Na szczęście miała jutrzejszy dzień wolny od studiów. Była zaskoczona, że tak im zrobili przed końcem. Ale lepiej późno niż wcale. Miło leżeć w cieplutkim łóżku. Czuła jak jej umysł odpływa i robi jej się przyjemnie. Jej telefon zaczął dzwonić. Przeklnęła pod nosem i podniosła się z niechęcią. Na ekranie widniało zdjęcie chłopaka.
- Co? - mruknęła
- Śpisz już?
- Nie.
- Przepraszam kochanie, że tak późno, ale mam prośbę. Czy mogłabyś wyjść do remizy? Potrzebujemy się dotankować, a w pobliżu nie ma gdzie.
- Mhm, już wychodzę. - westchnęła i się rozłączyła
Zwlekła się z łóżka i podeszła do szafy. Nasunęła na piżamę dresy i naciągnęła kaptur, bo miała mokre włosy. Wzięła klucze do remizy i udała się w kilkusekundową podróż. Akurat podjechali z zawodówki. Otworzyła garaż i przyszykowała stojak hydrantowy i specjalny krótki wąż do tankowania. Zaparkowali i wyskoczył kierowca oraz jeden ze strażaków z tyłu. Ten drugi kierował się do niej uśmiechnięty.
- Przepraszam, że tak późno. - stanął przed nią - Trzeba było mówić, że już śpisz.
- Spoko. Tam macie hydrant. Jest z nim trochę zabawy. Powodzenia.- podała mu wszystko co potrzeba
- Damy radę. - puścił jej oczko
Stanęła przy barierkach i obserwowała ich pracę. Trochę się namęczyli, zanim wszystko było dobrze. Wyglądał tak przystojnie w nomexie. Gdy tylko podszedł wtuliła się w jego tors.
- Mój strażak kochany. - mruknęła
- Dziękuję jeszcze raz. Ratujesz nam tyłki. - pocałował ją w głowę.
- Przynajmniej mogę się do Ciebie przytulić.
- Michał? - usłyszała za sobą męski głos
Oderwała się od chłopaka i popatrzyła na mężczyznę. Niski, o kilka lat starszy od M. Lekko się uśmiechnął.
- Emilka to Krzysiek, Krzysiek to Emilka. - przedstawił im sobie
Podali sobie ręce. W jego spojrzeniu było coś co ją przyciągało. Tak jakby ich umysły się łączyły. Poczuła jakąś więź, chociaż poraz pierwszy raz widzi tego człowieka na oczy. Przyglądali się sobie uważnie.
Coś tam musieli obgadać. Szkoda, że wóz już był pełny i musieli jechać.
- Dziękuję Młoda jeszcze raz. Nie wiem jak ci się odwdzięczę. - dał jej buziaka
- Ale ja wiem. - uśmiechnęła się szeroko - Jutro obiad z moimi rodzicami.